Spis treści:
- Pajda chleba z wodą i cukrem
- Truskawki ze śmietaną i cukrem
- Ciepłe lody z budki
- Woda z saturatora i domowy kompot
- Kogel-mogel kręcony w szklance
Pajda chleba z wodą i cukrem
To był najszybszy podwieczorek, jaki można było sobie wyobrazić. Kiedy podczas zabawy na podwórku dopadał głód, mało kto chciał wracać do domu na dłużej, żeby nie stracić kontaktu z rówieśnikami. Wtedy biegło się do kuchni po kromkę chleba. Najprostsza wersja polegała na zmoczeniu chleba odrobiną wody prosto z kranu i posypaniu go zwykłym cukrem. Cukier dzięki wodzie nie spadał z kromki. Czasami zamiast wody używało się masła lub margaryny, co było już bogatszą wersją. Z takim chlebem w ręku od razu wracało się na trzepak.
Truskawki ze śmietaną i cukrem
Kiedy przychodził czerwiec, na stołach królowały truskawki. Nie kupowało się ich w plastikowych pojemnikach, ale w wiklinowych łubiankach. Najpopularniejszym sposobem na ich podanie było wrzucenie owoców do głębokiego talerza i rozgniecenie ich zwykłym widelcem. Do tego dodawało się gęstą, kwaśną śmietanę oraz cukier. Wszystko mieszało się na jednolitą, różową masę. Taki deser często podawano też z ugotowanym makaronem albo ryżem jako lekki obiad w upalne dni. Na koniec zazwyczaj wypijało się słodki sos, który został na dnie talerza.

Ciepłe lody z budki
Prawdziwe lody gałkowe nie zawsze były łatwo dostępne, zwłaszcza poza dużymi miastami. Dlatego wielką popularnością cieszyły się tak zwane ciepłe lody. Był to bardzo słodki, piankowy krem, który nakładano do waflowego kubka. Całość była polana czekoladową polewą, która często kruszyła się przy każdym gryzie. Ciepłe lody kupowało się w lokalnych sklepach spożywczych albo małych budkach rzemieślniczych. Choć nie chłodziły tak jak prawdziwe lody, dzieciaki je uwielbiały, bo były tanie i po prostu bardzo słodkie.
Woda z saturatora i domowy kompot
W upalne dni trzeba było czymś ugasić pragnienie. Na ulicach miast stały wtedy charakterystyczne wózki, czyli saturatory. Sprzedawca przygotowywał w nich wodę gazowaną. Można było wypić czystą wodę sodową albo poprosić o dodatek słodkiego syropu owocowego, zazwyczaj malinowego. Piło się ze wspólnych, szklanych szklanek, które sprzedawca tylko opłukiwał wodą. W domach natomiast zawsze stał garnek z kompotem. Babcie gotowały go z owoców z działki - z rabarbaru, porzeczek, czereśni czy agrestu.

Kogel-mogel kręcony w szklance
Kiedy w domu nie było żadnych kupnych słodyczy, ratunkiem bywał kogel-mogel. Do tego deseru potrzebne były tylko dwa składniki: żółtko jajka i kilka łyżeczek cukru. Cała sztuka polegała na długim ucieraniu tych składników w szklance za pomocą małej łyżeczki. Trzeba było mieszać bardzo szybko, aż żółtko połączyło się z cukrem w jasną, gęstą pianę. W całym domu słychać było wtedy charakterystyczne dzwonienie łyżeczki o szkło. Czasami dla smaku dodawało się trochę kakao. Był to prosty deser, który wymagał cierpliwości.
Przekonaj się, jak prosto przygotować pyszne dania, które zachwycą rodzinę i gości. Inspiracje kulinarne czekają na ciebie kobieta.interia.pl/kuchnia. Odkryj nowe smaki i pomysły na każdy dzień.












