Reklama

Reklama

Zakupy z Magdą Mołek

Nie potrafimy ułożyć sobie rzeczywistości, gdy jest dobrze. Ale jak jest źle, to się mobilizujemy. Gdy mamy pod górkę, wykazujemy tak nieprawdopodobne cechy przetrwania i solidarności, że to jest zadziwiające. Ale uważam, że z kulturą jest coraz gorzej. Winiłabym za to rzeczywistość medialną. Ważne sprawy zostały spłycone, poddane terrorowi mediów. Znikają sceny teatralne, nie puszcza się muzyki na żywo. A przecież kulturę ludzi buduje się przez produkt, który im się daje. Nieprawdopodobnie łatwiej o siedmiomilionową widownię przed telewizorem niż o 25 tys. na koncercie takiej gwiazdy jak George Michael, który przyjeżdża do Polski raz w życiu. Mogłoby być tych wydarzeń muzycznych więcej, ale którędy po Polsce mają jeżdzić tiry z ciężkim sprzętem na koncert, bo autostrad nie ma? Niewiele jest miejsc, gdzie można zorganizować tego typu gigantyczne widowisko. Może Euro 2012 coś wreszcie zmieni, bo na razie kulturalnie leżymy.

Reklama

Telewizja ogłupia?

MM: Tych, którzy są bierni i naiwni, tak.

Kiedyś mądry człowiek powiedział, że aby pokochać innych, trzeba pokochać siebie?

MM: Nie powiem, żebym była zakochana w sobie, ale zaakceptowałam to kim jestem.

Pani Magdo, ma Pani coś z Narcyza?

MM: Wykonuję zawód, który jest związany z próżnością. Jest w nim tyle ekshibicjonizmu, że byłabym nieszczera, gdybym powiedziała, że nie mam. Bywam próżna i narcystyczna. Gdyby tak nie było, nie mogłabym robić tego, co robię.

W rozmowie u Kuby Wojewódzkiego powiedziała Pani, że nie lubi, gdy ktoś Panią dotyka?

MM: Bo nie lubię. I nie jest to moja wada tylko zaleta. Chronię swoją prywatność. Stawiam również granice prywatności cielesnej. Na świecie nikt, kto nie jest z tobą zaprzyjaźniony, nie bedzie cię publicznie obłapiał. To kwestia kultury.

To plus, że nie robi Pani z siebie, przepraszam za wyrażenie, słodkiej idiotki. U Pani wyczuwalny jest zdrowy dystans. Ten chłód jest pozytywną cechą.

MM: Ja zdaję sobie z tego sprawę. Tylko że muszę trafić na kogoś takiego jak pan, kto by to dostrzegł. A my jesteśmy strasznie nieuważni.

Bo idziemy na łatwiznę, myślimy, że jak druga osoba jest słodka, to jest taka fajna, taka przyjazna, a to jest złudne?

MM: To jest fałszywe, a ja ponad wszystko w życiu nie znoszę podróbek - to moja dewiza. Jestem wyczulona na fałsz, wyczuwam go intuicyjnie. Na pewno nie jest mi łatwiej z tym żyć, ale dzięki temu żyję mądrzej.

Boją się Pani mężczyźni?

MM: Nie. Mężczyźni traktują mnie poważnie, zapewne wyczuwają ten dystans. I nie traktują mnie jak przytulanki, jak słodkiej blondynki. Czy się mnie boją? To jest raczej kwestia szacunku.

Ale są w stosunku do Pani frywolnie odważni?

MM: Absolutnie nie. Ponoć mężczyźni adorują tylko te kobiety, które wysyłają sygnał, że tego chcą i potrzebują. Ja nie.

Dowiedz się więcej na temat: dystans | bilet | wolność | rzeczy | świat | szczęście | śmiech | ciało | Mołek | zakupy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje