Spis treści:
- Proste danie, a kolejki ciągną się w nieskończoność
- Kim jest nonna?
- Efekt "nonny", czyli wabik na turystów
- Nie wszystkim robi się ciepło na sercu. Pułapka stereotypów
Proste danie, a kolejki ciągną się w nieskończoność
Lądując w Bari, miałam w głowie nie tylko najważniejsze atrakcje miasta i ciekawe miejsca do zobaczenia w okolicy. Podczas zwiedzania Włoch nie można odmówić sobie degustacji lokalnych przysmaków - bez tego wyjazd byłby niepełny. Wiedziałam, że południe kraju stoi focaccią czy wyśmienitym makaronem orecchiette, ale najbardziej intrygowała mnie polenta fritta - danie bazujące na kaszy kukurydzianej, posypane gruboziarnistą solą.
Wszystkie przewodniki polecały jedno konkretne miejsce. Cały "lokal" mieścił się w stosunkowo niewielkiej wnęce, skąd serwowano jedzenie wyłącznie na wynos. Nie trzeba było pamiętać dokładnego adresu, ponieważ kolejka turystów była widoczna z daleka.
O sławie tego miejsca decydował jednak nie tylko smak, ale okoliczności wyrobu polenty. W środku siedziała starsza kobieta - pani Maria. Turystów traktowała dość szorstko, ale wprawy w przyrządzaniu i smażeniu lokalnego specjału jej nie brakowało. Stanęłam w kolejce, by po kilkunastu minutach spróbować, o co całe to zamieszanie. Smak zupełnie przeciętny, ale miałam poczucie, że zaliczyłam ważną atrakcję miejską. Dałam się złapać na efekt "nonny".
Zobacz też: Włosi od razu wiedzą, że to polscy turyści. Zdradza nas jeden poranny nawyk, otwiera się w nowym oknie
Kim jest nonna?
W języku włoskim słowo "nonna" oznacza po prostu babcię. W kulturze Półwyspu Apenińskiego pojęcie to niesie ze sobą duży ładunek zarówno emocjonalny, jak i symboliczny.
Włoska babcia to synonim ciepła, miłości i tradycji przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Seniorki rodu często stoją na straży domowego ogniska i są rodzinnymi autorytetami. Jednocześnie przedstawiane są jako osoby wielkim uczuciem darzące kulinaria.
Nawet jeśli nie mieliśmy okazji dorastać w Italii, popkultura zaprezentowała nam wizerunek włoskiej babci jako charakternej osoby, która niedzielne poranki spędza na wałkowaniu ciasta na makaron, dbając o to, by cała rodzina zjadła sycący posiłek. Dla obcokrajowców postać starszej pani stała się ikoną autentycznej, nieprzetworzonej i przesiąkniętej miłością włoskiej kuchni.
Efekt "nonny", czyli wabik na turystów
Marketingowcy i właściciele lokali w najbardziej obleganych włoskich miastach doskonale zdają sobie sprawę z siły tej symboliki. Wykorzystując mechanizm nostalgii, tworzą w swoich lokalach przestrzeń tuż przy oknie, w której kobiety (zazwyczaj starsze, choć bywają odstępstwa od tej reguły) w chustach i tradycyjnych fartuchach wyrabiają ciasto na oczach przechodniów.
Niby nic szokującego, ale obraz bardzo mocno oddziałuje na podświadomość turysty. Widok pracującej kobiety od razu tworzy związek z domowym posiłkiem, przygotowywanym z sercem. Taki zestaw skojarzeń od razu budzi zaufanie. Restauracja w ten sposób wyróżnia się z tłumu i sugeruje, że serwowane w niej dania są świeże i przygotowywane według starych receptur.

Nie wszystkim robi się ciepło na sercu. Pułapka stereotypów
Widowiskowy sposób prezentowania pracy w kuchni przyciąga wielu smakoszów. Budzi jednak kontrowersje wśród samych Włochów i lokalnych przewodników.
Zwracają uwagę, że bywa to wyłącznie dobrze wyreżyserowanym spektaklem, który ma działać jak magnes na turystów. Makaron wyrabiany przy oknie nierzadko służy jedynie jako dekoracja i wcale nie ląduje na talerzach gości.
Krytycy wskazują również na wymiar społeczny zjawiska. Pojawiają się wątpliwości natury etycznej związane z utrwalaniem stereotypu, według którego miejsce kobiety - w szczególności starszej - jest w kuchni. Dla wielu mieszkańców i włoskich szefów kuchni prawdziwa tradycja broni się smakiem i nie potrzebuje widowiska w charakterze przynęty.











