LG Velvet i siła elegancji. Wrażenia z użytkowania

Nigdy nie byłam fanką technologii, trudnych nazw charakteryzujących innowacyjne rozwiązania czy dyskusji o parametrach. „Telefon służy do dzwonienia” mawiał mój tata, ja zaś na jego wzór stworzyłam własne hasło głoszące, że „smartfon ma za mną nadążać”. To definiuje wszystkie moje oczekiwania względem tego sprzętu. Proste, prawda?

Co za ironia losu, że LG Velvet zawitał w moim domu dzień po tym, gdy mój prywatny smartfon, po roku współpracy pełnej wzlotów i upadków, w końcu odniósł widoczne obrażenia. Można byłoby stwierdzić, że te urządzenia "takie są" i wcześniej czy później, każdy skończy z rozbitym wyświetlaczem. Nasze telefony po prostu wypadają nam z rąk, kieszeni, nurkują w wodzie czy skaczą na główkę. 

Delikatna sylwetka i wojskowe standardy wytrzymałości

Z pudełkiem LG Velvet obchodziłam się bardzo delikatnie, bo nie miałam do siebie zaufania po epizodzie z własnym urządzeniem. Było jeszcze gorzej, gdy wreszcie zobaczyłam dostarczonego mi smartfona. LG Velvet jest piękny i elegancki. Za sam wygląd dostaje u mnie 10/10: smukła konstrukcja, aksamitne wykończenie, oszałamiający, kobiecy wygląd. Nie będę ukrywać, że uwielbiam, gdy sprzęt swoim designem zdradza coś o właścicielu. W przypadku LG Velvet wszelkie domysły są zbędne. On jasno komunikuje: mam gust i klasę.

Moje zdziwienie było tym większe, gdy dowiedziałam się, że ten filigranowy, wizualnie delikatny smartfon jest trwalszy niż większość telefonów na rynku! Niemożliwe? LG Velvet jest nie tylko wodoszczelny, ale spełnia też wojskowe standardy wytrzymałości. To oznacza, że ma zwiększoną odporność na upadki, wilgotność, wibracje oraz wysokie i niskie temperatury. Do tej pory sądziłam, że aby telefon mógł przetrwać pracę w trudnych warunkach (a umówmy się, że do tego wystarczy wymagający właściciel)  musi wyglądać jak czołg. W tym przypadku jest zupełnie inaczej.

Pogromca pryszczy, drgań i hałasu

Co robi kobieta, gdy do jej rąk trafia nowy smartfon? Robi sobie selfie. Powód jest banalny -  wybieramy telefony, z którymi czujemy się dobrze i mamy do nich zaufanie, także w kwestii zdjęć i tego, jak na nich wyglądamy. Ja oczywiście także nie mogłam się powstrzymać. W tym aspekcie LG Velvet zaskoczyło mnie bardzo pozytywnie. Czym? Prostymi funkcjami, które ułatwiają życie. Już na etapie ustawiania się do zdjęcia można wygładzić wygląd skóry do optymalnego poziomu. Możesz też zadecydować, jak bardzo ma być widoczne tło za tobą. Zdjęcia są ostre, kolory żywe, a rozdzielczość wysoka, nawet przy kiepskim oświetleniu. Moja twarz na zdjęciach prezentowała się wyraźnie i wiarygodnie, mimo użytego filtru. Smartfon podpowiada też, jak wykonać najlepsze zdjęcie ("Potrzeba więcej światła", "Oddal się od tematu zdjęcia"). Producent zadbał też o miłośników wygłupów przy robieniu selfie: dzięki naklejkom 3D AR filtry stały się jeszcze bardziej czułe, nadając najróżniejszym postaciom ruchy twojej twarzy. Przy okazji warto wspomnieć, że w ustawieniach można uruchomić opcję włączania migawki głosem. Wystarczy powiedzieć "Cziz", "Smajl", "Whisky" lub "LG", aby zrobić zdjęcie.

Jeśli jesteśmy już przy temacie smartfona, który ułatwi nam funkcjonowanie w social mediach, warto wspomnieć jeszcze o dwóch innych funkcjach, który posiada LG Velvet. Każda z nas, relacjonując jakieś wydarzenie i chcąc uchwycić dynamiczny moment, musiała zmierzyć się z niebyt atrakcyjną jakością naszego nagrania. Drgania i trzeszczenie powodują, że nagranie staje się bezużyteczne. Producent testowanego przeze mnie smartfona zadbał o tę kwestię. Stabilna kamera pomaga realizować płynne i dynamiczne filmy bez użycia statywu. Choć trudno w to uwierzyć, nagrania są wyraźniejsze i pozbawione zakłóceń mimo niesprzyjających warunków. Możesz je także niemal od ręki "obrobić" kilkoma tapnięciami, zamieniając je w profesjonalne wideo.

Inna bardzo atrakcyjna funkcja dotyczy dźwięku. Voice Bokeh dedykowana jest tym z nas, które lubią nagrywać np. vlogi. Dzięki niej jesteśmy w stanie oddzielić głos od otaczającego nas hałasu. Efekty są naprawdę świetne: nie zagłuszy was już np. szum przejeżdżającego samochodu. Mnie udało się bardzo sprawnie odseparować swój głos od odgłosów w markecie.

Smartfon, który nadąża za teraźniejszością

Nikogo już nie dziwi widok osoby oglądającej serial na przystanku czy w poczekalni. Czasem chcemy po prostu zabić czymś czas, a jak zrobić to lepiej, jeśli nie oglądając ulubione produkcje? Przyznaję, że osobiście nigdy nie potrafiłam nacieszyć się w pełni wizją reżysera, oglądając produkcję na smartfonie. Przeszkadzało mi słońce, obcięte napisy, czy w końcu kiepska jakość. LG Velvet choć na samym początku zaskoczył mnie wymiarami, jako kino "tu i teraz" sprawdza się wyśmienicie. Ekran o proporcjach 20,5:9 pozwala na oglądanie filmów w oryginalnej wersji, w tych samych proporcjach, w których były realizowane. Uwierzcie - to naprawdę ogromny komfort. Producent LG Velvet chwali się także wsparciem sieci 5G, czyli piątą generacją technologii telefonii komórkowej. Każda z jej poprzedniczek charakteryzowała się znacznie większą prędkością łącza w stosunku do poprzedniej (2G, 3G i 4G). Oznacza to, że nadchodzą czasy jeszcze szybszego internetu, który pozwoli nam  oglądać filmy bez najmniejszego zacięcia.

Żal odsyłać

LG Velvet to zdecydowanie jeden z tych smartfonów, który mnie uwiódł. Nie jest przeładowany dziesiątkami bezużytecznych funkcji - to bardzo uporządkowane urządzenie,  skrojone na miarę potrzeb użytkownika (użytkowniczki!). Od pierwszego wejrzenia urzeka swoim wysublimowanym  stylem, a smukła obudowa i zakrzywiony szklany ekran tworzą razem wyróżniający się wygląd. Mimo filigranowej budowy, smartfon przeszedł testy imitujące realne sytuacje i polegające na wielokrotnym upuszczaniu go i wystawianiu na ekstremalne czynniki. To gwarancja trwałości, której potrzebujemy, traktując telefon jako naszego nieodłącznego kompana. Przyszłe właścicielki LG Velvet mogą także ucieszyć funkcje ulepszające zdjęcia, filmy i dźwięki.

Prezentacja partnera

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje