"Byłam rozliczana za kształt brzucha". Joanna Przenicka-Malek o otyłości, ciąży i hejcie
Gościnią nowego podcastu Katarzyny Zdanowicz "MENTAL sfera" była Joanna Przenicka-Malek, ambasadorka kampanii "Odzyskaj Lekkość Życia". W rozmowie z dziennikarką opowiedziała o tym, jak choroba otyłościowa wpłynęła na jej starania o zdrową ciążę, poród i pierwsze miesiące macierzyństwa. Mówiła o hejcie, nawrotach choroby, leczeniu farmakologicznym i budowaniu zdrowych nawyków.
Macierzyństwo i hejt
Joanna Przenicka-Malek podkreśla, że przed pierwszą ciążą długo przygotowywała się do zajścia w tzw. zdrową ciążę, czyli "bez aktywnej choroby otyłościowej". Schudła ok. 25 kg, wyprowadziła wyniki badań, była aktywna fizycznie. W ciąży przytyła 16 kg i trenowała, ale już wtedy - jak mówi - była rozliczana przez internautki z kształtu brzucha i tego, że… je lody. Kilka dni po porodzie opublikowała w sieci zdjęcie, na którym karmi córkę piersią. Pod zdjęciem pojawił się komentarz: "zabierzcie jej to dziecko, bo je zgniecie". Joanna wspomina, że był to czas "gonitwy hormonów", od euforii po lęk, a takie słowa, gdy "ktoś zarzuca, że zrobisz krzywdę swojemu dziecku", sprawiły, że "serce pękało" i zadawała sobie pytanie, czy na pewno go nie skrzywdzi.
Nawroty choroby i emocje
Wkrótce po porodzie choroba otyłościowa wróciła. Joanna przyznaje, że "najwięcej przytyła po porodzie" i że w momencie ponownego leczenia ważyła tyle, ile w dniu porodu. Opisuje ten okres jako "najciemniejszy punkt życia". Mówi, że otyłość to choroba z tendencją do nawrotów - miała już dwa i "jest gotowa na trzeci" w związku z obecną, drugą ciążą. Zwraca uwagę, że choroba otyłościowa "odbiera bardzo wiele", także prawo do bycia mamą. Joanna była bowiem oceniana za to, ile przytyła, jak wygląda i czy "będzie miała siłę" dla dziecka. Porównuje też reakcje na inne choroby: osobom z nowotworem zwykle się współczuje, a osoby z otyłością "winimy za to, że są chore", przypisując im brak silnej woli. Joanna przyznaje, że szczególnie bolą ją komentarze, że skrzywdzi swoje dzieci, oraz sugestie, że jej mąż się nią brzydzi, choć - jak podkreśla - w ich relacji takie sygnały nigdy nie padły.
Leczenie i wsparcie
O chorobie otyłościowej Anna dowiedziała się podczas kontroli u ginekolożki przed staraniami o ciążę. Lekarka zasugerowała, że jeśli chce zajść w zdrową ciążę, najpierw powinna wyleczyć się z aktywnej otyłości. W leczeniu, obok zmiany nawyków, ważna była farmakologia. "Farmakologia pozwoliła mi zajść w drugą ciążę" - mówi, dodając, że leki prawdopodobnie wydłużą jej życie i pozwolą uniknąć wielu chorób współistniejących. Zwraca uwagę, że leki na otyłość w Polsce nie są refundowane, co budzi frustrację, a narracja o "drodze na skróty" i "niezasłużenie szczupłych" osobach jest dla chorych krzywdząca. Podkreśla, że otyłość ma swoje miejsce w klasyfikacji chorób i "to nie jest kwestia dyskusyjna, czy otyłość jest chorobą". Tym bardziej, że powikłań może być ponad 200, m.in. insulinooporność, wyższe ciśnienie i gorsze przepływy krwi.
Nawyki i życie rodzinne
Joanna opowiada też o zmianie codziennych nawyków. Nie mówi o "diecie", bo kojarzy ją z początkiem i końcem, lecz o trwałym stylu życia. Stara się jeść surowe warzywa przed posiłkami, mieć w domu produkty o lepszym składzie. Od poniedziałku do piątku korzysta z cateringu, nie liczy obsesyjnie kalorii i podkreśla, że "nie da rady być całe życie w ostrym rygorze". W wychowaniu córki stawia na to, by dziecko nie widziało "niezdrowych" produktów na stole, nie znało smaku typowego cukru i uczyło się, że ruch jest codziennością, a nie karą. Joanna przyznaje, że boi się, czy jej dzieci nie będą mierzyć się z otyłością, ale wierzy, że może im pomóc przez edukację i własny przykład. Na koniec mówi o sobie przede wszystkim jako o "zdrowej mamie" dwójki dzieci i "szczęśliwej kobiecie", która potrafi bez wstydu mówić o chorobie otyłościowej. Wie, ze czekają ją dalsze wzloty i upadki, ale jest na nie gotowa.








