W Zakopanem wcale nie tak drogo?
Drogo, tłoczno i kiczowato. Jak mantra każdego roku powtarza się długa lista zarzutów wobec Zakopanego. Jednak czasem nawet krytyka działa na korzyść, bo przyjeżdża się z mniejszymi oczekiwaniami a później często odkrywa, że Zakopane nie jest tak straszne, jak je malują. - Tanio nie jest, ale jak się poszuka to można znaleźć obiad w dobrej cenie i przyzwoity nocleg nie za miliony - przyznaje w rozmowie z Interią Kasia, turystka z Warszawy.
To właśnie wysokie ceny najbardziej odstraszają turystów, choć jak zapewniają zakopiańscy przedsiębiorcy w mieście pod Giewontem wcale nie jest najdrożej. - Wiele niezależnych instytucji wskazało, że jesteśmy jednym z najtańszych resortów zimowych w Polsce - podkreśla w rozmowie z Interią Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej i dodaje, że nie można Zakopanego porównywać do zagranicznych kurortów. - Wypoczynek w podobnej jakości na zachodzie będzie kosztował od 90 proc. do 130 proc. więcej - tłumaczy Karol Wagner. - Jeżeli ktoś porówna pobyt we włoskim schronisku z lat 80-tych do noclegu w czterogwiazdkowym hotelu pod Giewontem to nie może mówić, że to jest ta sama jakość, tylko taniej - komentuje Wagner. Z drugiej strony słychać głosy, że górale przesadzają z windowaniem cen w sezonie.

- Wolę mieć gości przez cały sezon niż wystrzelić ceny w kosmos i nie wynająć pokoi - mówi Interii pan Andrzej, który prowadzi pensjonat w Zakopanem. - Takie absurdalne podnoszenie cen, na przykład w Sylwestra, psuje rynek i powoduje, że Zakopane kojarzy się z "paragonami grozy" - dodaje. - Niektórzy właściciele noclegów zdecydowanie przesadzają. Turyści oskarżają górali o chciwość, ale często to cepry a nie górale prowadzą biznes w Zakopanem - dodaje z kolei pan Wojtek, właściciel domków do wynajęcia w Zakopane.
Oscypek przegrywa z kebabem

Klimatu dawnego Zakopanego próżno dziś szukać, ale wiele osób przyjeżdża tu z sentymentu. - Nie wyobrażam sobie zimy gdzie indziej - opowiada Interii Ania z Gdańska. - Spędzałam z rodzicami każde ferie w Zakopanem i teraz przyjeżdżam tu ze swoimi dziećmi - dodaje.
Coraz częściej pojawia się pytanie, czy Zakopane nie powinno wrócić do korzeni, postawić na kulturę regionalną, ochronę krajobrazu i rozsądną turystykę. Ten chaos to przecież efekt konkretnych decyzji o tym, co wolno budować, co wolno sprzedawać i na czym zarabiać. Oprócz straszenia cenami słychać też głosy, że Zakopane nie ma zbyt wiele do zaoferowania turystom. - Przykre jest to, Zakopane traci swój niepowtarzalny klimat - przyznaje turystka z Wrocławia. - Krupówki to już nie wizytówka miasta a bazar z tandetą, gdzie oscypek przegrywa z kebabem i cukierkami, a tradycja z plastikiem - dodaje.
Górale odpierają zarzuty. - Krupówki są takie, jacy turyści. To co jedni nazywają tandetą, inni widzą jako dowód, że Zakopane żyje z turystyki i dla turystów - tłumaczy w rozmowie z Interią Wojtek, który prowadzi stragan na Krupówkach. Trudno nie zgodzić się z tą opinią widząc tłumy spacerujące głównym deptakiem miasta.

- Nie rozumiem tego narzekania na Zakopane - irytuje się pan Wojciech, który przyjechał na ferie z rodziną. - Jeżeli komuś nie pasuje ten klimat to może tu nie przyjeżdżać. Jesteśmy w Zakopanem od kilku dni i jakoś nie wydaliśmy milionów. Mamy nocleg w rozsądnej cenie, wiemy, gdzie zjeść tak, żeby nie przepłacać. Chodzimy po dolinkach, byliśmy na Gubałówce, otwiera się w nowym oknie. Jedyne na co mogę ponarzekać to cena biletów za wjazd kolejką na Kasprowy Wierch. Za dwie osoby dorosłe i dwoje dzieci zapłaciliśmy niemal 600 zł, to duża przesada - przyznaje pan Wojciech.
Zakopane się nie "kończy"
Mimo wielu nieprzychylnych opinii o mieście pod Giewontem stwierdzenie, że Zakopane "kończy się" jest mocno przesadzone twierdzi w rozmowie z Interią Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej - Proszę wskazać chociaż jeden region, który oferuje więcej, ma więcej niż pięć parków wodnych, ma 30 km tras narciarskich w jednym karnecie, ma muzea, ma pewną i bezpieczną pokrywę śnieżną do końca ferii, ma zdywersyfikowaną tkankę noclegową od gaździny do luksusowych hoteli, ma szeroką usługę gastronomiczną, od przysłowiowego kebsa po restaurację z gwiazdką Michelin - wymienia Wagner.

Górale liczą, że słaby początek ferii wynagrodzą kolejne tygodnie. - Małopolska nigdy zbytnio nas nie kochała, ale wygląda na to, że w tej turze ferii będzie sporo turystów, spodziewamy się co najmniej 65 proc. obłożenia - mówi Karol Wagner z TIG. - Okienko rezerwacyjne w czasie ferii jest coraz krótsze, wszyscy czekają, czy będzie śnieg. Na ten moment liczba rezerwacji do końca ferii jest podobna do tej z ubiegłego roku. Jest nawet lepiej, bo mamy dużo więcej obiektów noclegowych - dodaje Wagner.
Zakopane nie jest idealne i nigdy takie nie było. Ale wciąż ma to, co najważniejsze: góry na wyciagnięcie ręki. Wystarczy zejść z Krupówek, skręcić w boczną uliczkę, wejść do Doliny Strążyskiej, przespacerować się do Kuźnic czy Drogą pod Reglami.










