Reklama

Reklama

Postaw się a zastaw się

Tradycją naszej rodziny było, że wigilia odbywała się zawsze u moich rodziców. W tym roku, w związku z chorobą mamy, po raz pierwszy urządzam ją ja. To dla mnie ogromne przeżycie i zarazem wielki stres.

Nie martwię się jednak o stronę kulinarną - świetnie gotuję, przygotowanie wigilijnych specjałów to będzie dla mnie przyjemność. Sen z powiek spędza mi natomiast wygląd naszego mieszkania. U nas w domu się nie przelewa. Oboje z mężem pracujemy, ale zarobki wystarczają ledwie na bieżące potrzeby. Mamy od lat te same meble, starą lodówkę, telewizor. Nam to nie przeszkadza, pogodziliśmy się z tym, że nie stać nas na luksusy i tyle. Tylko że teraz, gdy na wigilię przyjdzie do nas tylu gości, ja z powodu wyglądu naszego mieszkania chyba zapadnę się pod ziemię ze wstydu. Będę czuć się bardzo skrępowana, bo nie chciałabym wyjść na nędzarkę. W związku z tym powiedziałam mężowi, że powinniśmy wziąć kredyt i kupić przynajmniej nowy zestaw wypoczynkowy i nowoczesny telewizor. Niestety, mąż bardzo się zdenerwował. O żadnym kredycie słyszeć nie chce. Stwierdził, że najważniejsza jest atmosfera świąteczna, a nie to, jaki kto ma telewizor. A ja wiem swoje. Chyba w takim razie będę musiała sama wziąć kredyt, bez zgody męża. Już się o to dowiadywałam i wiem, że są takie możliwości. Czy powinnam to zrobić?

Reklama

Anna, 45 lat

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje