Nowa funkcja w Biedronce wywołała burzę. Klienci nie mieli pojęcia
Nowa, z pozoru niewinna funkcja na kasach samoobsługowych w Biedronce może mieć realny wpływ na wynagrodzenia pracowników. Kolorowe "buźki", które wielu klientów klika bez zastanowienia, od kwietnia stały się elementem systemu oceny wpływającego na premie. Pracownica apeluje: te kilka sekund naprawdę ma znaczenie.

Spis treści:
- "Oceń wizytę" ma znaczenie dla pracowników
- Pracownica Biedronki z apelem do klientów
- Komentarze pełne goryczy
"Oceń wizytę" ma znaczenie dla pracowników
W systemie kas samoobsługowych, umożliwiającym sprawniejsze zeskanowanie i opłacenie zakupów w sieci sklepów Biedronka, właśnie zaszła zmiana, która dla nieświadomego klienta jest niezauważalna, ale dla pracowników marketów może mieć realne przełożenie na zarobki. O tym, na czym polega, poinformowała na swoim profilu pracownica sieci publikująca pod pseudonimem "Natalia z Kropeczki".
- Od kwietnia zmieniła się forma ankiet tajemniczego klienta - rozpoczęła swój wpis w serwisie Facebook. Natalia wyjaśnia, że chodzi o kolorowe "buźki" pojawiające się na ekranie kasy samoobsługowej podczas finalizacji płatności za zakupy. To forma oceny wizyty w Biedronce: zielona, uśmiechnięta buźka to ocena "super", żółta - średnio i czerwona - "fatalnie".
Jeszcze do niedawna te buźki do niczego się nie liczyły, ale od kwietnia buźki, są ankietą tajemniczego klienta. Więc jeśli mimo zadowolenia z zakupów klikacie czerwoną buźkę bo nie czytacie, bo chcecie szybciej, to zwyczajnie pozbawiacie nas szansy na premię
Pracownica Biedronki z apelem do klientów
Pracownica sieci Biedronka wystosowała apel do klientów z prośbą o poważne podejście do sprawy i nie klikanie najgorszych ocen bez zastanowienia, ponieważ od bieżącego miesiąca realnie wpłyną na zarobki pracowników. System ocen będzie bowiem miał przełożenie na wyliczanie im premii.
Natalia poinformowała swoich obserwatorów o tym, że system ocen wizyt w sklepie może pojawić się także w aplikacji Moja Biedronka. - Dla klienta to "beka","utrudnienie" a dla nas to realna premia - napisała.
Zwróciła się także z prośbą o wyrozumiałość w związku z prowadzonymi remontami Biedronek i - co za tym idzie - zmianami lokalizacji pewnych produktów, co może na początku nieco utrudniać klientom codzienne zakupy. - Karanie nas, pracowników czerwoną buźką bo jesteśmy po przebudowie sklepu i nie możecie się odnaleźć to bardzo niesprawiedliwe. My, jako pracownicy, nie mamy wpływu na to co gdzie leży na półce. To ustala góra, a my musimy ułożyć towar zgodnie z mapką - wyjaśniła pracownica sieci.
Komentarze pełne goryczy
Na wpis żywo zareagowali internauci. Większości z nich nie podoba się system oceny wizyt. - Serio wasza premia zależy od tego co dzieciaki klikną na kasie samoobsługowej? Założę się że co najmniej połowa osób nie czyta w ogóle tego. Sama klikałam zawsze byle co, żeby zniknęło - napisała jedna z użytkowniczek Facebooka. Krytycznych wpisów zarzucających ogólny bałagan, przeładowanie sklepów i częste awarie kas saoobsługowych pojawiło się pod postem Natalii bardzo wiele. Ale znaleźć można także komentarze pełne zrozumienia i deklaracje wsparcia pracowników: - Odkąd zobaczyłam że weszły te ankiety od razu pomyślałam że pewnie niesie to ze soba jakieś korzyści czy konsekwencje lub też nie dla pracowników, dlatego zawsze zaznaczam, i poświęcam te 5 sekund na zostawienie uśmiechu. Sama pracuję w handlu, także wiem z czym to się je - napisała jedna z użytkowniczek facebooka.
Znajdź codzienną dawkę inspiracji od urody i zdrowia po podróże i styl życia. Sprawdź, co nowego na kobieta.interia.pl








