Zdanowicz pomiędzy wersami. Anna Wendzikowska: W dążeniu do sukcesu byłam bezkompromisowa
Anna Wendzikowska, dziennikarka, aktorka i autorka książki "102 nawyki świadomego życia", opowiada o dzieciństwie w rodzinie alkoholowej, uzależnieniu od sukcesu, kryzysie po rozstaniu z partnerem po porodzie i kilkuletnim procesie terapii. Mówi też o medytacji, hejcie, zmianie priorytetów oraz nowym związku i planach zawodowych.
Od sukcesu do pustki
W rozmowie w studiu Anna Wendzikowska wraca do okresu, gdy jako dziennikarka realizowała swoje zawodowe marzenia, a jednocześnie czuła silną wewnętrzną pustkę. "Sukces był dla mnie gwarantem tego, że ja będę tutaj w jakiś sposób udowadniać swoją wartość" - mówi. Opowiada o pracy ponad siły: powrotach do redakcji tuż po ciąży, nocnych lotach na kolejne zlecenia i całkowitym pomijaniu własnych granic oraz faktu, że jest mamą. Dodaje, że mimo kolejnych osiągnięć "nie dało się osiągnąć tego punktu satysfakcji", bo wciąż się porównywała i goniła za następnymi sukcesami.
Wendzikowska mówi wprost, że wychowała się w rodzinie alkoholowej i określa siebie jako DDA. W domu oceny, konkursy i sukcesy "były gwarantem miłości, uwagi i poczucia bezpieczeństwa". Z czasem zrozumiała, że tego, czego nie dostała jako dziecko, musi nauczyć się dawać sobie sama.
Opisując czas załamania, Wendzikowska mówi o "rozwaleniu się na drobne kawałki" i sięgnięciu po różne formy pomocy. Pojechała do Częstochowy, rozpoczęła terapię, udała się do psychiatry po leki, a kluczowym narzędziem okazała się dla niej medytacja. Zrobiła kurs u Joe Dispenzy, a następnie przez osiem miesięcy codziennie wykonywała dwie 45‑minutowe medytacje. Jak relacjonuje, uspokoiło to jej układ nerwowy, dało "miejsce między bodźcem a reakcją" i pozwoliło przestać działać w automatyzmach. W książce "102 nawyki świadomego życia" opisuje m.in. porzucenie kontroli, narzekania, obgadywania i porównywania się z innymi, a także praktykowanie wdzięczności i świadomego "nastrojenia" umysłu na pozytywne doświadczenia. Podkreśla, że dziś dużo szybciej rezygnuje z relacji, które odbierają jej spokój.
Nowy etap i plany
Po odejściu z intensywnej pracy w mediach Wendzikowska przeszła prawie roczną żałobę po dawnej tożsamości zawodowej i mierzyła się z myślą "to ja teraz jestem nikim". Dziś mówi o większym balansie: okresach wzmożonej aktywności przy promocji książki i świadomym zwalnianiu, gdy chce spędzić czas z dziećmi. Za najważniejsze uważa "spokój i harmonię", dbałość o sen, jedzenie i energię oraz wolność w decydowaniu, z kim i jak pracuje. Chce dalej pisać - także powieść - oraz rozwijać podcast "Ku szczęściu" i wystąpienia. W życiu prywatnym jest zakochana i zaręczona, a nową relację opisuje jako spokojną, dojrzałą i "karmiącą". Pytana, czy żałuje, że zmiana nie przyszła wcześniej, odpowiada, że wcześniej "nie miała zasobów", a dziś cieszy się, że proces zaczął się teraz, a nie za kolejne dziesięć lat.








