Nawet 175 tys. osób z zaniżonymi świadczeniami
Sprawa zaniżonych świadczeń dotyczy osób, które przed 6 czerwca 2012 r. zdecydowały się przejść na wcześniejszą emeryturę. Mowa o kobietach urodzonych w latach 1954-1959 i mężczyzn urodzonych w latach 1949-1952 a także w 1954 r.
Już po osiągnięciu powszechnego wieku emerytalnego, wnioskując o przeliczenie świadczenia, okazywało się, że takie osoby miały zaniżaną podstawę. Stało się tak na skutek wprowadzonych w 2012 r. przepisów, które wskazywały, by ZUS odliczał od podstawy świadczenia kwoty wypłaconych wcześniej emerytur.
Czytaj także: Koniec z wypłatą emerytury w gotówce? ZUS chce oszczędzić. Jest reakcja resortu
Problem w tym, że przepisy nakazujące pomniejszenie podstawy obliczenia emerytury powszechnej o sumę pobranych już wcześniejszych świadczeń wprowadzono później, dlatego seniorzy nie mieli świadomości, że przechodząc na wcześniejszą emeryturę, stracą część swojego kapitału. Dla wielu osób oznaczało to niższe emerytury nawet o 1 tys. zł.
W 2024 r. Trybunał Konstytucyjny wskazał, że regulacje w takim kształcie są krzywdzące. Pomimo orzeczenia sytuacja pozostała bez zmian, ponieważ wyrok nie został opublikowany. To z kolei sprawia, że seniorzy decydują się na szukanie sprawiedliwości w sądach. Szacuje się, że uprawnionych do podwyżki emerytury byłoby 175 tys. osób.
Zobacz również: Listonosz w sierpniu z przekazem przyjdzie wcześniej. Emeryci muszą pilnować terminu

Projekt ustawy naprawczej niekorzystny dla emerytów?
"Fakt" poinformował, że Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej przygotowało projekt ustawy naprawczej, dzięki czemu możliwe byłoby ponowne przeliczenie prawdopodobnie zaniżonych świadczeń. Eksperci tłumaczą, że proponowane rozwiązania nie są korzystne dla emerytów, których ta sprawa dotyczy.
"W sądzie emeryt wygrywa 100 proc. niepomniejszonej emerytury. Przeliczenie, które proponuje rząd, zakłada zastosowanie skomplikowanego wzoru ze specjalnym >>współczynnikiem korygującym<<, opartym na stosunku miesięcy spędzonych na wcześniejszej emeryturze przed i po czerwcu 2012 r. (wtedy uchwalono ustawę, która zakładała pomniejszenie świadczeń o wypłacone kwoty)" - czytamy w serwisie fakt.pl.
W praktyce miałoby to oznaczać, że emeryt, zamiast pełnej różnicy wywalczonej w sądzie, na mocy ustawy otrzyma jedynie jakiś procent tej kwoty w ramach zwiększenia - tłumaczy w rozmowie z "Faktem" dr Andrzej Hańderek, radca prawny.
"Najwięcej kontrowersji budzi art. 6 projektu ustawy naprawczej. Rząd chce wprost zakazać wszczynania nowych postępowań administracyjnych i cywilnych w tych sprawach od dnia wejścia w życie ustawy. Jeśli senior nie zdąży pójść do sądu przed 1 kwietnia 2027 r., jego świadczenie zostanie przeliczone, a on sam straci możliwość ubiegania się o większe pieniądze przed wymiarem sprawiedliwości" - dodaje "Fakt".
"Pod pozorem systemowego rozwiązania problemu i wprowadzenia nowej instytucji >>zwiększenia do emerytury<<, ustawodawca próbuje drastycznie ograniczyć prawa emerytów" - komentuje dla "Faktu" dr Andrzej Hańderek.
Warto wiedzieć: Prezes ZUS podał kwotę swojej przyszłej emerytury. "Nie jestem zadowolony"
Szukasz sprawdzonych sposobów na łatwiejsze i przyjemniejsze życie? Sprawdź nasze praktyczne porady, które pomogą ci zaoszczędzić czas, uniknąć błędów i czerpać radość z codziennych obowiązków. Więcej w sekcji PORADY na kobieta.interia.pl












