Reklama

Reklama

Różnica wieku nie jest ważna

Ładny gest. Pomóc starszej osobie.

Reklama

Agnieszka Grochowska: No, ładny. A wyobrażasz sobie, że można zachować się inaczej?

Raczej nie. Jak wspominasz dziadków?

Agnieszka Grochowska: Dzięki nim zakochałam się w Warszawie, tym trudnym mieście. Z babcią chodziłyśmy na lody - zawsze kupowała nam większe niż mama - i do Ogrodu Saskiego. Z siostrą Miką biegałyśmy dookoła fontanny i wracałyśmy mokre do domu. W sylwestra wędrowałyśmy z dziadkiem po ulicach i rozrzucałyśmy konfetti. Dla mnie to było tajemnicze, dziwne miasto. Szerokie ulice, groźne gmachy - jak budynek sądu przy ul. Solidarności. Dzięki babci poznałyśmy z siostrą warszawskie opowieści. Dziadek wspominał życie po wojnie, był wysportowanym chłopakiem, przepływał Wisłę. Uratował komuś życie w rzece. Lubię poznawać rodzinne historie. To mnie uspokaja. Dobrze jest myśleć, że idziemy w szeregu. Nie ode mnie zaczyna się życie. I nie na mnie kończy.

Zbliżasz się do trzydziestki. Czas na pierwszy bilans?

Agnieszka Grochowska: Dobrze się czuję w swojej skórze. Jestem bardziej pewna siebie niż przed kilkoma laty. To dobry czas dla mnie. Ciągle jeszcze mogę zagrać Ofelię - w teatrze oczywiście, bo tam nie widać zmarszczek (śmiech). Przez ostatnie dziesięć lat zmieniłam się zawodowo, ukształtowałam. Gdy dziś oglądam siebie w Warszawie, z rozczuleniem patrzę, jak bardzo wydawało mi się, że jestem poważna i dorosła. A teraz widzę młodą osobę, która stara się być serio.

Na widok zdjęcia synka naszej stylistki, które Ci pokazała, zawołałaś: "Co ja tu robię? Powinnam lecieć, rodzinę rozwijać!".

Agnieszka Grochowska: Pewnie każda kobieta w moim wieku, która nie ma dzieci, miewa takie okrzyki: "O Boże!". Właśnie skończyłam 29 lat, nie da się ukryć. A ciągle wydaje mi się, że mam 18. Myślę, że co ma być, to będzie. Gdyby zdarzyło się dziecko i musiałabym zrezygnować z pracy, nie byłoby tragedii. Zwłaszcza teraz, gdy od trzech miesięcy jestem w podróży, marzę o byciu domową kobietą. Człowiek zawsze chce czegoś innego niż ma.

Żyjesz w pędzie. Miewasz ochotę wysiąść z tego ekspresu?

Agnieszka Grochowska: Czasem żartujemy z Darkiem, że wyprowadzimy się na wieś, hodować owce. Bardzo lubimy wyjeżdżać poza miasto. Miesiąc, półtora w ciągu roku spędzamy w głuszy, daleko od zgiełku. Chciałabym mieć swoje miejsce gdzieś na wsi. Pojechać i zasadzić drzewo. Byłabym szczęśliwa.

Rozmawiał Roman Praszyński

Dowiedz się więcej na temat: film | morze | doświadczenie | Warszawa | rzeczy | aktorka | Oslo | Agnieszka Grochowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje