To najgorętszy punkt na mapie Polski. W niedzielę temperatura może wynieść tam ponad 40°C
Polska znów znalazła się na trasie gorącego powietrza znad południa Europy. Najnowsze prognozy wskazują, że pod koniec czerwca słupki rtęci wskażą najwyższe temperatury na zachodzie, północnym zachodzie i miejscami na południu kraju. W grę wchodzą temperatury bliskie historycznym rekordom, przekraczające nawet 41 stopni. Jak długo utrzymają się upały w Polsce?

Spis treści:
- Upały w Polsce - gdzie będzie najwięcej stopni?
- Jak długo utrzymają się upały w Polsce?
- Na upał najbardziej narażeni są seniorzy i osoby przewlekle chore
- Gdzie do tej pory odnotowano najwyższą temperaturę w kraju?
Upały w Polsce - gdzie będzie najwięcej stopni?
Najgorętszy punkt na mapie Polski w najbliższych dniach przesunie się na zachód, północny-zachód i miejscami na południe kraju. Najnowsze prognozy pokazują, że fala gorąca będzie narastać stopniowo. W piątek 26 czerwca, m.in we Wrocławiu temperatura wyniesie ponad 30°C, a w sobotę 27 czerwca na zachodzie i południowym zachodzie Polski na słupkach rtęci pojawią się wartości 35-37°C.
Kulminacja fali upałów ma nadejść w niedzielę 28 czerwca. Część wyliczeń wskazuje wtedy nawet 39°C w Pile, 38°C we Wrocławiu i Dąbrowie Górniczej oraz aż 41°C w Zielonej Górze.
Wyjątkiem jest wybrzeże. Nad Bałtykiem temperatura ma być znacznie niższa, miejscami około 22-26°C, ponieważ chłodniejsze powietrze znad morza skutecznie przyhamuje falę upału.
Najszybciej nagrzewają się niziny na zachodzie i południowym zachodzie, oddalone od morza, często z suchszym podłożem i rozległymi terenami miejskimi. Wrocław, Zielona Góra, Legnica, Opole czy Słubice od lat uznawane są za najgorętsze punkty na mapie Polski. Nie zawsze wygrywa jedno miasto, ale pas od Dolnego Śląska po Lubuskie bardzo często znajduje się w ścisłej czołówce.

Warto też patrzeć na miasta inaczej niż na mapę synoptyczną. Oficjalna temperatura mierzona jest w cieniu, na stacji meteorologicznej, ale człowiek idący po rozgrzanym chodniku odczuwa ją zupełnie inaczej. Przy 35-39°C asfalt w pełnym słońcu może nagrzać się do ponad 50°C. Jezdnia, chodnik, elewacje i dachy oddają potem ciepło z każdej strony, więc człowiek stoi nie tyle w gorącym powietrzu, ile w rozgrzanej miejskiej niecce. Najgorzej jest wieczorem: słońce zachodzi, ale beton nadal promieniuje ciepłem. Centrum miasta jest więc duszne jeszcze wtedy, gdy podmiejskie pola już stygną. To miejska wyspa ciepła w najbardziej odczuwalnej wersji.
Największym zagrożeniem będą jednak tzw. noce tropikalne, pomiędzy sobotą 26 czerwca, a niedzielą 27 czerwca, kiedy temperatura po zachodzie słońca nie spadnie poniżej 20°C. Organizm ma wtedy ograniczone możliwości regeneracji. Nie może zbić temperatury, wyrównać tętna ani odpocząć. Wówczas rośnie obciążenie serca, nerek i układu krążenia, szczególnie u osób starszych i przewlekle chorych.
Jak długo utrzymają się upały w Polsce?
Najbliższa fala gorąca ma narastać od 24 czerwca, osiągnąć najwyższe wartości w weekend i prawdopodobnie przeciągnąć się na początek kolejnego tygodnia. Prognozy po 29-30 czerwca są już mniej pewne, ale obecne wyliczenia pokazują, że bardzo ciepłe powietrze może utrzymać się dłużej niż przez jeden czy dwa dni. Nad znaczną częścią kontynentu rozwija się rozległa fala upałów związana z napływem gorącego powietrza znad Sahary. We Francji, Hiszpanii, Włoszech i Niemczech notowane są temperatury przekraczające 40°C.
Według długoterminowych prognoz IMGW całe lato 2026 roku ma szansę zapisać się jako cieplejsze od normy z lat 1991-2020. Dotyczy to zarówno czerwca, jak i lipca oraz sierpnia.
Klimatolodzy zwracają uwagę na zjawisko, które jeszcze kilkanaście lat temu pojawiało się znacznie rzadziej. Coraz częściej obserwujemy tzw. "kopułę ciepła", czyli układ wysokiego ciśnienia, który działa podobnie jak pokrywka na garnku. Gorące powietrze jest wówczas uwięzione nad dużym obszarem, a temperatura rośnie dzień po dniu.
Na upał najbardziej narażeni są seniorzy i osoby przewlekle chore
Najtrudniejsze warunki pojawiają się wtedy, gdy wysokiej temperaturze towarzyszy duża wilgotność powietrza i niemal całkowity brak wiatru. Organizm traci wówczas jeden z najskuteczniejszych mechanizmów ochrony przed przegrzaniem. Pot zostaje na skórze, zamiast szybko odparowywać i odprowadzać nadmiar ciepła. Człowiek ma wrażenie, jakby oddychał rozgrzanym, ciężkim powietrzem, a każdy ruch wymagał większego wysiłku.
U zdrowych osób często występują wówczas bóle głowy, senność, spadek koncentracji, rozdrażnienie i wyraźne osłabienie. Większe zagrożenie dotyczy jednak seniorów oraz osób z chorobami układu krążenia, nerek czy układu oddechowego. Dla nich kilka dni takiej pogody oznacza dodatkowe obciążenie dla organizmu, ponieważ słabiej się pocą, później odczuwają pragnienie i szybciej wpadają w odwodnienie oraz wyczerpanie cieplne.
Skala problemu coraz wyraźniej widoczna jest również w danych obejmujących całą Europę. Według raportu Lancet Countdown Europe 2026 niemal wszystkie monitorowane regiony kontynentu odnotowały w latach 2015-2024 wzrost liczby zgonów związanych z wysoką temperaturą w porównaniu z okresem 1991-2000. W Polsce szczególnie mocno wyróżnia się region chełmsko-zamojski, gdzie śmiertelność przypisywana upałom wzrosła o 187 proc.

Aby chronić się przed skutkami upałów podczas najgorętszych dni należy pić wodę regularnie, małymi porcjami, jeszcze zanim pojawi się silne pragnienie. Zakupy, prace w ogrodzie czy dłuższe spacery najlepiej planować na wczesny poranek lub późny wieczór. W domu pomaga zasłonięcie okien od nasłonecznionej strony i ograniczenie dopływu gorącego powietrza w najcieplejszych godzinach dnia. Wietrzenie przynosi najlepszy efekt dopiero po zachodzie słońca, kiedy temperatura na zewnątrz zaczyna wyraźnie spadać.
Warto też pamiętać, że sam wentylator nie zawsze rozwiązuje problem. W mocno nagrzanym pomieszczeniu i przy odwodnieniu jedynie wprawia gorące powietrze w ruch. Prawdziwą ulgę przynosi wtedy, gdy organizm ma wystarczającą ilość wody, by skutecznie chłodzić się poprzez parowanie potu.
Gdzie do tej pory odnotowano najwyższą temperaturę w kraju?
Polski rekord ciepła ma już ponad sto lat. 29 lipca 1921 roku w Prószkowie pod Opolem termometry pokazały 40,2°C - najwyższą temperaturę oficjalnie zmierzoną na obecnym terytorium kraju. Tego samego dnia niezwykle gorąco było również w innych częściach zachodniej Polski. W Zbiersku słupek rtęci sięgnął 40°C, a w Pętkowie 39,6°C.
Na mapie polskich rekordów regularnie pojawiają się także Słubice. To właśnie tam podczas pamiętnej fali upałów w 1994 roku odnotowano 39,5°C. Z kolei 19 czerwca 2022 roku temperatura w Słubicach wzrosła do 38,3°C i aktualnie należy do najwyższych wyników zanotowanych w Polsce w XXI wieku.
Nie jest to przypadek. Zachodnia część kraju od lat znajduje się na trasie najgorętszych mas powietrza napływających znad południowej Europy. Taki układ nosi nazwę "hiszpańskiego pióropusza", ponieważ rozgrzane powietrze wędruje zwykle przez Półwysep Iberyjski, Francję i Niemcy, a potem dociera nad nasz kraj. Jeśli jednocześnie nad regionem utrzymuje się wyż, chmur jest mało, wiatr słabnie, a ziemia i miasta nagrzewają się dzień po dniu, zachód kraju szybko trafia na mapę temperaturowych rekordzistów.
Modele numeryczne wskazują, że pod koniec czerwca najgorętszym obszarem Polski ponownie może stać się zachód kraju. Jeśli przewidywania okażą się trafne, Polska może znaleźć się na progu jednej z najintensywniejszych fal upałów ostatnich lat, zwłaszcza jeśli zostanie pobity rekord gorąca.










