Te ubrania zdradzają millenialsów od razu. Gen Z już ich unika
Być może na pierwszy rzut oka trudno ocenić twój wiek. Jesteś aktywna, dbasz o siebie, masz energię, której mogłaby pozazdrościć ci niejedna dwudziestolatka. Ale jest coś, co potrafi zdradzić metrykę szybciej niż zmarszczki czy PESEL, to ubrania. Niektóre fasony milenialsi pokochali tak mocno, że mimo zmieniających się trendów wciąż trudno im się z nimi rozstać. Oto, z czym kojarzy nas Gen Z i czy faktycznie musimy rezygnować z tego, w czym czujemy się najlepiej.

Milenialsi przez lata wypracowali swój rozpoznawalny styl. Dorastaliśmy w czasach rurek, balerin, ramonesek, dopasowanych żakietów, dużych szali i koszulek wkładanych z przodu w spodnie. Dla nas to często po prostu sprawdzone zestawy na co dzień, które są szybkie, wygodne i nie wymagają gimnastykowania się przed lustrem. W zagranicznych mediach modowych takie bezpieczne zestawy ubrań mają nawet swoje określenie: "millennial-coded", a ich najczęściej wymienianymi elementami są m.in. skinny jeans, krótkie skarpetki (stopki), dopasowane marynarki, peplum topy, białe sneakersy, krótkie skórzane ramoneski i jeansowe katany.
Spis treści:
- Tak ubierali (ubierają?) się millenialsi
- Czy trzeba rezygnować z tych ubrań?
Tak ubierali (ubierają?) się millenialsi
Rurki, czyli największy znak rozpoznawczy milenialsów
Jeśli jest jeden element garderoby, który najmocniej kojarzy się z pokoleniem millenialsów, to są nim rurki. Przez lata były podstawą absolutnie każdej szafy: noszone do botków, kozaków, trampek, balerin, oversize'owego swetra, koszuli i marynarki. Pasowały praktycznie każdemu, bo z odpowiednimi dodatkami podkreślały sylwetkę, wydłużały nogi, i sprawdzały się w stylizacjach typu smart casual.

Gen Z podeszło do jeansów zupełnie inaczej. Zamiast bardzo dopasowanych nogawek wybiera luźniejsze fasony: wide leg, straight, baggy, relaxed fit albo cargo. Chodzi nie tylko o modę, ale też o wygodę i inny sposób budowania proporcji. Dla młodszych osób spodnie nie muszą opinać sylwetki, żeby wyglądać dobrze.
Co ciekawe, mimo pewnych kontrowersji, rurki nie zniknęły całkowicie. W trendach regularnie wracamy do wąskich fasonów, choć najczęściej w odświeżonej wersji: wąski dół, ale obszerna góra (marynarka, sukienka typu t-shirt, pudełkowy żakiet) i butami (np. klapki na szpilce).
Krótkie skarpetki do sneakersów
Dla wielu milenialsów ukryte w butach albo bardzo krótkie skarpetki były kiedyś oczywistym wyborem. Miały nie wystawać z butów, nie zaburzać linii nogi i odsłaniać kostkę. Nie musieliśmy sobie zaprzątać głowy dopasowywaniem kolorystycznym skarpetek do całej stylizacji, bo i tak były one niewidoczne. Dziś to jeden z najłatwiejszych tropów pokoleniowych.

Gen Z chętniej nosi skarpetki widoczne: białe, sportowe, często wyciągnięte nad kostkę. Widać je przy sneakersach, mokasynach, loafersach, a nawet przy balerinach czy wręcz wciągnięte na rajstopy. Skarpetka stała się częścią stylizacji, a nie elementem, który trzeba ukryć.
Dopasowana marynarka z wąskimi rękawami
Milenialsi bardzo długo traktowali dopasowaną marynarkę jako sposób na szybkie "ogarnięcie" stylizacji, np. gdy wychodziliśmy do pracy albo na spotkanie towarzyskie. Rurki, top, taliowany żakiet i botki - trzeba przyznać, że taki zestaw działał praktycznie zawsze (do pracy, na spotkanie, na randkę i na rodzinny obiad). Był bezpieczny, kobiecy i wystarczająco elegancki, aby nas zadowolić, co oczywiście oznacza, że dla Gen Z to już zdecydowanie za mało, aby pokazać się na mieście.
Młodsze pokolenie częściej wybiera marynarki luźniejsze, dłuższe, z mocniejszą linią ramion albo pudełkowym krojem. Taki fason wygląda mniej formalnie i lepiej pasuje do szerokich jeansów, spodni garniturowych, minispódniczek czy prostych T-shirtów. Młodsze pokolenie nie boi się też efektu "za dużej" rzeczy - wręcz przeciwnie, oversize jest dla niego naturalnym elementem stylu, a czasem na zakupach z premedytacją do koszyka trafiają ubrania w rozmiarze XL.
Drogi millenialsie! Dopasowana marynarka sama w sobie nie jest błędem. Może wyglądać świetnie, jeśli ma dobry jakościowo materiał (np. wełnę) i nowoczesne proporcje. Ale w połączeniu z rurkami, botkami na słupku i cienką bluzką często daje bardzo rozpoznawalny efekt z lat 2010.
Buty - baleriny znowu w modzie
Spora zmiana dotyczy balerin. Te miękkie, płaskie i "grzeczne" modele, które milenialsi nosili do rurek i kardiganów, nie są już najmodniejszą wersją tego trendu. Teraz liczą się baleriny ze szpicem, modele Mary Jane, siateczkowe pantofelki i buty, które mają mocniejszy charakter.
Milenialski trop to także botki za kostkę noszone do wąskich jeansów. Ten zestaw przez lata był jesiennym pewniakiem w szafie mojej i wszystkich znanych mi dziewczyn, ale dziś wygląda bardzo rozpoznawalnie. Gen Z częściej wybiera cięższe buty, kowbojki, masywne loafersy, retro sneakersy albo kozaki z prostą cholewką, do których warto spróbować się przekonać także nam.

Peplum topy i bluzki mocno podkreślające talię
Bluzki z baskinką, czyli peplum topy, były jednym z mocniejszych symboli elegancji biurowej i imprezowej w poprzedniej dekadzie. Podkreślały talię, maskowały okolice brzucha i dobrze wyglądały z rurkami albo ołówkową spódnicą - trudno odmówić im jednego, że robiły naprawdę dobrą robotę, gdy chodzi o zmienianie kompleksów w atuty sylwetki.
Gen Z rzadziej sięga po tak oczywiste modelowanie figury. Woli topy proste, krótsze, gorsetowe, sportowe, oversize'owe albo asymetryczne. Sylwetka nie musi być uporządkowana według zasady: talia zaznaczona, biodra ukryte, góra dopasowana.

Peplum nie jest jednak całkowicie skreślone, bo podobnie jak wiele innych elementów z lat 2010 dzisiaj wracają do łask na fali nostalgicznych wspomnień oraz inspiracji, choć w spokojniejszej, bardziej minimalistycznej wersji. Dobrym przykładem jest powrót baskinki w stylizacjach gwiazd, ale już bez dawnej przesady i nudy, która charakteryzowała biurowe wdzianka.
Koszulka włożona tylko z przodu
Tak zwany "French tuck", czyli koszulka lub sweter włożone tylko z przodu w spodnie, przez lata był ulubionym trikiem milenialsów (przyznam szczerze, że sama całkiem niedawno dopiero dowiedziałam się, że wcale nie jest to modne). Ten zabieg miał podkreślać talię, wydłużać nogi i dodawać stylizacji nonszalancji. Problem w tym, że trik stał się tak powszechny, że dziś sam w sobie wygląda bardzo charakterystycznie - na pewno nikt nie uwierzy, że koszulka ułożyła się na tobie w ten sposób przypadkiem.
Gen Z częściej zostawia T-shirt luźno, wybiera krótszy fason albo nosi górę całkowicie wpuszczoną w spodnie, ale w bardziej przeskalowanej, modowej proporcji. Młodsze pokolenie mniej boi się objętości i nie zawsze próbuje "ratować" sylwetkę zaznaczeniem talii.
Duże szale, ramoneski i botki za kostkę
Milenialski uniform jesienny? Rurki, botki za kostkę, ramoneska i duży szal. Ten zestaw przez lata był niemal niezawodny. Sprawdzał się w pracy, na uczelni, na spacerze i na kawie z koleżanką. Dziś nadal może wyglądać dobrze, ale dla Gen Z jest bardzo łatwy do rozpoznania.

Młodsze osoby częściej wybierają cięższe buty, loafersy, sneakersy retro, szerokie spodnie, kurtki bomberki, krótsze płaszcze, oversize'owe skórzane kurtki albo vintage'owe marynarki. Zamiast idealnie "dopasowanej" jesiennej stylizacji wolą efekt mniej ułożony.
Ramoneska nie musi zniknąć z szafy, ale warto zestawić ją inaczej niż kiedyś: z prostymi jeansami, dłuższą spódnicą, mokasynami, T-shirtem dobrej jakości albo spodniami z szerszą nogawką.
Czy trzeba rezygnować z tych ubrań?
Nie. Moda nie polega na tym, żeby co sezon wymieniać całą szafę i udawać, że ma się znów 20 lat. Rurki, marynarki, baleriny czy ramoneski nadal mogą wyglądać dobrze, jeśli pasują do sylwetki, stylu życia i osobowości. Najlepiej łączyć je z bardziej aktualnymi elementami garderoby, eksperymentując z nimi. Może się wtedy okazać, że bezpieczna baza okaże się dla ciebie nudna, i zechcesz coś w niej odświeżyć. Najprostszy sposób na odświeżenie garderoby to nie rewolucja, ale zmiana proporcji.
Gen Z unika wielu ubrań kojarzonych z milenialsami, bo moda działa cyklicznie: każde pokolenie chce odciąć się od stylu poprzedniego. A potem, po kilku latach, i tak zaczyna do niego wracać. Dlatego najlepsza zasada brzmi: nie wyrzucaj wszystkiego, co "niemodne". Noś to inaczej.









