Reklama

Reklama

Uprawiam sztukę mniejszą

Ktoś ci pomógł wtedy?

Reklama

Adam Nowak: - O, tak! Tych rąk pomocnych było wiele. Wśród nich ludzie, którzy mnie uczyli, gdy chodziłem do szkół, takich kompletnie nie atrakcyjnych na pierwszy rzut oka, czyli na przykład technikum spożywcze. Tam polonistka Joasia Grzymisławska i pani Morska były osobami, które uważały, że powinienem pisać i iść w tym kierunku, chociaż ja pisałem bardzo złe rzeczy wtedy, kiepskie po prostu. Ale one w jakiś przedziwny sposób zdołały dostrzec w tym coś, z czego można będzie coś ulepić. Pod warunkiem jakiejś wytężonej pracy nad samym sobą. Po latach to się ziściło w jakiejś mierze, miały odrobinę racji. Ja im zawsze będę dziękował dlatego, że pomogły mi zwrócić uwagę na to, że ja mogę odzywać się do ludzi w sposób szlachetny, no, tak to ujmę.

Dobrze jest w życiu spotkać takie osoby, ale też ważne, żeby umieć ich nie przegapić. Zasługą tych pań jest to, że dostrzegły coś w tobie, a twoją, że umiałeś nie odrzucać ich - co by nie powiedzieć - pedagogicznych sugestii czy wskazań.

Adam Nowak: - No tak, ale moja zasługa jest niewielka lub żadna, bo moja rola ograniczyła się do tego tylko, i aż, że zostałem zauważony, może przez napięcie, jakie roztaczałem wokół siebie. Bo bez względu na to, czy ja bym pisał, grał w piłkę, koszykówkę, uprawiał jakiś inny sport, to napięcie mi zawsze towarzyszyło i miało wpływ na ludzi. Po latach dostrzegłem, że zamiast szermować tym napięciem w kompletnie nieodpowiedzialny sposób, trwonić je, można to skanalizować i skierować w naprawdę dobrą stronę. Stąd się bierze moje przekonanie dzisiaj, że ta dziedzina sztuki, jaką uprawiam, że ona może być użytkowa, bez uszczerbku dla artystycznego wyrazu. Że to się da połączyć. Zresztą nie jestem tu pierwszym odkrywcą, chociażby Czesław Miłosz twierdził, że poezja powinna być sztuka użytkową. A przecież wyraz artystyczny jego poezji niezwykły i siła ogromna, prawda?

Ładny pogląd Miłosz wygłosił, ale jego poezja jest odbierana w dosyć hermetycznym kręgu. Głowy nie dam, ale moi sąsiedzi jej nie czytają, a nawet wątpię czy ktoś na osiedlu?

Adam Nowak: - Ja nie mówię, że użytkowość ma się przekładać na popularność, czy na masowość! Jeżeli uda się napisać wiersz, wypowiedzieć zdanie, czy przekazać coś w piosence, co może być użyte, czy przejęte przez innych ludzi nie jako dzieło sztuki wielkiego artysty Adama Nowaka, tylko jako coś, co może być pomocne w ludzkim życiu, to to jest ta użytkowość, która bardzo mi odpowiada.

Dowiedz się więcej na temat: poezja | wiersz | świat | napięcie | rzeczy | teksty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje