"W słowie złość jest ość". Aida Kosojan-Przybysz o emocjach
Aida Kosojan-Przybysz, jasnowidząca i autorka treści o duchowości, często porusza w swoich mediach społecznościowych temat emocji, wewnętrznej energii i świadomego przeżywania trudnych doświadczeń. Tym razem zwróciła uwagę na złość i umiejętność odpuszczania.
"W słowie Złość jest »ość«. Zastanów się, jak się złościsz, komu ość staje w gardle. Przede wszystkim tobie" - powiedziała w nagraniu opublikowanym na Instagramie.
To oczywiście gra słów, a nie psychologiczna definicja złości. W języku symbolicznym dobrze oddaje jednak pewne doświadczenie: kiedy długo wracamy myślami do krzywdy, rozczarowania czy konfliktu, emocja może nadal zajmować w naszej psychice dużo miejsca.
"Dlatego warto odpuszczać, nie nosić w sobie złości, bo my się dławimy tym, co nas wewnętrznie męczy, co wprowadza nas w stan smutku, cierpienia" - dodała Aida w nagraniu.
Czy złość rzeczywiście może nas "dusić"?

Z perspektywy psychologicznej sprawa jest bardziej złożona. Złość sama w sobie nie jest złą emocją. Może informować nas o przekroczeniu granic, niesprawiedliwości, frustracji albo niezaspokojonych potrzebach. Problemem nie musi być więc samo odczuwanie złości, ale sposób, w jaki sobie z nią radzimy.
Jeśli człowiek stale wraca do tego samego wydarzenia, odtwarza w głowie rozmowę, wyobraża sobie, co powinien był powiedzieć, albo wielokrotnie przeżywa poczucie krzywdy, może dochodzić do ruminacji, czyli uporczywego rozpamiętywania negatywnych doświadczeń.
I właśnie tutaj słowa Aidy można potraktować jako metaforyczny opis pewnego mechanizmu psychologicznego. Nie chodzi o to, że złość fizycznie "zostaje" w gardle, ale o to, że długotrwałe koncentrowanie uwagi na trudnej emocji może podtrzymywać napięcie i pogarszać samopoczucie.
"Nie potrafimy odpuścić, bo coś poszło nie po naszej myśli"
Aida zwraca uwagę również na potrzebę kontroli w naszym życiu.
"Dlaczego tak jest? Dlatego, że my nie potrafimy odpuścić czegoś, bo coś poszło nie po naszej myśli. A skąd wiesz, że to co poszło nie po twojej myśli, w tym momencie, może boleć, ale może to wcale nie jest złe" - mówi.
To zdanie można odczytać jako zachętę do zaakceptowania tego, że nie wszystko w życiu przebiega zgodnie z naszym scenariuszem. Psychologia również rozróżnia między sytuacjami, na które mamy wpływ, a tymi, których nie możemy zmienić.
Akceptacja nie oznacza jednak zgody na krzywdę ani udawania, że coś nas nie zabolało. Odpuszczenie nie musi oznaczać również wybaczenia drugiej osobie. Może oznaczać przede wszystkim decyzję, że nie chcemy już poświęcać całej swojej uwagi wydarzeniu, którego nie możemy cofnąć.
W duchowym i bardziej ezoterycznym języku emocje często opisuje się jako energię, która może zostać zatrzymana, przepływać przez nas albo zostać uwolniona. W tym znaczeniu złość jest czymś, co domaga się zauważenia i przepracowania.
Nie jest to jednak pojęcie naukowe. To raczej metafora wewnętrznego stanu człowieka. W takim symbolicznym ujęciu słowa Aidy można rozumieć jako zachętę do tego, aby nie pozwalać trudnym emocjom zdominować naszego życia. Złość może być sygnałem, że coś jest dla mnie ważne, coś przekroczyło moją granicę, czegoś potrzebuję.
Odpuszczenie nie oznacza tłumienia emocji

To szczególnie ważne rozróżnienie. Można przecież "odpuścić" w taki sposób, że człowiek udaje, że nic się nie stało. To jednak nie musi być zdrowe rozwiązanie.
Zdrowe odpuszczanie może wyglądać zupełnie inaczej - najpierw zauważamy złość, pozwalamy sobie ją poczuć, nazywamy to, co ją wywołało, a następnie zastanawiamy się, czy możemy coś zrobić.
Czasami będzie to postawienie granicy. Innym razem rozmowa. Czasem przeprosiny lub zakończenie relacji. A niekiedy, zaakceptowanie faktu, że pewnego wydarzenia nie da się już zmienić.
Odpuszczenie nie musi więc oznaczać rezygnacji z siebie. Może być rezygnacją z ciągłego przeżywania tego, czego zmienić już nie możemy.
"Odpuszczanie pozwala na rozpoczęcie nowego etapu w życiu. To jak przejście do kolejnej kartki w zeszycie ćwiczeń" - napisała pod nagraniem Aida Kosojan-Przybysz.
Oznacza to, że trudne doświadczenia można potraktować jako część własnej historii, ale niekoniecznie jako jej zakończenie.
Być może właśnie tutaj spotykają się oba sposoby patrzenia na emocje, psychologiczny i duchowy, gdzie złość nie musi być wrogiem, a informacją.
Z kolei odpuszczanie nie zawsze przychodzi od razu. Czasem jest procesem, który wymaga czasu, rozmowy, płaczu, refleksji, a nawet pomocy specjalisty.












