Reklama

Reklama

Co zobaczyć w Pradze przez weekend (lub dlaczego warto tam zamieszkać)?

Po tej stronie Wełtawy leży także dzielnica Hradczany, która do 1784 roku stanowiła odrębną jednostkę administracyjną. Jej największą atrakcją jest Zamek Praski z Katedrą św. Wita, Wacława i Wojciecha. Początek jego powstawania przypada na końcówkę IX wieku, kiedy to książę czeski Spitygniew I zaczął budować na Hradczanach gród. Siedzibę królów (a od czasu upadku komunizmu - prezydenta) rozbudowywano przez kolejne stulecia, a cały proces trwa właściwie do dziś (choć ogranicza się do remontów i renowacji).

Na terenie ogromnego kompleksu znajdują się także m.in.: Bazylika i Klasztor św. Jerzego, Dawny Pałac Królewski, Pałac Lobkovicki, Belweder oraz słynna Złota Uliczka słynąca z kolorowych domków (by na nią wejść, trzeba zapłacić).

Pamiętajcie, że wejścia do kościołów i zamków również są biletowane. Za darmo możemy obejrzeć budowle z zewnątrz. Wyłącznie od nas zależy, ile czasu poświęcimy na zwiedzanie Hradczan. Pasjonaci historii i architektury potrafią przychodzić tu przez kilka dni z rzędu, na kilka godzin. Jednak przeciętny turysta zadowoli się dwugodzinnym spacerem.

Reklama

Kolejnym monumentalnym budynkiem położonym na wzgórzu jest klasztor norbertanów na Strahowie (formalnie należy do dzielnicy Hradczany) założony w 1140 roku. Z należącej do kompleksu (obejmującego także Kościół św. Rocha i Bazylikę WNMP) kawiarni roztacza się widok na całą Pragę.

Ale to nie on jest największą atrakcją klasztoru. Palma pierwszeństwa należy się bowiem, mającej ponad 800 lat, bibliotece. W jej zbiorach znajduje się 200 tys. tomów, w tym ponad 3 tys. rękopisów. Sufit zdobią zaś imponujące, barokowe freski (przede wszystkim w Sali Teologicznej). Nie na wyrost określa się ją mianem jednej z najpiękniejszych bibliotek historycznych na świecie. Zadowoleni powinni być zatem nie tylko bibliofile, ale także miłośnicy sztuki, historii i... baśni.

Wracając w stronę Starego Miasta, warto zmodyfikować nieco trasę, by udać się pod Pomnik Ofiar Komunizmu (Újezd 420, nieopodal Mostu Legii). Po drodze miniemy dwa interesujące muzea, do których rzecz jasna warto wstąpić. W urokliwym Muzeum Miniatur (Strahovské nádvoří 11) obejrzymy prace Anatolija Koněnko, w tym najmniejszą książkę świata, wpisaną do Księgi Guinesssa. Koszt biletu normalnego to jedynie 50 koron czeskich. Skrajne opinie wywołuje Muzeum KGB (Vlašská 591/13) - dla wielu nie lada atrakcją jest to, że eksponaty można wziąć do ręki, a nawet zapozować z nimi do zdjęć. Inni narzekają na ciasnotę i wysoką cenę.

Sam Pomnik Ofiar Komunizmu znajduje się u podnóża wzgórza Petřín i jest dziełem rzeźbiarza Olbrama Zoubka oraz architektów Jana Karela i Zdenka Holzel. Został odsłonięty w 2002 roku i składa się z siedmiu rzeźb z brązu przedstawiających wychudzonych mężczyzn dosłownie niknących w oczach (każda kolejna rzeźba traci coraz więcej "ciała"). Na dołączonej tablicy możemy przeczytać m.in., że, podczas trwającego 41 lat reżimu, 4,5 tys. ofiar zmarło w więzieniach, a kolejnych 327 zastrzelono podczas ucieczki.

Dowiedz się więcej na temat: Praga | weekendy | Czechy | zwiedzanie | turystyka | zabytki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje