Najdziwniejsza ulica w Małopolsce? Trudno uwierzyć, że to nie żart
Kraków to jedno z tych miast, które można zwiedzać tygodniami. Gdy skończą się pomysły na trasy szlakiem zabytków, wybitnych postaci, wydarzeń historycznych czy kulinariów, zawsze można ruszyć na wycieczkę tropem najciekawszych ulic. W takim wypadku jednym z punktów programu powinien być Poniedziałkowy dół. Ulica o prawdopodobnie najbardziej intrygującej nazwie w mieście, a może i w całym województwie.

Powtórzmy jeszcze raz: Poniedziałkowy dół. Nie, to nie czarna prognoza kondycji po weekendzie, to nie opis stanu psychicznego, to nie wymówka, która ma rozgrzeszyć prokrastynację. Nie jest to też lokalizacja w książce fantasy (choć jej sugestywne brzmienie mogłoby zainspirować niejednego pisarza). Poniedziałkowy dół to prawdziwa nazwa ulicy, wytyczonej w zachodniej części Krakowa, w dzielnicy Wola Justowska.
Sama ulica choć niedługa, prezentuje się całkiem malowniczo. Położona w zielonej części Krakowa, w pobliżu Lasku Wolskiego, kopca Kościuszki, Willi Decjusza i terenów rekreacyjnych w okolicy Sikornika, jest całkiem niezłym miejscem na rozpoczęcie spaceru.
Sama Wola Justowska uznawana jest zaś za jedną z najelegantszych i najbardziej luksusowych dzielnic miasta (ceny za metr kwadratowy potrafią tutaj sięgać 20 tysięcy złotych). Jej willowa zabudowa nadaje okolicy kameralny charakter, a dla miłośników architektury jest jak plenerowa galeria międzywojennych i powojennych rozwiązań estetycznych.
Poniedziałkowy dół - nie nastrój, a geografia

Wszystko wskazuje więc na to, że Poniedziałkowy dół jest całkiem dobrym miejscem do życia. Skąd więc ta mało optymistyczna nazwa? Jak się okazuje, jej pochodzenia należy szukać nie w nastrojach mieszkańców, a w historii i ukształtowaniu terenu. "Dół", czyli dolinka o charakterze wąwozu, którą biegnie ulica. "Poniedziałkowy" zaś, bo kiedyś tereny te były własnością Józefa Poniedziałka.
Co ciekawe, Poniedziałkowy dół to nazwa nie tylko ulicy, ale też wąwozu, w którym ją wytyczono. Jak podaje Wikipedia: dolinka "zaczyna się płytką depresją na wysokości około 320 m n.p.m. po północno-wschodniej stronie Ogrodu Zoologicznego. Opada w północno-wschodnim kierunku, czym niżej, tym głębiej wcinając się w zbudowane z wapieni zbocza Lasu Wolskiego."
Wiemy więc już, że "poniedziałkowy dół" nie pochodzi od nastroju mieszkańców. Może jednak na nastroje lokatorów wpływa? To, jak się mieszka przy Poniedziałkowym dole, jakiś czas temu sprawdzał dziennikarz "Gazety Krakowskiej" Krzysztof Sakowski. "Najdziwniejsze jest to, że ulica Poniedziałkowy Dół ani nie nastraja pesymizmem ani nie sprawia, że człowiek widzi świat wyłącznie w szarych kolorach" - pisał. "Bo, widzi pan. Ten Poniedziałkowy Dół wziął się od takiego Józefa Poniedziałka, który postawił sobie chałupę w małym dołeczku - tłumaczyła mu jedna z mieszkanek, jednocześnie zapewniając, że "ona i wszyscy sąsiedzi nie tylko uwielbiają poniedziałki, ale nigdy nie chodzą z nosem << na kwintę>> psiocząc na cały świat".
Nie tylko Poniedziałkowy dół
Choć Poniedziałkowy dół może zostać uznany za zwycięzcę w kategorii "najdziwniejsze nazwy krakowskich ulic", ma sporą konkurencję. W Krakowie można przecież mieszkać przy ulicy Kurniki, Kupa, Niecałej, Niebyłej, Krzywdzie, Potrzasku, a nawet przy Rysim Stoku i Sarnim Uroczysku. Chyba już nikt nie wątpi, że czego jak czego, ale pomysłowości krakowianom nie brakuje.
Źródła:
K. Sakowski, "Mieszkańcy Poniedziałkowego dołu bardzo lubią poniedziałki", Gazeta Krakowska, 9.01.2009
Wikipedia, Poniedziałkowy dół









