Dlaczego kontrolerzy sprawdzają temperaturę w mieszkaniach?
Część lokatorów umyślnie nie ogrzewa swoich mieszkań, chcąc skorzystać z ciepła przenikającego m.in. przez ścianę od sąsiada. Takie przebiegłe zachowania zaczęto nawet potocznie określać pojęciem tzw. pasożytnictwa cieplnego oraz wampiryzmu energetycznecznego.
Skala tego problemu w blokach z centralnym ogrzewaniem okazała się na tyle duża, że niezbędne było wprowadzenie specyficznych rozwiązań, zapobiegających takim nieuczciwym praktykom. Wobec tego m.in. spółdzielnie weszły w posiadanie uprawnień pozwalających na kontrolowanie temperatury w lokalach mieszkalnych.
Serwis gazetaprawna.pl wyjaśnia, co dokładnie mówi prawo o minimalnym ogrzewaniu w mieszkaniu, wskazując, że rozporządzenie Ministra Klimatu i Środowiska z 7 grudnia 2021 r. (Dz.U. 2021 poz. 2273) reguluje sposób rozliczania kosztów ogrzewania w budynkach wielolokalowych.
Czytaj także: Jaką temperaturę ustawiać w domu zimą? Zalecenia ekspertów są jednoznaczne
"I tu warto postawić sprawę jasno, bo wokół tego narosło najwięcej mitów. Prawo nie wprowadza żadnego sztywnego procentu ani ryczałtu z automatu. Nie ma w nim liczby 10, 15 ani 20 procent. (…). Rozporządzenie mówi wprost, że przy rozliczaniu kosztów zmiennych musi istnieć maksymalny koszt zmienny oraz minimalny koszt zmienny zakupu ciepła. Ten minimalny koszt oblicza się jako ilość ciepła niezbędną do utrzymania temperatur obliczeniowych w lokalu, nawet jeśli grzejniki są zakręcone" - czytamy w gazetaprawna.pl.
Wobec tego lokatorzy skrajnie przykręcający grzejniki i wychładzający swoje mieszkania, mogą otrzymać wyższy rachunek. "Jeżeli dane z podzielników wskazują skrajnie niskie zużycie, nie da się przypisać tego do awarii, a regulamin przewiduje sposób rozliczania kosztu minimalnego, to zarządca ma prawo naliczyć koszt wynikający z minimalnego zużycia ciepła, nawet bez wejścia do lokalu" - wskazuje gazetaprawna.pl.
Zobacz również: Śnieg zalega na balkonie? Popełnisz jeden błąd i płacisz 500 zł

Czy kontrolerzy mają prawo wejść do mieszkania celem zmierzenia temperatury?
Na lokatorach nie spoczywa obowiązek wpuszczania do mieszkania kontrolerów wydelegowanych przez spółdzielnie lub wspólnoty. Oczywiście kontrolerzy mogą wejść do środka, ale wyłącznie za dobrowolną zgodą lokatora.
Zgoda na wejście do mieszkania przedstawicieli spółdzielni czy wspólnoty nie jest konieczna w wyjątkowych przypadkach, a mowa m.in. o awariach instalacji.
Brak zgody na wpuszczenie kontrolerów do mieszkania nie oznacza, że wspólnoty i spółdzielnie nie posiadają narzędzi niezbędnych do sprawdzenia, czy lokator wpisuje się we wspomnianą definicję tzw. pasożytnictwa cieplnego.
Serwis gazetaprawna.pl wskazuje, że w praktyce wykorzystywane są dane z podzielników kosztów ogrzewania lub ciepłomierzy, analiza porównawcza zużycia w lokalach o podobnym metrażu, informacje o pracy instalacji w pionach, skargi sąsiadów, które uruchamiają procedurę sprawdzającą.
Ponadto coraz częściej są to systemy z zdalnym odczytem, działające bez fizycznej obecności w mieszkaniu.
Warto wiedzieć: Upadek na oblodzonym chodniku? Oto jakie odszkodowanie otrzymasz










