Szlakami kultowych filmów w Europie. Magia czy turystyczna pułapka?
Filmowe i serialowe miasta kuszą widzów obietnicą magii, romantycznych kadrów i życia jak z ekranu. Ale co dzieje się, gdy kamera gaśnie, a turysta staje twarzą w twarz z rzeczywistością? W podcaście "Nomada" rozmawiamy z Weroniką Szabelewską - dziennikarką podróżniczą i autorką książki "Filmowo-serialowy przewodnik po Europie. 100 wycieczek śladami ulubionych bohaterów" - o filmowej turystyce, rozczarowaniach, overtourismie i miejscach, które seriale pokochały aż za bardzo.
Kolejki od rana do wieczora. Kiedy mieszkańcy mają dość turystów?
Overtourism to dziś jedno z największych wyzwań europejskich miast - zwłaszcza tych, które stały się bohaterami popularnych filmów i seriali. Ekranowe lokalizacje błyskawicznie trafiają na listy "must see" w mediach społecznościowych i zaczynają funkcjonować jako obowiązkowe tło do zdjęć, często bez przygotowanej infrastruktury, jasnych zasad czy realnej rozmowy z lokalną społecznością. Miasta nie nadążają za tempem popularności, a skutki ponoszą ich mieszkańcy.
Efekt: kolejki ustawiające się do jednego kadru, zablokowane chodniki, hałas od wczesnych godzin porannych i turyści wchodzący w przestrzenie, które nigdy nie były pomyślane jako atrakcje turystyczne. Z czasem pojawia się frustracja i zmęczenie - nie tylko nadmiarem ludzi, ale też poczuciem utraty kontroli nad własnym otoczeniem. Symbolicznym przykładem stało się mieszkanie bohaterki serialu Emily w Paryżu, czyli lokum Emily Cooper. Kamienica w jednej z paryskich dzielnic została dosłownie zalana przez fanów serialu, którzy dzień w dzień próbowali odtworzyć znane z ekranu ujęcia. Skala zjawiska była na tyle duża, że mieszkańcy zaczęli wieszać banery z hasłem "Emily not welcome", wyrażając sprzeciw wobec nieustannej obecności turystów pod swoimi oknami. Całą rozmowę obejrzysz w podcaście "Nomada" na kanale YouTube - Interia Rozmowy.








