Bardziej przypomina baśń niż rzeczywistość. Biały labirynt wyróżnia się na tle Europy
Pod ulicami wschodniej Polski kryje się świat, który bardziej przypomina baśń niż rzeczywistość. Tajemniczy labirynt korytarzy jest atrakcją unikatową w skali kraju i całej Europy. Choć powstał z przyczyn zupełnie prozaicznych, dziś wygląda jak miejsce stworzone do snucia fantastycznych opowieści. Łączy podróżniczą przygodę, lokalne legendy i autentyczną historię miasta.

Tekst jest częścią akcji "Polska Niezwykła" - cyklu, realizowanego przez redakcję Lifestyle portalu Interia, w ramach którego przybliżamy najróżniejsze miejsca, zjawiska i fenomeny naszego kraju.
Miasto na Wzgórzu - takim przydomkiem określa się Chełm, jedno z najstarszych miast wschodniej Polski, którego historia zaczęła się w czasach przedpiastowskich. Wizyta tutaj to prawdziwa gratka dla miłośników historii i opowieści, które wykraczają daleko poza suche fakty z podręczników. Choć nie można odmówić mu urodzaju zabytków, składających się na miejski krajobraz, prawdziwy skarb ukryty jest głęboko pod ziemią.
Spis treści:
- Chełmskie Podziemia Kredowe - czego się spodziewać?
- Kopalnia pod własnym domem. Jak to wszystko się zaczęło?
- Co za dużo, to niezdrowo. Dlaczego spontanicznym wykopaliskom powiedziano "stop"?
- Jak dziś wygląda zwiedzanie podziemnego świata?
- Tajemniczy opiekun miasta. Kim jest Bieluch?
Chełmskie Podziemia Kredowe - czego się spodziewać?
Oto atrakcja, która stanowi unikat w skali całego kraju. Chełmskie Podziemia Kredowe nie mają w Polsce konkurencji ani w kategorii rozmiaru, ani stopniu zachowania. Nawet gdy weźmiemy pod lupę całą Europę, trudno znaleźć podobne obiekty, które byłyby udostępnione dla turystów.
Podziemia powstały wskutek aktywnego wydobywania kredy już od czasów średniowiecza. Rozciągają się głównie pod centrum Chełma, choć miejscami wykraczają poza ten obszar. Znajdują się na różnych głębokościach, miejscami schodzą nawet 20 metrów pod ziemię, składając się na wielopoziomowy system chodników i komnat. Wszystko to tworzy tajemniczy labirynt, będący prawdziwym świadectwem relacji człowieka z naturalnymi złożami.
Kopalnia pod własnym domem. Jak to wszystko się zaczęło?
Nie bez powodu Chełm nazywany jest "kredowym miastem". Z bogactwa tego surowca korzystano już w XIII wieku, choć trudno mówić tu o dobrze zorganizowanej kopalni. Podziemne korytarze samodzielnie drążyli mieszkańcy miasta, którzy widzieli w nich dobrą kryjówkę na wypadek napaści wrogów.
Wysiłek wkładany w drążenie komór musiał jednak opłacać się bardziej. Wydobywana kreda była cennym surowcem, wykorzystywanym nie tylko w budownictwie. Znalazła zastosowanie także w produkcji farb, leków i kosmetyków, a przez tę wszechstronność stała się towarem, dzięki któremu handel kwitł, a miasto budowało swoją potęgę.

Co za dużo, to niezdrowo. Dlaczego spontanicznym wykopaliskom powiedziano "stop"?
Chełmska kreda zyskała rozgłos, a archiwalne dokumenty wskazują na to, że wykorzystywana była nawet w królewskim Krakowie. Nic dziwnego, że mieszkańcy nie widzieli powodów, aby kończyć lukratywne wydobycie. Korytarze schodziły na coraz większe głębokości. Z czasem łączyły się ze sobą, tworząc sporych rozmiarów komnaty. Szacuje się, że wskutek tych działań powstał labirynt o długości od 40 do 60 km.
Wyrobiska powiększały się coraz bardziej. Z racji tego, że wejścia do nich znajdowały się w wielu mieszczańskich piwnicach, dostęp do kredowych "lochów" uwzględniano nawet w spisach mienia mieszkańców Chełma z XVII i XVIII wieku. Dobra passa musiała jednak kiedyś się skończyć. W XIX wieku władze miasta oficjalnie zakazały wydobycia kredy. Okazało się, że liczne tunele powstające w sposób dość chaotyczny zagrażały bezpieczeństwu. Istniało ryzyko, że miasto zacznie zapadać się pod własnym ciężarem.
Jak dziś wygląda zwiedzanie podziemnego świata?
W XX wieku podziemia zinwentaryzowano, zabezpieczono i częściowo udostępniono turystom. Obecna trasa swój ostateczny kształt uzyskała w 1985 roku, a podczas zwiedzania czeka nas spacer o długości około dwóch kilometrów, który zajmuje niecałą godzinę.
Wizyta obfituje w ekspozycje archeologiczne, geologiczne i historyczne. Choć w trakcie przemierzania intrygujących korytarzy nie wykroczymy poza przygotowany szlak, warto wiedzieć, że Chełmskie Podziemia Kredowe jeszcze nie powiedziały ostatniego słowa. Podczas prac budowlanych i remontowych nadal odkrywane są nieznane wcześniej wyrobiska. Kto wie, może kiedyś będzie szansa, by zobaczyć je turystycznym okiem?
Tajemniczy opiekun miasta. Kim jest Bieluch?
Niezwykły biały labirynt aż się prosi o przytoczenie najbardziej znanej legendy. Tym bardziej że w planie zwiedzania uwzględnione jest spotkanie z duchem Bieluchem. Niektórzy twierdzą, że można wyszeptać mu swoje najskrytsze marzenia. Jeśli zjawa wyczuje dobrego człowieka, życzenie stanie się rzeczywistością.
Nie jest to jednak postać zbliżona do "typowych" duchów zamieszkujących pałace i zamczyska. W Chełmskich Podziemiach Kredowych mamy do czynienia z duchem niedźwiedzia, który przez długie lata miał chronić miasto przed wrogimi atakami i grabieżami. Z racji tego, że często przebywał w jednej z kredowych jaskiń, jego futro nabrało białej barwy. Do dziś myśli się o nim jako o życzliwym duchu, a nie potwornym upiorze.
***
O akcji "Polska Niezwykła"
Czy tylko w wakacje można odkrywać kraj? W żadnym wypadku! Zapraszamy was do "Polski Niezwykłej", krajoznawczego cyklu redakcji Lifestyle portalu Interia. W publikowanych co dwa tygodnie artykułach pokażemy Wam zakątki i atrakcje, o których słyszeli nieliczni, przedstawimy postacie pasjonatów i ludzi o niezwykłych umiejętnościach, skosztujemy specjałów z regionalnych kuchni i sprawdzimy, jak małe, lokalne inicjatywy, potrafią wywoływać wielkie zmiany. Zobacz, jak niezwykła może być Polska.
Nie musisz jechać daleko, by poczuć klimat przygody! Zobacz, dokąd warto wybrać się w weekend lub na wakacje. Więcej inspiracji znajdziesz na kobieta.interia.pl/podróże











