Reklama

Reklama

Różnica wieku nie jest ważna

Grałaś też w Szwecji. Billboardy z Twoją twarzą wisiały w całym Sztokholmie.

Reklama

Agnieszka Grochowska: To było miłe i surrealistyczne doświadczenie. Przyjechałam pierwszy raz do obcego miasta i nagle zobaczyłam siebie w wielkiej skali. Na sztokholmskiej premierze Podróży Niny publiczność po zakończeniu filmu długo milczała, a potem entuzjastycznie biła brawo. Dla aktora to wielka radość. Film zdobył też Złote Chrabąszcze, najważniejszą szwedzką nagrodę. Mam za co lubić naszych północnych sąsiadów.

Co Cię ciągnie do Skandynawii?

Agnieszka Grochowska: Przyroda, bezludne miejsca. Kwadrans drogi od Oslo trudno uwierzyć, że przed chwilą było się w stolicy dużego kraju. Pociąga mnie zamglone morze, samotne wyspy. Myślę, że jest we mnie podobna melancholia i dystans.

Trzymasz ludzi na dystans?

Agnieszka Grochowska: Na pewno nie jestem bratem łatą z tysiącem znajomych. Mam swoje, bardzo ścisłe grono zaprzyjaźnionych osób. I nie jestem superwylewna. Ale lubię kontakt z ludźmi, lubię się zbliżać. Nie bardzo interesują mnie relacje: "zdystansowana aktorka", a reszta świata.

Wolisz zaszyć się z książką?

Agnieszka Grochowska: To prawda, często gdzieś ląduję z książką. Albo siedzę w domu. Ostatnio z Darkiem wyrzuciliśmy telewizor i sprawiliśmy sobie projektor filmowy: ekran ma dwa metry na półtora. W ciągu pięciu miesięcy obejrzeliśmy 300 godzin filmów. Czasem po dwa seanse dziennie.

W Green Landzie, dzielnicy imigrantów, uliczne stragany z kolorowymi owocami, wypożyczalnie filmów Bollywoodu. Agnieszka w kurdyjskim barze zamawia baraninę z pietruszką. Pokazuje ją na zdjęciu, bo w menu nie ma słowa po angielsku. Ani po norwesku. Kolorem ubrań pasuje do wschodniej dzielnicy. Po Oslo chodzi w jaskrawym, fioletowym płaszczu i dużych różowych okularach. Na przekór północnej aurze jest pogodna. Gdy widzi pomarańczową ścianę starego ratusza, woła: "Tu chcę zdjęcie" i biega przed aparatem, skacząc wysoko. W komórce pokazuje fotografię męża. Z jej kolorowymi okularami na nosie. Agnieszka śmieje się z czułością.

Podróżujecie z Darkiem? Prywatnie, nie zawodowo...

Agnieszka Grochowska: Bardzo często. Nie wykupujemy wczasów w hotelu. Za każdym razem wysiadamy na lotnisku, rozglądamy się w lewo i prawo. I zaczyna się podróż.

Dowiedz się więcej na temat: film | morze | doświadczenie | Warszawa | rzeczy | aktorka | Oslo | Agnieszka Grochowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje