Azjatyckie podniebienie kontra polskie potrawy. Totalny szok i "mieszane uczucia"
Mój chłopak z Tajwanu niedawno po raz pierwszy odwiedził Polskę. Uznałam, że to idealny moment, by spróbował tradycyjnych polskich potraw - zarówno tych "domowych", jak i serwowanych w restauracjach. Jako typowy Azjata jest bardzo zachowawczy i dyplomatyczny, ale mimo wszystko udało mi się dowiedzieć się, co mu smakowało, a co nie.

Spis treści:
- Pierogi na pierwszy ogień. Różne smaki na próbę
- Gołąbki i schabowy. "Czy ta panierka to panko"?
- Barszcz czerwony z uszkami - totalny szok dla Azjaty
- Kiszonki i kapusta - zaskakujące niepowodzenie
- Ryby (z karpiem na czele) i ziemniaki - mieszane uczucia
- Słodycze - pełen sukces!
Pierogi na pierwszy ogień. Różne smaki na próbę
Jak tylko przyjechaliśmy, od razu poszliśmy do restauracji spróbować pierogów. Klasyka! W menu znalazły się: ruskie, z mięsem, z kapustą i grzybami, dodatkowo z serem i szpinakiem. Najbardziej smakowały mu z mięsem, chociaż… nie chciał dokładki.
„Smaczne, ale to ciasto jest chyba trochę za grube. To tak ma być?”
Ciekawostka: w Polsce pierogi mają ponad 400 odmian regionalnych, ale Azjaci często porównują je do chińskich baozi, tyle że "zbyt zbitych". Oczywiście testowanie pierogów nie zakończyło się na pozycji z jednej tylko restauracji. W Polsce byliśmy na tyle długo, że testowaliśmy je też w innych restauracjach, jak i w domu. Nie zabrakło ich też na Wigilii. Dodatkowo Zhe miał możliwość spróbowania pierogów na słodko, z serem, które cieszą się ogromną popularnością w mojej rodzinie. Stwierdził, że jako deser sprawdzają się doskonale.
Gołąbki i schabowy. "Czy ta panierka to panko"?
Na degustację dwóch czołowych polskich pozycji - gołąbków i schabowego - wybraliśmy się do restauracji. Próbował klasycznych gołąbków z mięsem, ryżem i gęstym sosem pomidorowym. Bardzo mu smakowały, porównywał je do azjatyckich potraw, w których liście kapusty często pełnią podobną rolę.
Nie mogło zabraknąć króla polskiej kuchni - kotleta schabowego z ziemniakami i kapustą. Kapusty nie polubił, ale ziemniaki ze schabowym już tak; porównał naszą panierkę do panko. I coś w tym jest!

Barszcz czerwony z uszkami - totalny szok dla Azjaty
Wigilia to idealny moment na świąteczne klasyki, a jednym z nich jest barszcz czerwony z uszkami. To potrawa, którą zdecydowanie chciałam zaserwować mojemu Azjacie!
Dla niego buraki były "kosmosem samym w sobie", bo to raczej nieznane warzywo z azjatyckiej perspektywy. A zupa z nich? To już czyste szaleństwo. Długo zgadywał, z czego jest zrobiona, bo "taka kwaśna". Sugerował rzodkiewki albo bataty. Pokazywałam mu zdjęcia buraków, tłumacząc, że w Polsce to bardzo popularne warzywo.
„Intensywny kolor i smak, uszka super, ale ta kwasowość... ciągle obecna w waszej kuchni!”
- komentował ze zmieszaną miną.
Kiszonki i kapusta - zaskakujące niepowodzenie
Zhewei wielokrotnie zwracał uwagę na dominującą w polskiej kuchni - jak to ujął - "kwaśność".
Kapusta kiszona i ogórki kiszone jako przystawka w ogóle mu nie posmakowały. Zdziwiliśmy się, bo Azjaci znają kiszonki i często się nimi zajadają. On jednak krzywił się i nawet nie próbował udawać, że mu smakują.
Ku zdziwieniu moich bliskich to było jego największe rozczarowanie. Podkreślał, że nie pochodzi z Korei, gdzie kimchi jest popularne, i stąd brak przekonania do takich smaków.
Ryby (z karpiem na czele) i ziemniaki - mieszane uczucia
Karp w każdej formie - po żydowsku, smażony dzwonka - nie przeszedł testu z powodu "błotnego posmaku". Jak wielu Polaków, stwierdził: "Nie mogę, to smak mułu!".
Próbował też pieczonego dorsza - wyszedł w porządku, ale bez szału. Ujął to tak: zbyt mało wyrazisty. Próbował także polskiej wędzonej makreli - i znów bez zachwytów.
Ale ziemniaki! Purée z cebulką i masłem (według oryginalnego przepisu mojego taty) bardzo mu posmakowały. Stwierdził, że u nas ziemniaki to jak u nich ryż - najbardziej popularny dodatek i nawet składnik wielu dań. Mimo że znał je, był zaskoczony, w ilu formach (nie tylko frytki) Europejczycy je serwują. Trudno się nie zgodzić.

Słodycze - pełen sukces!
Słodycze to był hit - rogaliki drożdżowe, makowiec, sernik, jabłecznik - wszystko znikało błyskawicznie! Mój chłopak, jako typowy miłośnik słodyczy, nie miał na co narzekać. Makowiec wydał mu się nieco "dziwny", ale - jak to ujął - "w smaczny sposób". Sernik zaś porównywał do tych z Tajwanu. Zgadzam się.
Podsumowując, kotlet schabowy, gołąbki i słodycze zdecydowanie przypadły do gustu mojemu chłopakowi. Kiszonki i karp? Totalna porażka. Z kolei ziemniaki ogłosił "polskim ryżem". Uogólniając - i będąc całkiem uczciwą - polska kuchnia nie jest numerem jeden dla mojego (i zakładam, nie tylko mojego) Azjaty.
Zainspiruj się i zaplanuj swoją kolejną podróż. Nawet krótką, ale pełną wrażeń. Odkryj miejsca, które zachwycają klimatem, smakiem i spokojem, jakiego na co dzień brakuje. Więcej na kobieta.interia.pl












