Zdanowicz pomiędzy wersami. Patricia Kazadi o depresji i powrocie do muzyki
Depresja i cena sławy
Patricia Kazadi przyznaje, że od zawsze jest bardzo wrażliwa, co pomaga jej odbierać sztukę i emocje innych, ale też utrudnia codzienne życie. - Wszystko bardzo przeżywam i internalizuję - mówi. O depresji opowiada wprost i podkreśla, że nie jest to dla niej temat tabu. Pierwszy raz publicznie mówiła już dawno. Wspomina, że gdy zaczynała karierę, pojawiły się portale plotkarskie, które bez ograniczeń komentowały życie młodych osób. Określa to jako przemoc werbalną i przyznaje, że poczucie niesprawiedliwości i niespełnienia związane z życiem w mediach było dla niej "zbyt dużo na moje serducho, na moją głowę". W efekcie, obok ogromnej ilości pracy i przemęczenia, zdecydowała się na przerwę od show-biznesu, która miała trwać rok, a ostatecznie zajęła sześć lat.
Granice i trzy maski
W czasie kryzysu Kazadi czuła się przemęczona, "zblazowana" i niespełniona. Po przerwie mówi, że dziś jej głównym azymutem jest zdrowie psychiczne. Korzysta z terapii, a kiedy pojawia się faza zagubienia, "od razu dzwonię do mojej Kasi, czyli terapeutki" lub sama stosuje wypracowane techniki. Pracuje też nad równowagą między życiem a pracą: gdy ciało daje sygnał przeciążenia, odmawia kolejnych zleceń i robi okres pracy na mniejszych obrotach. Świadomie ogranicza dzielenie się życiem prywatnym w mediach i podkreśla, że nie robi tego, czego "może się oczekuje" tylko po to, by mieć większą popularność czy zarobki. Opowiada też o trzech "maskach", które pomagały jej funkcjonować w branży: Tygrysicy Lili, alter ego stworzonej po zwolnieniu ze spektaklu "Piotruś Pan"; Kazadi - "zwierzęciu scenicznym"; oraz "szefowej biznesu", kiedy z braku menedżera musiała być swoim agentem, prawnikiem i asystentką.
Powrót do muzyki i sceny
W czasie sześcioletniej przerwy od telewizji Kazadi przede wszystkim "żyła" - nadrabiała, jak mówi, życie nastolatki: podróżowała i imprezowała, ale też wróciła do teatru. Przez około siedem lat zagrała w trzech spektaklach, ceniąc "instant kontakt z publicznością". Z czasem przygotowywała własne projekty, aż w końcu trafiła z jednym z nich do stacji i usłyszała propozycję prowadzenia "Must Be The Music". Przyjęła ją, bo chciała być blisko muzyki, którą "kocha najbardziej na świecie". Na planie programu - gdzie pracuje m.in. z Edwardem Miszczakiem i Kasią Wajdą - mówi, że czuje się jak w rodzinie. Pierwszą edycję ocenia jako zaskakującą pod względem talentu uczestników i przypomina sukcesy takich nazw jak Kuba i Kuba, Dawid Dubajka, Bonaventura czy Alien i Mighty's. Dodaje, że obserwowanie młodych artystów motywuje ją do intensywniejszej pracy nad własnym materiałem i budowania zespołu w studiu.
Choroba, nowy projekt i wdzięczność
Patricia Kazadi mówi także o życiu z endometriozą. Przyznaje, że ma obecnie nawrót choroby, ale jej nastawienie jest inne niż kiedyś. Zamiast poczucia krzywdy stara się "zrewartościować priorytety i cele" i traktuje endometriozę jako część swojego życia: "Endometrioza jest moją przyjaciółką, będę z nią do końca życia, więc lepiej, żebyśmy się lubiły". Zapowiada też nowy projekt, którego premierę planuje za około osiem miesięcy. Ma on wynikać z jej doświadczeń - mówi, że chciałaby kiedyś usłyszeć od kogoś innego to, co sama ma dziś do przekazania osobom w trudnym momencie. Na koniec definiuje siebie przede wszystkim jako "dobrego człowieka", empatyczną córkę, siostrę, wnuczkę i przyjaciółkę, działającą prospołecznie i wspierającą kobiety. Podkreśla, że mimo trwającego procesu dbania o zdrowie psychiczne czuje się szczęśliwa i wdzięczna za bliskich, działające ciało i możliwość dalszej pracy.








