Aleksandra Karasińska: feminizm to po prostu równość
Gościnią Katarzyny Zdanowicz jest Aleksandra Karasińska, dziennikarka i autorka książki "Dlaczego feminizm się opłaca?". Opisuje cofanie praw kobiet na świecie, "karę za macierzyństwo", sytuację Polek na rynku pracy oraz tłumaczy, dlaczego równość przynosi korzyści całemu społeczeństwu, także mężczyznom. Posłuchajcie o współczesnym feminizmie rozumianym jako równość.
Czym dzisiaj jest feminizm?
Aleksandra Karasińska zwraca uwagę, że słowo "feminizm" w Polsce ma złe skojarzenia. Jak przypomina, bywa on przedstawiany jako "babochłop, krzycząca, agresywna, nienawidząca mężczyzn", co - jak podkreśla - "nie ma nic wspólnego z prawdą". Jej zdaniem to efekt narracji części środowisk prawicowych i konserwatywnych, którym nie podoba się równouprawnienie. Autorka książki "Dlaczego feminizm się opłaca?" definiuje dziś feministkę w prosty sposób: "feministka to jest po prostu równość, czyli nie chcemy nic więcej niż równość". Prowadząca rozmowę zauważa, że wiele kobiet popiera postulaty równościowe, ale unika samego słowa "feminizm" w obawie przed stereotypami.
Backlash, czyli cofanie praw kobiet na świecie
Karasińska opisuje zjawisko "backlashu", czyli "cofki", którą prof. Magdalena Środa określa jako antykobiecą, antyrównościową kontrrewolucję. Jako przykład wskazuje Donalda Trumpa i decyzje polityczne w USA, po których w wielu firmach wycofano działania na rzecz równości. Przywołuje raport United Nations Women z poprzedniego roku, z którego wynika, że w co czwartym kraju świata prawa kobiet są cofane - chodzi o dostęp do opieki zdrowotnej, edukacji czy prawa ekonomiczne. Zwraca też uwagę, że w Stanach Zjednoczonych po raz pierwszy od 60 lat zwiększyła się luka płacowa między kobietami i mężczyznami. Mówiąc o badaniach noblistki Claudii Goldin, używa pojęcia "kara za macierzyństwo", czyli sytuacji, w której posiadanie dzieci najmocniej wpływa na niższe płace kobiet, bo pracodawcy zakładają, że młode kobiety mogą "zniknąć" z rynku pracy na czas opieki nad dzieckiem.
Polski rynek pracy i dom
W Polsce, jak mówi Karasińska, "cofka" przyszła wcześniej, po ośmiu latach rządów prawicy, a obecna koalicja częściowo luzuje sytuację kobiet m.in. w kwestiach in vitro i opieki zdrowotnej. Wskazuje też na poprawę w polityce społecznej - wprowadzenie "babciowego" oraz inwestycje w żłobki i przedszkola. Zwraca jednocześnie uwagę na potrzeby gospodarki: dziś w Polsce jest około 100 tysięcy wolnych miejsc pracy, a przy utrzymaniu tempa rozwoju do 2030 roku może być potrzebne pół miliona pracowników. Według Karasińskiej największym potencjałem są kobiety - około 2 miliony Polek w wieku produkcyjnym nie pracuje zawodowo. Mówi też o "równości po polsku": choć większość Polaków deklaruje chęć związku partnerskiego, badania pokazują, że około 70 procent pracy domowej wykonują kobiety, co w praktyce oznacza dla nich "drugi etat" po pracy zawodowej.
Mężczyźni a feminizm
Karasińska przytacza cytaty z badania 30% Club Poland, w którym kobiety opisują seksistowskie komentarze w firmach, np. "miejsce pani jest w kuchni" czy uwagi o ciąży i małżeństwie w umowach o pracę. Zwraca uwagę, że w mediach jest mniej ekspertek niż ekspertów, a kobiety częściej mierzą się z hejtem dotyczącym wyglądu. Mówi też o idei siostrzeństwa, która oznacza podanie ręki młodszym kobietom, m.in. poprzez mentoring. Przywołuje dane pokazujące, że część młodych mężczyzn z pokolenia Z uważa, iż feminizm im szkodzi, ale podkreśla, że "feminizm nie jest zagrożeniem dla męskości" i jest "książką dla kobiet i dla mężczyzn". Jej zdaniem równość daje mężczyznom m.in. większą szansę na zaangażowane ojcostwo i swobodę w okazywaniu emocji, a kraje, które "zawodzą kobiety, same upadają".








