Słodki ciężar seksu

Uwielbiam puszyste kobiety. Ich wielkie biodra, podwójne podróbki i olbrzymie brzuchy. Im większe, tym lepsze, byle mieściły się w łóżku.

Rudowłosa Cindy uśmiecha się do obiektywu. Na oko ma nie więcej niż 20 lat. Figlarny uśmiech, wcięcie w talii, długie włosy, miła buzia dziewczyny z sąsiedztwa. Obcisłe dżinsy podkreślają kobiecą figurę. Wygląda jak przeciętna nastolatka. Filmik o sobie zamieściła na popularnym serwisie YouTube.

Reklama

W przeciągu dziesięciu minut przed oczami miga kilkadziesiąt zdjęć i krótkich nagrań video z Cindy. W drugiej minucie płaski brzuch lekko się zaokrągla, przybywa kilka centymetrów w udach, ramiona też wyglądają na pulchniejsze. Czerwona bluzka z pierwszej minuty filmu staje się stanowczo za ciasna. W piątej minucie - Cindy większa o 3 rozmiary traci swoje dziewczęce rysy twarzy. Zamiast tego zyskuje podwójny podbródek i kilka fałd tłuszczu na brzuchu. Z boku, z przodu.

Aparat skrzętnie notuje nowe ciało Cindy. Szósta minuta pokazuje śmielsze oblicze dziewczyny - pozuje w bieliźnie, przykryta prześcieradłem, eksponuje coraz grubsze uda, pełniejsze, rosnące w dół i na boki biodra, większe o dwa rozmiary, rozlane piersi i coraz większy brzuch. Kolejne migawki: jeszcze grubsze, ogromne udo, galaretowate ramię macha do kamery, znikające pod naporem nieustępliwego tłuszczu kolana, napuchnięte palce dłoni, jeszcze większy brzuch, jeszcze jedna rozbierana fotka. Leżąca, stojąca, wyginająca się do kamery, młoda, bardzo otyła kobieta.

Poczynając od ósmej minuty brzuch zaczyna grać główną rolę. Fałdy skóry uciskane palcami podskakują, zwały tłuszczu ugniatane niczym ciasto trzęsą się na boki, prezentowane dumnie do kogoś po drugiej stronie aparatu. Brzuch zwisa nad linią skąpych, wrzynających się w ciało majtek. Jest potrząsany, eksponowany, zasłania świat. I staje się coraz to większy i większy. Cindy się uśmiecha. Czerwona bluzka rzucona na podłogę wygląda teraz jak ubranie młodszej o kilka lat siostry. Kim jest ta dziewczyna? Dla kogo to robi? 

Najpiękniejsza kobieta świata

"Lubią grubaski, uwielbiają krągłe kształty i zwały tłuszczu. Niektórych kręci cellullit, dla innych skóra musi być gładka w dotyku jak aksamit. To ich podnieca. Mają wrażenie, że mam skórę jak z pluszu" - mówi w dokumencie "Fat girls and feeders" Gina.

Oni, czyli wielbiciele tłuszczu, feedersi (od ang. feed - karmić, pasza), dokarmiacze lub wypasacze, jak nazywa się ich w Polsce. Mężczyźni, których pociągają otyłe kobiety. Im grubsze, tym lepiej. W USA ich ofiary określa się mianem "gainers" (rosnące), a ich samych - "encouragers" (zachęcacze). Od swoich partnerek oczekują stałego zwiększania wagi prowadzącego aż do patologicznej otyłości. By osiągnąć cel używają szantażu emocjonalnego i manipulacji. Kiedy kobieta chudnie, przestaje być dla nich atrakcyjna. Zdaniem psychologów feederyzm to dewiacja, rodzaj fetyszymu, w którym główną rolę gra tusza.

Gina to amerykanka, która pod koniec lat 90. trafiła do księgi rekordów Guinessa. Była najcięższą kobietą na świecie. Ważyła blisko 375 kilo. Do tej wagi doszła w ciągu kilkunastu lat małżeństwa.

Mark, mąż Giny: "Jest bardzo piękna. To najpiękniejsza kobieta, jaką w życiu widziałem". Obfite dziewczyny podobały mu się odkąd skończył 12 lat. Z powodu nietypowych preferencji matka Marka wysłała go do psychiatry, ale ten nie stwierdził niczego niepokojącego.

Gina od dzieciństwa była pulchna. Dorastała w Beverly Hills w artystycznej rodzinie - ojciec kręcił filmy, mama była piosenkarką.

Po latach wspomina: "W Hollywood liczy się tylko szczupła sylwetka. Ten, kto ma nadwagę, nie ma szans na zaistnienie w towarzystwie. Nie było dla mnie miejsca. Miałam problemy z poczuciem własnej wartości. Czułam się jak jakiś potwór, jak monstrum. A wszystko przez to, że odbiegałam wyglądem od innych ludzi."

W 1984 roku, 24 letnia Gina pisze list do lokalnej gazety. O tym, że jest piękną, dużą kobietą, która chce udowodnić rodzinie, że ma szansę na znalezienie chłopaka. Ogłoszenie czyta Mark. Na pierwszej randce wręcza jej czerwoną różę, zasypuje komplementami: że podoba mu się jej figura, że nigdy nie spotkał tak uroczej dziewczyny. Rok później są już małżeństwem. Gina początkowo nie wie, że Mark rozstał się z pierwszą żoną, gdy ta schudła.

A on postanawia uczynić z nowej wybranki najgrubszą kobietę świata. Przez kilka lat fotografuje żonę. Gdy zakładają rodzinny album, Gina waży 225 kilo. Mark fotografuje ją pod różnymi kątami, powtarza te same pozy, by udokumentować postępy w tyciu. Na odwrocie zdjęć zapisuje jej aktualną wagę.

"Ma problem z objęciem swoich piersi, aż miło popatrzeć - komentuje. - Przez całe życie marzyłem o zrealizowaniu tej fantazji. Zawsze chciałem mieć puszystą dziewczynę, która wciąż by tyła. Wielbiciele tłuszczu uwielbiają, kiedy ich dziewczyny jedzą to, co lubią, nie poddając się społecznej presji odchudzania. Tak, jak w przypadku Giny. Jadła wszystko, na co miała ochotę. Zdawała sobie sprawę, że sprawia mi to przyjemność. Podobały mi się rozstępy na jej skórze. To kolejna rzecz, która kręci wielbicieli grubych kobiet, dzięki nim widzą, że ciało nadal się powiększa. Nigdy nie spotkałem zbyt grubej kobiety, nawet w fantazjach."

Mark przekonał żonę, by zgodziła się wystąpić w filmie, który przekazał innym feedersom.

"Byłam największą kobietą, jaką w życiu widzieli. Strasznie się tym entuzjazmowali. Czułam się wspaniale. Nikt w dzieciństwie, ani w okresie dorastania nie powiedział mi, że jestem ładna"- opowiada Gina w dokumencie. Nagranie zrobiło furorę i zachęciło inne kobiety do pójścia w ślady Giny. W sumie małżeństwo nakręciło trzy filmy. Na ostatnim z nich Mark dokumentuje ostatnie samodzielnie kroki swojej monstrualnej żony.

Gina: "Bałam się wychodzić z łóżka. Tam czułam się bezpiecznie. Czułam się szczęśliwa, ale momentami było mi smutno. Kiedy człowiek jest tak gruby, niewiele już może zrobić. Musi jednak żyć, bo alternatywą jest śmierć." Im Gina była cięższa, tym bardziej podobała się Markowi. "Był bardzo podniecony, choć fizyczny stosunek był niemożliwy. Nie można było przebić się przez moje uda" - opowiada Gina.

W ciągu ponad 10 lat małżeństwa kobieta przytyła prawie 180 kilogramów. Do 375 kilo. Żeby podnieść się z łóżka musiała używać specjalnego żurawia. Podupadła na zdrowiu, groził jej zawał, stała się całkowicie zależna od Marka. W niektórych miejscach na jej ciele zgrubiała skóra miała siny kolor. Konieczna była operacja zmniejszenia żołądka. Waga Giny spadła do 200 kilogramów. Może jeść tylko niewielkie porcje jedzenia, nigdy nie wróci do normalnego życia. Po operacji małżeństwo przeszło poważny kryzys - Mark nie mógł patrzeć na "odchudzoną" żonę.

"Tęsknię za okresem, kiedy nie mogła zrobić nic bez mojej pomocy. Najbardziej brakuje mi jej tuszy, jej wielkich ud, niemal 5 metrów w pasie. Lubiłem wkładać rękę pod jej biodro wiedząc, że nie dosięgnę do środka. Gdyby to było możliwe, chciałbym tam zamieszkać na zawsze. Uwielbiałem zajmować się Giną. To była fantazja, choć może trochę mroczna." 

Dowiedz się więcej na temat: otyłość | seks | seksporady | nadwaga

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje