Reklama

Reklama

Zakupy z Magdą Mołek

Jakie?

Reklama

MM: Wolność. Wolność jest podstawą w moim życiu. Strasznie się miotam, jeśli ktoś próbuje mnie ograniczyć. Nic z tego nie wychodzi. Miłość - bo to jest w życiu najważniejsze. Bo jak jej nie ma, to jesteśmy martwi, choćby nie wiem jak gruby portfel leżał na stole.

Ludzie z kasą kupują sobie to, czego im brakuje.

MM: Nie można kupić miłości ani zdrowia. Można mieć wszystkie pieniądze świata. A co jeśli dopada nas choroba, która jest wyrokiem? OK, można go opóźnić, ale nie da się kupić zdrowia. Uczuć, emocji, wrażeń też za żadne pieniądze się nie kupi. Wie pan kiedy byłam na wakacjach najszczęśliwsza? Wtedy kiedy paradoksalnie miałam najmniej pieniędzy. Kiedy byłam nastolatką w liceum, jeździłam pod namiot. I kiedy musiałam wybrać wieczorem na dyskotece, na którą bilet też sporo kosztował, czy będę piła wodę czy colę, która jest droższa, a strasznie miałam na nią ochotę. A jeszcze w tyle głowy pytanie, czy wystarczy mi na jutrzejsze śniadanie. To były najpiękniejsze wakacje mojego życia, a one były bez kasy.

Jaka jest Pani ulubiona książka?

MM: Ja mam co chwila inny typ. Teraz ponownie czytam "Upadek" Alberta Camus z moim ulubionym cytatem: "we wszystkim jesteśmy tylko mniej więcej". Od miesięcy regularnie czytam wykłady Osho, mistrza, duchowego nauczyciela z Indii: nieprawdopodobna prostota życia. Gorąco polecam wszystkim zagonionym, sfrustrowanym i smutnym. Leczy duszę po prostu.

Przeraża Panią upływający czas?

MM: Idąc za Osho - jeśli powie pan kobiecie Wschodu, że nie wygląda na swoje lata, chcąc ją skomplementować, obrazi ją pan. A jeśli powie pan to samo kobiecie Zachodu, będzie zachwycona. Upływ czasu sprawia po prostu, że to, co jest mi odbierane fizycznie, jest rekompensowane duchowo.

Pozostają operacje plastyczne?

MM: To mnie przeraża. Boję się potwornie bólu, zabiegów i szpitalnych sal. Człowiek zdrowy fizycznie i szczęśliwy zawsze będzie wyglądał młodo. To nie kwestia pójścia do zakładu chirurgii plastycznej i zrobienia sobie lepszych ust. Nie w tym rzecz.

Nie zdecydowałaby się Pani na taki zabieg?

MM: Nie, nie czuję takiej potrzeby. Na mojej twarzy zapisane jest całe moje życie, to, co przeszłam, czego doświadczyłam. To jest piękne.

To jest Pani jedną z nielicznych kobiet, które tak sądzą.

MM: Bo ja po prostu uważam, że dziś jestem o wiele ciekawszą kobietą niż 10 lat temu tylko dlatego, że dojrzalszą. Za 10 lat, jesśli mnie pan spyta, powiem to samo.

Rozmawiał: Piotr Koluch

Dowiedz się więcej na temat: dystans | bilet | wolność | rzeczy | świat | szczęście | śmiech | ciało | Mołek | zakupy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje