Spis treści:
- Jesienią wygląda jak fragment Kanady. Niezwykłe widoki pod Krakowem
- "Żywy skansen". Drewniane domy, brukowany rynek i jesienne wzgórza
- Kolorowe wzgórza i ogromne jezioro. Bieszczady wyglądają zjawiskowo
Jesienią wygląda jak fragment Kanady. Niezwykłe widoki pod Krakowem
Ojcowski Park Narodowy to jeden z najlepszych kierunków na krótki urlop we wrześniu lub październiku. Jesienią dolina Prądnika wygląda tutaj zupełnie inaczej niż latem. Zielone jeszcze fragmenty lasu mieszają się z żółcią, czerwienią i brązem liści, a całość niesamowicie kontrastuje z jasnymi wapiennymi ostańcami, które przedzierają się przez bujne lasy.
Park został utworzony w 1956 roku i jest najmniejszym parkiem narodowym w Polsce. Ma zaledwie 21,46 km kw., jednak na tak niewielkim obszarze zgromadzono wyjątkowo dużo atrakcji przyrodniczych i historycznych. Odwiedzić tu można m.in. ruiny zamku w Ojcowie, zamek w Pieskowej Skale, liczne formacje skalne oraz jaskinie.
Tych ostatnich doliczono się już niemal 700. Tylko część jest dostępna dla turystów, a najbardziej znaną pozostaje Jaskinia Łokietka. Według legendy właśnie tutaj miał ukrywać się Władysław Łokietek, kiedy musiał uciekać przed wojskami czeskiego króla Wacława II. Grota miała stać się bezpiecznym schronieniem, a wejście do niej miała zasłonić pajęczyna, dzięki której żołnierze nie odkryli kryjówki.
Jesienią warto przede wszystkim ruszyć pieszo doliną Prądnika. Chłodniejsze powietrze, mniejsza liczba turystów i drzewa zmieniające kolor sprawiają, że nawet dobrze znane miejsca można zobaczyć w zupełnie innej odsłonie.

Zobacz również: Aktywna wycieczka na koniec lata. 300 schodów, wydmy i widok, który wynagradza każdy krok
"Żywy skansen". Drewniane domy, brukowany rynek i jesienne wzgórza
Niecałą godzinę drogi z Krakowa znajduje się miejsce, które jesienią nabiera wyjątkowego charakteru. Lanckorona położona na zboczu Góry Lanckorońskiej jest jedną z tych miejscowości, w których czas zdaje się płynąć nieco wolniej. Wąskie uliczki, drewniane domy i brukowany rynek tworzą scenerię, która bardziej przypomina plan dawnego filmu niż popularną miejscowość turystyczną.
Historia Lanckorony sięga XIV wieku. Wieś została założona za panowania Kazimierza Wielkiego, a jej położenie przez stulecia miało znaczenie strategiczne. Dziś o dawnych czasach przypominają przede wszystkim ruiny zamku oraz charakterystyczna zabudowa centrum.
Największe wrażenie robi rynek, nazywany często "żywym skansenem". Otaczają go drewniane domy z XIX wieku, z charakterystycznymi podcieniami, gankami i dachami krytymi gontem. Jesienią, kiedy drzewa wokół placu przybierają żółte i pomarańczowe barwy, miejsce wygląda szczególnie malowniczo.
W Lanckoronie można też wybrać się na jeden z okolicznych szlaków, zajrzeć do muzeum regionalnego albo po prostu usiąść w jednej z kawiarni. Warto przy okazji poszukać lokalnych produktów - ceramiki, miodów czy domowych przetworów. To niewielka miejscowość, ale właśnie jej kameralność sprawia, że świetnie nadaje się na spokojny jesienny weekend.

Zobacz również: Kurort w Beskidach idealny na urlop po sezonie. Tyle zapłacisz we wrześniu. "Najtańsza górska propozycja"
Kolorowe wzgórza i ogromne jezioro. Bieszczady wyglądają zjawiskowo
Latem nad Jeziorem Solińskim trudno znaleźć ciszę i spokój. Po wakacjach sytuacja zmienia się jednak diametralnie. Polańczyk pustoszeje, znika też część wakacyjnego gwaru. Zostają za to bieszczadzkie wzgórza, szeroka tafla jeziora i lasy, które jesienią przybierają intensywne odcienie złota i czerwieni.
Samo Jezioro Solińskie jest jednym z najbardziej charakterystycznych elementów krajobrazu regionu. Powstało w 1968 roku jako zbiornik retencyjny na Sanie, a dziś jego nieregularna linia brzegowa tworzy liczne zatoki, półwyspy i wysepki. Z niektórych miejsc widoki przypominają bardziej skandynawskie fiordy niż południowo-wschodnią Polskę.
Spacer po Polańczyku warto rozpocząć od Parku Zdrojowego. Znajdziemy tu alejki, ławki, altany i tężnie solankowe, ale największą atrakcją jesienią pozostają widoki. Z pobliskich punktów można obserwować jezioro otoczone kolorowymi wzgórzami. Szczególnie ciekawie prezentuje się Zatoka Nelsona, znana również jako Fiord Nelsona.
Jesienny wyjazd w Bieszczady można połączyć z dłuższą wędrówką. Niedaleko Polańczyka znajduje się m.in. Rezerwat Przyrody Sine Wiry, gdzie szlak prowadzi wzdłuż Wetliny, mijając skalne progi i kaskady. O tej porze roku jest tu zdecydowanie spokojniej niż w wakacje, a lasy wokół rzeki tworzą scenerię, która spokojnie mogłaby znaleźć się gdzieś na drugim końcu świata.
Nie musisz jechać daleko, by poczuć klimat przygody! Zobacz, dokąd warto wybrać się w weekend lub na wakacje. Więcej inspiracji znajdziesz na kobieta.interia.pl/podróże











