Reklama

Reklama

I tak tam pojadę! Zobaczycie!

Temat został wyczerpany, Kamilko. Nie interesuje mnie pozwolenie „wszystkich rodziców”, w co zresztą nie do końca wierzę – zakończyłam burzliwą rozmowę z moją 16-letnią córką. Od kilku dni Kamila usiłowała wymóc na mnie zgodę, aby mogła tuż po zakończeniu roku szkolnego pojechać na tydzień pod namioty ze swoimi znajomymi na Mazury.

- Przecież nie jestem zakonnicą i coś mi się od życia należy - przekonywała.

- Pole namiotowe jest blisko jeziora, a ty słabo pływasz. Nie będę mogła oka zmrużyć z obawy o ciebie. Zrozum córeczko - tłumaczyłam cierpliwie. Nie pomogło, Kamila twardo zapowiedziała, że i tak pojedzie.

Tak naprawdę to boję się nie tylko o jej bezpieczeństwo. Według mnie dla 16-latki jest za wcześnie na takie eskapady. Dziewczyna w tym wieku ma pstro w głowie. Na pewno pojawi się alkohol, a może nawet seks, o co nietrudno z dala od rodziców i nocując pod namiotem. Tym bardziej, że mają być tam nie tylko koleżanki, ale i starsi koledzy.

Reklama

- Pani Izo, przecież nie zamknie pani córki na cztery spusty albo nie będzie jej pilnować przez całą dobę - zauważyła sąsiadka, z którą zagadałam się na spacerze. - Wiele lat temu moja 17-letnia wówczas córka chciała pojechać z koleżankami pod namiot. I ja, i mąż sprzeciwiliśmy się stanowczo. Były płacze, ciche dni, odmawianie jedzenia posiłków. W końcu Beata zniknęła. Na szczęście zostawiła na kuchennym stole kartkę: "Jestem tam, gdzie mówiłam".

Mąż chciał jej szukać, ale w końcu nie zrobiliśmy tego. Wiedzieliśmy już, gdzie jest.

- A co było po powrocie? - zaciekawiłam się.

- Wtedy to my z nią nie rozmawialiśmy i musiała długo się starać, by nas udobruchać. No cóż, zakazy nie zawsze działają, a my, rodzice, ponosimy wtedy wychowawcze porażki - zakończyła.

Dużo myślałam o tym, co od niej usłyszałam.

- Rzeczywiście,  zabronienie wyjazdu do niczego dobrego nie doprowadzi - wieczorem zagaiłam męża.

- To co? Może mam ją łaskawie prosić? - wzburzył się Witek. - Nie jedzie i tyle!

Jednak moim zdaniem Kamili trzeba dobrze wyjaśnić naszą odmowę. Wytłumaczyć, że na spędzenie tygodnia tylko z rówieśnikami, bez opieki dorosłych jest jeszcze za wcześnie. Najlepiej, aby sama to zrozumiała, przestała się buntować i przyznała nam rację. Tylko jak to zrobić? Jakie przykłady podać? Co jej powiedzieć, aby do niej dotrzeć?

Izabela Biernacka z Pabianic


Chwila dla Ciebie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje