Hity zimowego menu. Po kiszonki sięgaj regularnie. Organizm ci podziękuje

Natalia Jabłońska

Natalia Jabłońska

Sięgaj po kiszonki
Kiszonki. Zimą to prosty sposób na odporność123RF/PICSEL

Dlaczego warto jeść kiszonki?

  • większa zawartość witamin C i E,
  • uczucie sytości i mała liczba kalorii,
  • większa zawartość probiotyków,
  • silniejszy system odpornościowy,
  • lepsze działanie układu pokarmowego,
  • zapobieganie infekcjom wywoływanymi przez pasożyty, wirusy, grzyby,
  • regulacja poziomu cholesterolu (podniesienie poziomu "dobrego" i zmniejszenie "złego"),
  • lepsza przyswajalność składników pokarmowych zawartych w warzywach i owocach.
Kiszonki wzmacniają jelita, poprawiają odporność, regulują gospodarkę hormonalną i dodają skórze blasku.
Kiszonki wzmacniają jelita, poprawiają odporność, regulują gospodarkę hormonalną i dodają skórze blaskumitrs3123RF/PICSEL

Zobacz również:

Jakie kiszonki najlepiej jeść zimą?

Kimchi to kiszona rodem z Korei. Tam wykonuje się ją w każdym domu
Kimchi to kiszona rodem z Korei. Tam wykonuje się ją w każdym domu123RF/PICSEL
Szklany słoik wypełniony kiszoną kapustą z widocznymi kawałkami marchewki ustawiony na jasnej powierzchni, ujęcie z góry.
Kiszona kapusta jest źródłem probiotyków i witamin. Genialnie wzmacnia odporność123RF/PICSEL
Cztery słoiki dżemu przykryte lnianą tkaniną i przewiązane żółtym sznurkiem, w tle świeże śliwki rozsypane na jasnym obrusie.
Kiszone śliwki? W takiej wersji to podwójna dawka witamin i składników odżywczychMarianna OskoEast News
Marchewka sprawdzi się jako dodatek lub baza do wielu tradycyjnych dań. Jest też prawdziwą skarbnicą cennych dla zdrowia składników
Marchewka sprawdzi się również w wersji kiszonej123RF/PICSEL

Zobacz również:

    Kolorowa sałatka z plasterkami ogórka, jajeczek przepiórczych, kawałkami marchewki, kukurydzą, czerwonej kapusty i sałatą na jasnym talerzu, trzymanym przez dwie ręce.
    Poznaj przepisy, które łączą smak, zdrowie i domowe ciepłoCanvaProINTERIA.PL
    "Ewa gotuje": KimchiPolsat
    Olga Leonowicz: Jesteśmy mniej podzieleni niż nam się mówiINTERIA.PL