Reklama

Reklama

Czy warto zwolnić tempo, by odnaleźć spokój?

Otaczamy się coraz większą ilością przedmiotów. Jemy obficiej, marzymy o większych domach i autach. Ale zakupy są jak narkotyk - uszczęśliwiają tylko na chwilę. Pragniesz radości i wytchnienia? Zrób porządki w domu i duszy.

Myślimy często, że zakupy to idealny sposób na poprawę nastroju. Radość z nowych butów trwa jednak krótko. Musisz kupować coraz częściej, by rozładować napięcie. Lecz więcej niekoniecznie znaczy lepiej. Nadmiar dóbr przytłacza i potrafi spowodować przewlekły stres. A co by się stało, gdybyśmy, na przekór wszechobecnej presji, zaczęły gromadzić tylko to, czego naprawdę potrzebujemy?

Reklama

Zwolennicy współczesnego minimalizmu twierdzą, że korzyści jest wiele. Zyskujesz nie tylko przestrzeń w mieszkaniu. Porządek uspokaja, daje szczęście. W dodatku świadome dokonywanie wyborów pozwala lepiej poznać samą siebie. Czy wiesz, że już na sam widok niezagraconego pulpitu komputera, blatu w kuchni albo uporządkowanych półek ogarnia cię ulga jak po zażyciu środka uspokajającego? Na początek spróbuj pozbyć się zbędnych rzeczy. Podpowiemy ci, od czego zacząć. To prostsze niż się wydaje! 

Po co ten bałagan?

Najczęstszym powodem, dla którego nie umiemy rozstać się z rzeczami, jest mylne przekonanie, że mogą się jeszcze przydać. Wiele osób sądzi także, że wyrzucanie to marnotrawstwo. A czasem chcemy zachować coś z pobudek sentymentalnych. Aby pokonać te uczucia, określ termin, po którym rzeczy tracą "ważność". Jeśli nie używałaś czegoś przez rok, wynieś to na śmietnik lub oddaj. Są naturalnie wyjątki, np. rzadziej wykorzystywany sprzęt sportowy. Jednak w przypadku zwykłych ubrań długie leżakowanie na półce oznacza, że zajmują tylko miejsce. Przedmioty przestają być wartościowe, jeśli się ich nie używa. Może przydadzą się komuś innemu?

Stara chińska nauka o zagospodarowaniu przestrzeni feng shui mówi wręcz, że sterty rupieci stanowią zagrożenie dla zdrowia właścicieli, wysyłając złą energię. Nie musisz pozbywać się wszystkiego za jednym zamachem. Gdy masz kłopot z decyzją, spakuj rzeczy do pudła i wynieś do piwnicy albo schowaj w głębi szafy. A po sześciu miesiącach pozbądź się ostatecznie tego, po co nie sięgnęłaś ani razu. Wciąż czujesz opór przed zostawieniem ich na śmietniku? Poddaj je recyclingowi albo wystaw na Gratyzchaty.pl lub Darmobranie.pl.

Znajdź system

Niewiele z nas przepada za porządkami. Wyobraź sobie, że jest możliwe, by więcej tego nie robić! Wystarczy opracować przejrzysty system przechowywania, który pozwoli na błyskawiczne dotarcie do potrzebnych przedmiotów. Kluczem do sukcesu jest znalezienie miejsca na każdą rzecz i pilnowanie, by zawsze ją tam odkładać. Uważasz, że kradnie ci to cenne minuty? Nic podobnego! Rzucenie torebki na podłogę nie zajmuje więcej czasu niż zawieszenie jej na wieszaku. Jeżeli dobrze zorganizujesz przestrzeń, potem nawet nie zauważysz, jak wszystko ułoży się samo. Ograniczenie ilości rzeczy sprawi, że otwarcie szafy pozwoli natychmiast zorientować ci się w sytuacji: mam czyste rzeczy czy trzeba zrobić pranie?

A może jednak powinnam coś dokupić? Minimaliści zalecają, by nie kłaść rzeczy na wierzchu. Z wyjątkiem kilku dekoracji (nie namawiamy cię, żebyś żyła w pozbawionej ozdób celi), niech każdy przedmiot lub sztuka odzieży schowa się w pudełkach i szufladach. Z punktu widzenia organizacji nieocenionym pomocnikiem jest komputer. Online możesz przechowywać dziesiątki dokumentów, książek, filmów, zdjęć i korespondencji. Do ich katalogowania używaj prostych programów np. w Macu - Quicksilvera i Spotlight, w Windows - Copernica.

Usuwaj na bieżąco śmieci i porządkuj skrzynkę e-mailową. Nie popełniaj jednak błędu początkujących i nie staraj się natychmiast nadrobić braków. Na wystawie wpadła ci w oko fantastyczna torebka? Radzimy, byś odczekała z jej zakupem trzy dni. Po tym czasie potrzeba jej posiadania wyda ci się mniej paląca.

Pola Mendel


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje