Jak nie przepłacić za wakacje we Włoszech? Te błędy mogą słono kosztować
Wakacje we Włoszech nie muszą oznaczać dużych wydatków. Nawet w szczycie sezonu można znaleźć atrakcyjne ceny lotów, a wybierając nieco skromniejsze zakwaterowanie, znacząco obniżyć koszty wyjazdu. Jeśli jednak zależy nam na oszczędnościach, warto unikać kilku popularnych błędów.

Spis treści:
- Kiedy lecieć do Włoch, żeby nie przepłacić? W tym miesiącu jest najdrożej
- Uber we Włoszech może słono kosztować. Jest tańsza alternatywa
- Pułapki turystyczne we Włoszech. Na co uważać podczas wakacji?
Kiedy lecieć do Włoch, żeby nie przepłacić? W tym miesiącu jest najdrożej
Jeśli planujemy wakacyjny wyjazd do Włoch, wybór odpowiedniego terminu ma ogromne znaczenie. Warto zapamiętać jedną zasadę: sierpień to miesiąc urlopowy dla całych Włoch. Nie dotyczy to wyłącznie uczniów i studentów - na wakacje wyjeżdżają miliony Włochów, a część firm i instytucji nawet czasowo zawiesza działalność.
To właśnie w sierpniu przypada jedno z najważniejszych włoskich świąt - Ferragosto, obchodzone 15 sierpnia. Dziś jest ono połączone ze świętem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, jednak jego korzenie sięgają czasów starożytnego Rzymu. Nazwa Ferragosto pochodzi od łacińskiego Feriae Augusti ("Święto Augusta"), ustanowionego w 18 r. p.n.e. przez cesarza Oktawiana Augusta. Był to czas odpoczynku po żniwach i okresie intensywnych prac rolniczych. Organizowano wówczas wyścigi konne, uczty i uroczystości religijne. Dopiero wraz z umocnieniem się chrześcijaństwa święto zostało przeniesione na 15 sierpnia i powiązane z obchodami Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, co miało zatrzeć jego pogańskie korzenie.
Co ciekawe, Włosi często świętują Ferragosto znacznie dłużej niż jeden dzień. Dla wielu osób jest to okazja do tygodniowego, a nawet dwutygodniowego urlopu. Największą popularnością cieszą się południowe regiony kraju oraz wyspy, dokąd masowo wyjeżdżają mieszkańcy północy.
W tym samym czasie miasta takie jak Bolonia wyraźnie pustoszeją. Zostają głównie turyści, którzy często dopiero na miejscu przekonują się, jak wymagające potrafią być włoskie upały. Zwiedzanie w ponad 40 stopniach nie należy do największych przyjemności, dlatego niektóre miejsca powinniśmy zwyczajnie odpuścić sobie latem.
Wracając jednak do kwestii kosztów - wszystko to sprawia, że sierpień jest najdroższym miesiącem na podróż do Włoch. Osoby związane z branżą turystyczną doskonale wiedzą, że jest to najbardziej dochodowy miesiąc w roku, dlatego ceny noclegów i usług wyraźnie rosną. Wystarczy porównać oferty w popularnych miejscowościach Apulii - różnice między czerwcem a sierpniem mogą sięgać nawet 150 zł za noc w tym samym obiekcie.
Jak widać, termin wyjazdu naprawdę ma znaczenie. Osoby, którym zależy na oszczędnościach i większym komforcie zwiedzania, powinny rozważyć wyjazd pod koniec czerwca, w lipcu lub - najlepiej - we wrześniu, kiedy temperatury stają się bardziej znośne.
Nie oznacza to jednak, że należy całkowicie rezygnować z sierpniowego wyjazdu. Ferragosto to wyjątkowy czas pełen koncertów, lokalnych festynów, pokazów sztucznych ogni i imprez na plażach. Choć podróż w tym okresie będzie droższa, przynajmniej raz w życiu warto zobaczyć, jak Włosi świętują wakacje.

Zobacz również: Podróże na własną rękę: Ukryte włoskie miasteczka wtulone w skały. Tylko 2 godziny od Bari
Uber we Włoszech może słono kosztować. Jest tańsza alternatywa
Zacznijmy od czegoś, co może zaskoczyć wielu polskich turystów. Aplikacje, które świetnie sprawdzają się w Polsce, we Włoszech często okazują się mało praktyczne. Bolt działa obecnie jedynie w dwóch miastach - Modenie i Reggio Emilia. Uber jest dostępny nieco szerzej, między innymi w Rzymie, Mediolanie, Florencji, Turynie, Bolonii, Katanii i Palermo, ale wyłącznie w droższych wariantach, takich jak Uber Black czy Uber Lux.
W Polsce tego typu aplikacje są często wygodniejszą, a nierzadko także tańszą alternatywą dla tradycyjnych taksówek. We Włoszech sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Sama przekonałam się o tym podczas pobytu w Bolonii, gdzie za zaledwie ośmiominutowy przejazd Uberem na lotnisko zapłaciłam 22 euro, czyli ponad 90 zł. Skąd tak wysokie ceny? To efekt włoskich przepisów oraz silnej pozycji branży taksówkarskiej, która od lat skutecznie blokuje pełne otwarcie rynku przewozów.
Nie oznacza to jednak, że trzeba wrócić do łapania taksówek na ulicy. We Włoszech bardzo dobrze działają aplikacje do zamawiania tradycyjnych taksówek, takie jak Free Now czy itTaxi. Korzystają z nich zarówno mieszkańcy dużych metropolii, jak i mniejszych miejscowości. Bez problemu można zamówić w ten sposób również przejazd na lotnisko.
Co ciekawe, od 2022 roku Uber współpracuje z itTaxi. Dzięki temu przez aplikację Uber można zamówić zwykłą taksówkę w ponad 90 włoskich miastach, także tam, gdzie usługa Uber Black nie jest dostępna, na przykład w Neapolu czy Wenecji. Jest jednak pewien haczyk - Uber dolicza do kursu około 3 euro prowizji. Jeśli mamy zainstalowaną aplikację itTaxi, zamówimy dokładnie tę samą taksówkę, ale bez dodatkowej opłaty. Dlatego przed wyjazdem zdecydowanie warto pobrać właśnie tę aplikację.

Zobacz również: Tanie wakacje nad polskim morzem. Gdzie nocować i kiedy jechać, by nie przepłacić?
Pułapki turystyczne we Włoszech. Na co uważać podczas wakacji?
Niezależnie od tego, które miejsce w Europie odwiedzimy w szczycie sezonu, trzeba liczyć się z tym, że lokalni przedsiębiorcy będą chcieli zarobić na turystach jak najwięcej. W efekcie na każdym kroku czekają różnego rodzaju pułapki, przez które łatwo wydać znacznie więcej, niż płacą lokalni mieszkańcy i włoscy turyści. Na co szczególnie warto zwrócić uwagę we Włoszech?
Przede wszystkim na zakupy na targach i straganach, gdzie nie ma wyraźnie podanych cen. Dotyczy to zwłaszcza stoisk z owocami i lokalnymi produktami. Takie targi są niezwykle popularne na Sycylii, ale można je spotkać również w innych regionach kraju. Jeśli cena nie jest widoczna, warto zapytać o nią przed zakupem. W przeciwnym razie może się okazać, że jako turyści zapłacimy nawet 3 razy więcej niż miejscowi.
Ostrożność warto zachować także w lodziarniach. Choć nie jest to powszechna praktyka, zdarza się, że w mniej turystycznych miejscach mieszkańcy dostają lody nakładane szpatułką, a turyści klasyczną gałkownicą. Różnica może wydawać się niewielka, ale w praktyce oznacza znacznie mniejszą porcję za tę samą cenę.
Wybierając lodziarnię, warto również przyjrzeć się samym lodom. Wielkie, kolorowe kopce wystające wysoko ponad pojemniki wyglądają efektownie i przyciągają wzrok turystów, ale często nie świadczą o najwyższej jakości. Takie lody nierzadko zawierają więcej sztucznych dodatków i są napowietrzane, aby zwiększyć swoją objętość.
Najlepsze rzemieślnicze gelato zazwyczaj prezentuje się znacznie skromniej. Lody są gęste, zwarte i ułożone niemal równo z krawędzią pojemnika lub tylko delikatnie ponad nią wystają. To właśnie takie miejsca najczęściej wybierają lokalni mieszkańcy. Jeśli mamy wątpliwości, warto zrobić to, co zawsze sprawdza się najlepiej podczas podróży - zapytać lokalnych mieszkańców o rekomendację.
Zainspiruj się nowymi kierunkami i praktycznymi poradami dla podróżniczek. Sprawdź więcej artykułów na kobieta.interia.pl










