Reklama

Reklama

Anioł w kitlu

- Nasza doktor to anioł w kitlu - mówi Marzena Cepil z Łodzi, która zgłosiła do akcji "Lekarz o złotym sercu" neurolog Małgorzatę Zubowską z Łodzi.

O tym, że nasza Paulinka jest chora dowiedzieliśmy się na początku września 2004 r. Córeczka przesypiała całe dni. 

Reklama

- Co się dzieje? - denerwowaliśmy się z mężem.

W końcu pojechaliśmy do neurologa.

- Państwa córka musi natychmiast pojechać na badania do Matki Polki - powiedział, ale nie chciał udzielić więcej informacji.

W szpitalu zrobili córeczce rezonans magnetyczny. Wynik ściął nas z nóg. Okazało się, że w głowie Paulinki jest guz wielkości 3/3,4/5 cm!

7 września 2004 r. przeprowadzono operację.

- Nie mogliśmy usunąć całego guza - mówili lekarze po operacji i nie chcieli dawać żadnych rokowań.

Po trzech tygodniach Paulinka znów zaczęła przesypiać większą część dnia.

- Guz odrasta - brzmiała diagnoza - ale nie możemy zrobić kolejnej operacji.

Skierowano nas na ul. Sporną do szpitala im. Marii Konopnickiej na zabiegi chemioterapii.

W szpitalu - dzięki Bogu - dyżur pełniła dr Małgorzata Zubowska.

- Paulina potrzebuje natychmiastowego założenia zastawki - powiedziała oglądając córkę.

- O Boże - nogi się pode mną ugięły, bo już miałam dość przejść. Poza tym w szpitalu Matki Polki nic takiego nam nie mówiono. A przecież to tam operowano Paulinkę.

- Co to oznacza? - pytałam pełna obaw. Spodziewałam się, że znów usłyszę jakieś zdawkowe odpowiedzi. Nic bardziej mylnego. Dr. Zubowska spokojnie, ciepłym i aksamitnym głosem wszystko nam tłumaczyła:

- W głowie Paulinki zbiera się za dużo płynu rdzeniowo-mózgowego. Trzeba założyć specjalną zastawkę, która wszystko wyreguluje - ciągnęła.

I nie czekając ani chwili wezwała karetkę pogotowia, która zabrała nas z powrotem do Matki Polki. 

Na miejscu byliśmy o 22. Paulinka natychmiast trafiła na sale operacyjną, gdzie założono jej zastawkę.

Od razu jej stan zaczął się poprawiać. Zniknęła senność, córeczka zaczęła się bawić.

Pod kontrolą lekarzy w Matce Polce byliśmy jeszcze przez tydzień. Dopiero potem wróciliśmy an Sporną na chemię, pod opiekę dr Zubowskiej.

Paulinka przeszła wiele zabiegów chemii, ostatni w czerwcu 2006 r. Wtedy też okazało się, że guz zniknął. 

Do dziś jesteśmy pod stałą opieką dr. Zubowskiej. A ja wciąż nie mogę wyjść z podziwu, że jest ona tak cierpliwa i dostępna dla nas, rodziców. I tak pełna szacunku.

- To państwo najlepiej wiecie, co dolega dziecku - powtarza - bo to wy jesteście z nim na co dzień i to wy podajecie mu leki.

Nigdy nie zdarza się tak, żeby nie miała dla nas czasu. Wszystko zawsze spokojnie tłumaczy i nawet dając wypis upewnia się, że zrozumieliśmy wszelkie zalecenia.

Zresztą cały oddział jest wspaniały. Pielęgniarki zjawiają się od razu, gdy tylko są potrzebne.

Jesteśmy zachwyceni, że Paulinka jest pod tak wspaniałą opieką i nie wyobrażamy sobie, żebyśmy mogli leczyć ją gdzieś indziej.

"Lekarz o złotym sercu" to akcja magazynu Chwila dla Ciebie.


Chwila dla Ciebie

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: lekarz | szpital | Chwila dla Ciebie | Lekarz o złotym sercu | lekarze | pacjent

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje