Nagrywał sąsiadów, teraz musi zapłacić wysoką karę
Urząd Ochrony Danych Osobowych w najnowszym komunikacie wskazuje, że ignorowanie nakazu organu nadzorczego może słono kosztować, o czym przekonała się osoba, która zamontowała kamery rejestrujące zarówno obraz, jak i dźwięk przez całą dobę, nie tylko na terenie prywatnej nieruchomości, ale i obszar poza nią - drogę publiczną oraz sąsiednie nieruchomości.
Do Prezesa UODO skargi w tej sprawie złożyli sąsiedzi właściciela monitoringu. Po przeprowadzeniu postępowania administracyjnego, Prezes UODO Mirosław Wróblewski w grudniu ubiegłego roku nakazał zaprzestania - w ciągu 7 dni od doręczenia decyzji - dalszego nagrywania m.in. sąsiadów. Właściciel monitoringu został zobowiązany do usunięcia kamer lub zmiany ich usytuowania w taki sposób, by obejmowały tylko jego posesję.
Czytaj także: Monitoring sąsiada nagrywa moją posesję. Czy mogę mu tego zakazać?
"W ocenie Prezesa UODO do przetwarzania danych osobowych za pomocą monitoringu wizyjnego przez osobę fizyczną nie mają zastosowania przepis RODO wyłącznie wówczas, gdy zasięg monitoringu, z którego pochodzą nagrania, obejmuje nieruchomość tej osoby" - wskazano wówczas w komunikacie.
Właściciel monitoringu nie wniósł skargi na decyzję Prezesa UODO do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, więc stała się ona prawomocna. Sęk w tym, że osoba odpowiedzialna za monitoring nie wykonała decyzji organu nadzorczego, pomimo upomnienia ze strony UODO. Pisma z Urzędu nie były odbierane i po dwukrotnej awizacji - na podstawie art. 44 par. 4 k.p.a. - zostały uznane za doręczone adresatowi - wyjaśnia UODO.
"Prezes UODO Mirosław Wróblewski wszczął więc kolejne postępowanie administracyjne - tym razem w przedmiocie nałożenia administracyjnej kary pieniężnej za nieprzestrzeganie nakazu nałożonego przez organ nadzorczy, czyli obowiązku usunięcia bądź przestawienia kamer w taki sposób, by nie przetwarzać danych sąsiadów. Konsekwencją niewykonania nakazu Prezesa UODO jest bowiem dalsze bezprawne przetwarzanie przez administratora danych osobowych wielu osób" - czytamy na uodo.gov.pl.
Zobacz również: Owoce sąsiada spadły na twoją działkę? Prawo mówi jasno, do kogo należą

UODO: Taki monitoring to inwazyjna metoda
UODO tłumaczy, że obiektywy kamer monitoringu skierowane w stronę nagrywanych osób powodują u nich poczucie ciągłej obserwacji i nadzorowania ich życia prywatnego wraz z danymi o ich lokalizacji. Administrator przetwarza ich wizerunek oraz głos w miejscach codziennego ich przebywania i poruszania się w związku z normalnym korzystaniem z drogi publicznej - argumentuje UODO.
"Administrator nie ma takiego prawa, aby monitorować te obszary za pomocą tak inwazyjnej metody, jaką jest stałe monitorowanie i przetwarzanie danych osobowych osób, które tam przebywają - w każdej sytuacji i każdego dnia. A prawie półroczny, niczym nieusprawiedliwiony, stan niewykonania nakazu Prezesa UODO należny uznać za długi i organ nadzorczy potraktował go jako jedną z okoliczności wpływających obciążająco na wymiar orzeczonej administracyjnej kary pieniężnej" - dodaje Urząd.
Urząd Ochrony Danych Osobowych przypomina, że kara za nieprzestrzeganie nakazu orzeczonego przez organ nadzorczy może wynieść maksymalnie 20 mln euro, a w przypadku osoby, która nie wykonała decyzji Prezesa UODO jej wysokość ustalono na 26 711 zł.
Uchylanie się od jej zapłaty będzie skutkowało tym, że egzekucją należności zajmie się Urząd Skarbowy - dodaje UODO.
Warto wiedzieć: Dlaczego rozmowy na klatce schodowej są tak ważne dla seniorów?
Nie wszystko trzeba wiedzieć od razu, ale warto wiedzieć, gdzie szukać pomocy. Zajrzyj po proste i rzetelne porady, które pomogą ci w codziennych sprawach od sąsiedzkich nieporozumień po ważne dokumenty i świadczenia. Więcej na kobieta.interia.pl/porady











