Kultowy zabytek tylko za opłatą. Polka komentuje zachowanie turystów
Fontanna di Trevi z bliska? Tak, ale za opłatą. Władze Rzymu zmieniły zasady gry. Od teraz odwiedzający muszą zapłacić 2 euro. Pomysł nie wszystkim przypadł do gustu. - Większości nie chce się nawet płacić, tylko robią zdjęcia z daleka - mówi Interii Aleksandra, która aktualnie przebywa w stolicy Włoch.

Spis treści:
- Bilety do Fontanny di Trevi. Chcesz podejść bliżej, płacisz 2 euro
- Fontanna di Trevi tylko za opłatą. Polka komentuje zachowanie turystów
- Wrzuć monetę, czyli co z tradycją?
- 1,5 mln euro w fontannie
Bilety do Fontanny di Trevi. Chcesz podejść bliżej, płacisz 2 euro
2 lutego weszły w życie nowe przepisy związane ze zwiedzaniem Fontanny di Trevi. Od teraz turyści chcący zobaczyć zabytek z bliska, muszą zapłacić 2 euro. Opłata jest pobierana codziennie - w poniedziałki i piątki od 11.30 do 22.00, a w pozostałe dni tygodnia od 9.00 do 22.00. Zwolnieni z opłat są mieszkańcy Rzymu, dzieci w wieku do 6 lat i osoby z niepełnosprawnościami.
W pierwszych godzinach funkcjonowania nowych zasad sprzedano ponad 3 tys. biletów. Decyzja władz Wiecznego Miasta nie wzbudziła jednak entuzjazmu u wszystkich. Reakcje turystów są mieszane. Część cieszy się, że będzie miała szansę spokojnie zrobić zdjęcie przed kultowym zabytkiem. Niektórzy w mediach społecznościowych ogłaszają "koniec pewnej ery", a jeszcze inni narzekają na barierki i przyznają, że zdecydowali się przyjść w nocy, gdy opłaty nie są już pobierane.

Fontanna di Trevi tylko za opłatą. Polka komentuje zachowanie turystów
- Tłumów póki co nie ma, bo jednak sezon dopiero się rozpocznie. Odwiedziliśmy Fontannę di Trevi, gdy akurat padał deszcz. Na miejscu widzieliśmy, że większości turystów nie chce się nawet płacić, tylko robią zdjęcia z daleka. W sezonie na pewno będzie dramat - mówi Interii Aleksandra, która przebywa obecnie w Rzymie.
- Płaci się kartą tylko przy wejściu. Bilet kosztuje jedynie 2 euro i można wejść całkiem pod fontannę i zrobić naprawdę ładne zdjęcia. Bez tłumów i przepychanek - ocenia. - Zwłaszcza, jeśli jest się teraz, przed sezonem. Niebawem będą tu tłumy i z daleka już w ogóle nic nie będzie widać. Moim zdaniem, warto wykorzystać taką okazję.
Pochodzący z Portugalii Tiago dodaje:
Dla mnie to chore, że ludzie, którzy nie płacą, stoją zaledwie dwa metry od tych, którzy zdecydowali za ten wstęp zapłacić.

Wrzuć monetę, czyli co z tradycją?
Zgodnie z tradycją, turyści wrzucali do fontanny monetę. Panuje przekonanie, że pierwszy rzut to gwarancja powrotu do Rzymu, drugi - spotkanie wielkiej miłości, a trzeci - spełnienie marzenia o małżeństwie. Co więcej, taki rytuał trzeba odpowiednio wykonać.
Należy stanąć tyłem do fontanny i wrzucić monetę prawą ręką przez lewe ramię. Turyści raczej nie chcą odchodzić od tego zwyczaju. Ci, którzy nie zdecydowali się na zakup biletu, próbują trafić do celu z oddali. Tak wynika z relacji CNN - amerykańska telewizja wspominała o grupie Hiszpanów, która rzucała monetami zza brierek. Osoby stojące tuż przy fontannie musiały się schylać, by uniknąć uderzenia.
- Akurat gdy ja byłam na miejscu, nie widziałam, żeby ktoś podjął się tej próby - śmieje się Aleksandra. - Trudno mi sobie wyobrazić rzucanie monetą z daleka. Wszystko jest dość daleko ogrodzone barierkami, więc ciężko, aby pieniądze ogóle dotarły do celu.
Władze Rzymu zapowiedziały już patrole kontrolujące otoczenie Fontanny di Trevi. Nie wiadomo jednak, czy rzucanie monetą z odległości będzie karane mandatami.
1,5 mln euro w fontannie
Rocznie, do fontanny trafia niemal 1,5 mln euro. Kwota będzie nadal przekazywana katolickiej organizacji charytatywnej Caritas finansującej programy dla ubogich.
Bilety do Fontanny di Trevi można kupić na miejscu lub w internecie - sprawdzają je kontrolerzy zatrudnieni przez miasto.
Zagraniczni turyści w rozmowie z telewizją RAI mówili, że chętnie płacą za możliwość wejścia. Dzięki temu mają okazję zobaczyć ważny rzymski zabytek w o wiele lepszych warunkach. A do tego nie muszą stać w tłumie z dala od fontanny,
"Gdyby Fontanna di Trevi znajdowała się w Nowym Jorku, wstęp kosztowałby 100 dolarów" - powiedział Alessandro Onorato, szef wydziału do spraw turystyki w zarządzie miasta. Przyznał, że nowe przepisy mają na celu ograniczenie nadmiernej turystyki, a dochód z biletów będzie przeznaczony na zatrudnienie i utrzymanie personelu.
Zainspiruj się i zaplanuj swoją kolejną podróż. Nawet krótką, ale pełną wrażeń. Odkryj miejsca, które zachwycają klimatem, smakiem i spokojem, jakiego na co dzień brakuje. Więcej na kobieta.interia.pl
Źródło: Interia/PAP/ CNN










