Mama Bożena i pierogi, które wychowały pokolenia. Historia kultowego baru na mapie Krakowa

Wejście do baru serwującego szwedzkie dania, z dekoracjami i szwedzką flagą przy drzwiach. W okrągłym kadrze z boku uśmiechnięta kobieta ubrana w czapkę i niebieski sweter stoi na tle żółtych kafelków, z założonymi rękami.
Katarzyna kontynuuje historię zapoczątkowaną przez mamę Bożenę. Miejsce, które zna każdy KrakusKarolina BurdaArchiwum autora

Spis treści:

  1. Historia, która zaczęła się od jednej podróży
  2. Miejsce, które zna każdy krakus. Pierwszy "fast food" w mieście
  3. Niezmienna receptura. Czy smak od lat pozostaje ten sam?
  4. Nie tylko pierogi, ale też relacje. To co liczy się naprawdę w Svenssonie

Historia, która zaczęła się od jednej podróży

Dwanaście podłużnych, skręconych chlebków wyłożonych na metalowej powierzchni, z wierzchu posypanych czarnuszką, o złocistobrązowej, chrupiącej skórce.
Pierogi szwedzkieKarolina BurdaArchiwum autora
Bożena pracowała niemal do końca życia - do 82. roku życia była codziennie obecna w lokalu. Zmarła w wieku 86 lat. Przeprowadzkę z Długiej 12 bardzo przeżyła: nowe miejsce nigdy nie stało się dla niej domem. “Starych drzew się nie przesadza”.
mówi córka.
Była kobietą o gołębim sercu, naprawdę. Zawsze myślę, że chciałabym być tak fantastyczna jak moja mama. Wiadomo, że każda mama dla każdego dziecka jest najlepsza na świecie, ale tutaj dużo takich młodszych trochę pań od niej, które jeszcze żyją, przychodzą i zawsze tak ją wspominają.
dodaje Katarzyna
Wnętrze baru Svensson
Wnętrze baru SvenssonKarolina BurdaArchiwum autora

Miejsce, które zna każdy krakus. Pierwszy "fast food" w mieście

Każdy stary krakus kojarzy to miejsce.
wspomina właścicielka
Mężczyzna w kurtce i czapce stoi przy ladzie niewielkiego lokalu gastronomicznego utrzymanego w żółto-niebieskiej kolorystyce, z menu na ścianie i lodówką po lewej stronie; wnętrze minimalistyczne, dobrze oświetlone lampami sufitowymi.
W barze Svensson już od rana można spotkać stałych bywalcówKarolina BurdaArchiwum autora
Mieszkam w Krakowie całe życie. Ten smak znam doskonale - lekko pikantne, miękkie, posypane tajemniczą czarnuszką. Kiedy byłam dzieckiem, babcia czasem wracała do domu z pierożkami i od razu było wiadomo, że obiad będzie wyjątkowy. Mama próbowała potem odtworzyć ten smak w domu, szukała czarnuszki w sklepach, eksperymentowała w kuchni - bez skutku.
opowiada mieszkanka Krakowa
Papierowy kubek z ciemnoczerwonym napojem oraz pokrojone bagietki z różnymi nadzieniami podane na niebieskiej tacy.
Pieróg i barszcz - duet, który stał się oczywistyKarolina BurdaArchiwum autora

Niezmienna receptura. Czy smak od lat pozostaje ten sam?

Zależy mi na tym, żeby ludzie, którzy tu przychodzą, czuli się tak samo jak 10, 20 czy 30 lat temu. Żeby smak był dokładnie tym, który pamiętają.
wyjaśnia właścicielka
Duży metalowy garnek wypełniony gotującą się żywnością oraz żółta maszyna do wypieku wafli lub placków, ustawione w kafelkowanym pomieszczeniu kuchennym.
Sprzęty, które wciąż pracująKarolina Burdaarchiwum prywatne
Mimo że mamy już nie ma, wszystko zostało dokładnie tak, jak mi to zostawiła.
mówi Katarzyna
Z lewej strony duża niebieska waga stołowa z odważnikami i przyborami kuchennymi, z prawej żółta elektryczna maszynka używana do wałkowania ciasta. W tle osoba w niebieskiej bluzie przygotowuje blat roboczy.
Nie tylko receptura. Sprzęty, które pamiętają początkiKarolina BurdaArchiwum autora

Nie tylko pierogi, ale też relacje. To co liczy się naprawdę w Svenssonie

Wolę pracować z osobami w moim wieku. Takim ludziom trzeba dawać szansę, a nie odsuwać ich tylko dlatego, że są po pięćdziesiątce czy na emeryturze.
wyjaśnia właścicielka
Dwie uśmiechnięte kobiety stoją na tle żółto-niebieskiej ściany kafelkowej przy tablicy z menu w języku polskim i szwedzkim. Jedna z kobiet ma na sobie szary sweter, druga niebieską czapkę i sportową bluzę.
Bo tradycja to przede wszystkim ludzieKarolina BurdaArchiwum autora
„Ewa gotuje”: Pieczarki w cieściePolsat
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?