Reklama

Reklama

Strzelnice oblężone. Zainteresowanie wzrosło o kilkaset procent

Wojna w Ukrainie sprawiła, że o swoje bezpieczeństwo zaczęli bać się również Polacy. Jak się okazuje, w związku z poczuciem zagrożenia, strzelnice przeżywają w tym czasie prawdziwe oblężenie. Zainteresowanie nauką strzelania wzrosło o kilkaset procent, a ludzie przychodzą całymi rodzinami. Nawet pomimo tego, że nie jest to tania sprawa.

Każdego dnia śledzimy niepokojące wiadomości z wojny w Ukrainie. Rosyjskie wojska są bezwzględne nie tylko wobec ukraińskich żołnierzy, ale również wobec cywilów. Niszczą budynki, w których przebywa ludność, pacyfikują również miasta i wsie, nie zważając na ludzi, którzy są zupełnie bezbronni. 

Sytuacja ta wzbudza ogromny lęk. Pokazuje bowiem, że wobec rosyjskich najeźdźców narażony może być tak naprawdę każdy obywatel. Również w Polsce w powietrzu zawieszone jest pytanie, czy nasi obywatele powinni też obawiać się jarzma wojny. Trudno przewidzieć, jak potoczą się dalsze dzieje krwawego ataku rosyjskiego, jednak wielu Polaków w obawie przed zagrożeniem postanowiło przygotować się na taką ewentualność. 

Reklama

Strzelnice przeżywają oblężenie

Obawę przed potencjalnym atakiem wojsk rosyjskich na Polskę widać m.in. na strzelnicach. Przychodzą do nich całe rodziny, by nauczyć się obsługi broni palnej. 

- Coraz więcej osób do nas przychodzi, więcej osób zapisuje się też na kursy i do klubu strzeleckiego. Chcą się nauczyć strzelać i mieć własną broń - powiedział w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Andrzej Marsjanik, prezes klubu strzeleckiego "Cover" działającego na strzelnicy Warszawianka i AWF.

Wydawać by się mogło, że dotychczas nauka strzelania była jedynie nietypowym hobby lub ciekawą atrakcją wieczorów kawalerskich. Teraz coraz więcej osób chce nabyć umiejętność strzelania w innych niż dotychczas celach.

- Polacy, obserwując wydarzenia za naszą wschodnią granicą, zadają sobie pytanie: czy ja w takiej sytuacji, w jakiej znaleźli się Ukraińcy, będę w stanie wziąć karabin i się nim posługiwać? Odpowiedź zazwyczaj jest negatywna, bo jesteśmy jednym z najbardziej rozbrojonych krajów. Polacy zastanawiają się, czy wkrótce przyjdzie kolej na nas. To wszystko sprawia, że od momentu inwazji na Ukrainę rzeczywiście zainteresowanie nauką strzelania bardzo wzrosło. O ile? O jakieś kilkaset procent - mówi w rozmowie z "Faktem" Krzysztof Kuczyński, instruktor z Gdańskiej Szkoły Strzelectwa.

Przychodzą całe rodziny. Ludzie chcą otrzymywać pozwolenie na broń

Okazuje się, że w zainteresowaniu obsługą broni palnej nie chodzi wyłącznie o nabycie umiejętności. Ludzie poważnie zastanawiają się nawet nad ubieganiem się o licencje na broń. - Większość osób chce się nauczyć strzelać, ale zainteresowanie dotyczy także zdobycia pozwolenia na broń - tłumaczy w rozmowie z "Faktem" Krzysztof Kuczyński, instruktor z Gdańskiej Szkoły Strzelectwa.

Co więcej, na naukę obsługi broni przychodzą całe rodziny. - Ostatnio zadzwonił do mnie pewien mężczyzna i powiedział, że chce wysłać na strzelnicę swoją żonę i córkę. Ludzie zbierają się w grupy, przychodzą pary, koledzy. Wojna w Ukrainie uświadomiła Polakom, że nie znają się na broni - dodał instruktor.

Zainteresowanie rośnie mimo zaporowych cen

Nauka strzelania już wcześniej nie należała do tanich atrakcji. Jednak w momencie, gdy ceny amunicji szybują w górę, ceny robią się zaporowe. Przykładowo, na jednej z gdyńskich strzelnic za podstawowy kurs obsługi broni trwający 6 godzin, trzeba zapłacić 400 zł. Dodatkowo, w przypadku nieposiadania własnej broni i amunicji, trzeba doliczyć koszt 3 zł za nabój (dwa lata temu przeciętna cena za nabój na strzelnicy wynosiła 1 zł), gdzie przewidywana ilość amunicji na kursie to 100 szt. Podliczając, za taki kurs jednorazowo trzeba zapłacić 700 zł. Pod Warszawą za szkolenie podstawowe trwające 1,5 godziny trzeba zapłacić 400 zł. 

- Chodzi o to, żeby nauczyć się celnie strzelać, ale też nauczyć się nawyków, które pozwolą nam bezpiecznie się tą bronią posługiwać. Trzeba się z nią obyć, czyli postrzelać, czyli zużyć amunicję, a jej ceny bardzo poszły w górę. Amunicja pistoletowa to koszt około 2 zł za sztukę. Jeśli chcę wystrzelać 100 sztuk, to już mamy około 200 zł. Chyba że używamy amunicji sportowej, której koszt to około 50 groszy za sztukę. Koszt jednej lekcji na strzelnicy to około 300-400 zł - mówi Krzysztof Kuczyński, instruktor z Gdańskiej Szkoły Strzelectwa.

***

Czytaj również:

Joanna Racewicz na strzelnicy. To jej wielka pasja

Polacy ruszyli do aptek po płyn Lugola. Dlaczego go nie potrzebujesz?

Ukraińska armia: Rosyjski pocisk uderzył w statek pod banderą Mołdawii

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy