Stale pomagam bratu, a on mnie - nigdy!

Mam młodszego brata. Dobry z Tomka chłopak, ale trochę niezaradny. Nie raz i nie dwa pomagałam mu, czy to w jakichś drobnych sprawach, czy w tych poważniejszych, jak choćby w znalezieniu pracy czy mieszkania.


Reklama

Zawsze się cieszyłam, gdy mogłam mu pomóc. Przecież to mój brat, więc tym bardziej uważam, że gdy on jest w potrzebie, powinnam wyciągnąć do niego pomocną dłoń. Niestety, Tomek chyba ma na ten temat inne zdanie. Nie mogę się od niego doprosić żadnej pomocy. Nie chodzi mi tu o nie wiadomo jakie przedsięwzięcia, przecież wiem, że Tomek by sobie z czymś takim nie dał rady. Mam na myśli drobiazgi, np. pomoc w zrobieniu ciężkich zakupów, albo tak jak ostatnio - w naprawieniu cieknącego kranu.

Niestety, Tomek prawie nigdy nie ma dla mnie czasu. A nawet jak już się ze mną umówi, to w ostatniej chwili to odwołuje. Przykro mi, że mam brata, na którym nie mogę polegać. Zwłaszcza że ja tyle razy mu pomogłam. Nie domagam się od niego wdzięczności za wszelką cenę. Ale mimo to coraz częściej myślę, że skoro on mi nie pomaga, to ja jemu też przestanę. Może to go czegoś nauczy. Czy to dobry pomysł?  

Kinga, 39 lat

 



Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje