Podróże na własną rękę: Odwiedziłam mało znane termy w Toskanii. Nie spodziewałam się tego widoku
Podróżując po Włoszech, zawsze staram się odwiedzać miejsca poza utartym szlakiem - tylko w ten sposób poznać można pełniejsze i bardziej autentyczne oblicze regionów tego kraju. Tym razem, do dość standardowego planu objazdówki po Toskanii dodałam miejsce, które oczarowało mnie dużo bardziej niż romantyczne miasteczka i zielone winnice. Polecam je każdemu miłośnikowi natury.

Czujesz, że czas ruszać w drogę? Na swojej liście marzeń masz zachód słońca w Kenii, karaoke w Tokio, salsę na Kubie, spacer z alpakami w Peru i plażowanie na Malediwach? Chcesz przekonać się, czy Taj Mahal, Machu Picchu, Chiński Mur, Statua Wolności i Petra, na żywo wyglądają tak samo spektakularnie jak na pocztówkach? Masz piękne plany, ale... nie wiesz, jak zabrać się za ich realizację? Spokojnie, w "Podróżach na własną rękę" autorka - Agata Zaremba i zaproszeni przez nią eksperci podpowiadają, jak samodzielnie, bezpiecznie i niskobudżetowo zorganizować wycieczkę do najbardziej odległych zakątków świata (oraz do tych całkiem bliskich, bo przecież w Europie też jest tyle do odkrycia). Doradzają jak kupić tanie bilety, zarezerwować bezpieczny nocleg, korzystać z komunikacji publicznej i odczytać kulturowe kody. Tobie pozostaje tylko... cieszyć się podróżą.
Spis treści:
- Naturalne termy w Toskanii. Gorąca kąpiel pod gołym niebem
- Najpopularniejsze nie zawsze znaczy najlepsze
- Bagni San Filippo - ukryta perełka Toskanii
- Fosso bianco. Temperatura wody sięga nawet 48 st. C.
- Jak w praktyce wyglądają kąpiele w termalnych źródłach?
- Jak dojechać do Bagni San Filippo? Dodaj do planu zwiedzania regionu
Naturalne termy w Toskanii. Gorąca kąpiel pod gołym niebem
Toskania najczęściej kojarzy się z rozległymi winnicami, zielonymi wzgórzami i urokliwymi borghi - kamiennymi miasteczkami malowniczo położonymi na wzniesieniach. Istnieje jednak jeszcze jeden element krajobrazu tego regionu, często pomijany przez turystów, a silnie zakorzeniony w jego historii i tradycji.
Mowa o termach i choć termin ten najczęściej kojarzy nam się z hotelowymi basenami czy aquaparkami, to toskańskie termy oferują zupełnie inne doświadczenie (chociaż w regionie nie brakuje luksusowych hoteli z ofertą spa). To naturalne, skalne niecki wypełnione wodą termalną, ogrzewaną przez procesy zachodzące głęboko pod powierzchnią Ziemi. Kąpiel odbywa się tu w otoczeniu przyrody, pod gołym niebem, co tworzy doświadczenie, którego nie da się porównać z żadną wizytą w aquaparku czy spa. Właśnie ta autentyczność sprawia, że miejsca te są tak wyjątkowe. Co więcej, dzięki ciepłej wodzie można korzystać z nich przez cały rok - zarówno latem, jak i zimą.
Okoliczne źródła geotermalne i ich właściwości doceniali już Etruskowie, a następnie Rzymianie, którzy rozwinęli w tej okolicy kulturę kąpieli, budując pierwsze łaźnie. Do dziś wody termalne pozostają jednym z największych naturalnych bogactw Toskanii. Ich popularność wynika nie tylko z wyjątkowego położenia, ale również z właściwości zdrowotnych - bogate w minerały, takie jak wapń, magnez czy siarka, wspierają regenerację organizmu, poprawiają krążenie oraz pomagają redukować napięcie i stres. Korzystają z nich zarówno mieszkańcy, jak i turyści, którzy chcą odkryć Toskanię z nieco innej, mniej oczywistej strony.
Najpopularniejsze nie zawsze znaczy najlepsze
Najpopularniejszymi naturalnymi termami w Toskanii są Terme di Saturnia, które wielu kojarzy ze zdjęć - kaskadowe, kamienne baseny wypełnione turkusową wodą, położone są wśród pól i zielonych wzgórz, tworząc sielski krajobraz. Miejsce to za sprawą swojego uroku zyskało dużą popularność w mediach społecznościowych, przyciągając w ten sposób turystów z całego świata.
W rezultacie w Terme di Saturnia spotkać można wielu turystów, zwłaszcza w szczycie sezonu. Oczywiście nie są to niewyobrażalne tłumy, jednak ja zdecydowanie wolę kameralne miejsca, gdzie bez hałasu czy rozkojarzenia płynącego z obecności i rozmów innych ludzi mogę wypocząć, słuchając śpiewu ptaków czy delektując się spokojem i harmonią natury.
Właśnie dlatego podczas mojej podróży po Toskanii wybrałam Bagni San Filippo - niewielką miejscowość, w której ukryta jest jedna z najbardziej niezwykłych i mniej zatłoczonych perełek regionu.

Bagni San Filippo - ukryta perełka Toskanii
Godzina 6:30 - budzi mnie alarm w telefonie. Plan jest prosty: poranna kąpiel o wschodzie słońca, jednak rzeczywistość szybko go weryfikuje. Za oknem szarość, dzień okazuje się deszczowy, a poranny pośpiech, by zdążyć na wschód słońca, traci więc sens. Za mną noc z tych, które raczej "trzeba przeczekać", próbując złapać choć odrobinę snu.
Jeśli kiedyś, tak jak my, wpadniecie na pomysł nocowania w samochodzie, koniecznie wcześniej sprawdźcie, ile miejsca zostaje po złożeniu siedzeń i czy faktycznie da się tam wygodnie wyspać. Odradzam też dmuchany materac - nasz był nie tylko niewygodny, ale i straszliwie gruby, zabierając tyle przestrzeni na wysokość, że czuliśmy się jak w karawanie. Jednak tej nocy nie komfort był priorytetem. Liczyło się tylko jedno: zdążyć przed innymi.
Bagni San Filippo to niewielka miejscowość, w której wzdłuż głównej drogi wyznaczono sporo miejsc parkingowych. Stamtąd mamy zaledwie 5 minut do Fosso Bianco.
Schodzimy w dół leśnej ścieżki, a szum wody i delikatny zapach siarki z każdym krokiem przybierają na intensywności. Zza drzew powoli wyłaniają się białe wapienne skały - trudno je przeoczyć, bo mocno kontrastują z ciemnymi pniami drzew.
Czuję narastającą ekscytację, gdy dostrzegam błękit wody, jednocześnie dziwiąc się, że naturalnie przybiera taki odcień. Wcześniej, oglądając zdjęcia w internecie, podejrzewałam nawet lekką ingerencję w barwy, jednak nie przekłamały one rzeczywistości.
Po nocy spędzonej jak sardynka w puszce nie marzę o niczym innym niż zanurzenie się w ciepłej wodzie. Jest 7 rano i jesteśmy tu zupełnie sami.
Fosso bianco. Temperatura wody sięga nawet 48 st. C.
Fosso Bianco to strumień z gorących źródeł Bagni San Filippo, który przepływa wzdłuż miasta, wylewając się na powierzchnię białego wapiennego głazu w pobliskim lesie. W strukturze skał powstały naturalne niecki, które wypełniając się termalną wodą, tworzą system płytkich, mlecznoniebieskich basenów oraz niewielkich kaskad.
Określenie Fosso Bianco najczęściej odnosi się do całego kompleksu termalnego, jednak jego najbardziej spektakularna część, przypominająca wodospad, nosi własną, niezwykle trafną nazwę: Balena Bianca, czyli "biały wieloryb". Patrząc na tę formację, łatwo dostrzec podobieństwo. To właśnie tu wypływają najcieplejsze wody z pobliskiego źródła, osiągające nawet 48 st. C.
Co ciekawe, ilość i kierunek spływającej wody zmieniają się naturalnie, przez co krajobraz nieustannie ewoluuje. Szczególnie zimą wody termalne mieszają się z deszczówką bogatą w minerały i materię organiczną, tworząc na wapiennych powierzchniach odcienie zieleni oraz czerwonobrązowe zabarwienia. Dzięki temu krajobraz, który tu widzimy, jest absolutnie unikatowy.

Jak w praktyce wyglądają kąpiele w termalnych źródłach?
Bez chwili wahania wchodzę do najniżej położonego zbiornika. Woda okazuje się letnia, z pewnością przyjemna do kąpieli w czerwcu lub lipcu, jednak tego poranka szczególnie poszukuję źródeł ciepła. Szybko je znajduję - strumień spływający po wapiennej skale jest zaskakująco gorący. Ruszam jednak wyżej, do basenów położonych z boku formacji, To właśnie stamtąd rozciąga się najlepszy widok na charakterystycznego "wieloryba".
W teorii wspinanie się na wyższe partie formacji Balena Bianca jest zabronione - zarówno ze względów bezpieczeństwa, jak i ochrony delikatnych skał. W praktyce wygląda to różnie. W niższych partiach znajduje się wiele basenów, w których można bez problemu się kąpać, choć w niektórych woda bywa jedynie letnia. W trakcie kąpieli zauważam jednak, że część odwiedzających prawdopodobnie znających to miejsce - decyduje się wejść wyżej, gdzie temperatura jest znacznie wyższa. Wyglądają na mieszkańców okolic, po terenie poruszają się w sposób, który zdradza, że poranna kąpiel to ich rytuał.
Również na zdjęciach z sezonu letniego widać, że turyści często ignorują ten zakaz, choć nie wydaje się on szczególnie egzekwowany. Mimo to warto rozważyć kąpiel w basenach położonych niżej lub obok głównej formacji - są łatwiej dostępne i w pełni wystarczające do relaksu.
Teren pozostaje otwarty przez cały rok, a co najważniejsze, wstęp jest całkowicie bezpłatny. Warto jednak pamiętać, że jest to obszar dziki i niezagospodarowany. Nie znajdziemy tu toalet, przebieralni ani pryszniców, dlatego najlepiej zabrać tylko najpotrzebniejsze rzeczy, a wartościowe przedmioty zostawić w miejscu noclegu. Większość osób przebiera się na miejscu, korzystając z ręcznika, a z dodatkowych udogodnień można skorzystać w pobliskiej miejscowości.
Przez cały ten czas przez teren przewinęło się zaledwie około dziesięciu osób, a na kąpiel zdecydowały się tylko trzy z nich. Poranny pośpiech okazał się więc zupełnie niepotrzebny.
W porównaniu z popularnymi termami Saturnia Bagni San Filippo oferuje znacznie bardziej kameralne doświadczenie. Miejsce jest mniejsze i mniej dostępne, co ogranicza liczbę odwiedzających, choć w sezonie i weekendy również może być tu tłoczno.
Jak dojechać do Bagni San Filippo? Dodaj do planu zwiedzania regionu
Bagni San Filippo leży około 70 km na południe od Sieny i niespełna 140 km od Florencji. Warto uwzględnić je w planie objazdówki po regionie.
W okolicy znajduje się kilka urokliwych miejscowości, które mogą posłużyć jako baza noclegowa lub przystanek w trasie. Jedną z nich jest Radicofani - niewielkie, spokojne miasteczko z imponującą twierdzą, oddalone zaledwie o 15 minut drogi samochodem oraz Pienza - malownicze, większe miasteczko położone na wzgórzach, oddalone o około 30 minut.
Nocleg można znaleźć również w samym Bagni San Filippo, choć część podróżników - tak jak ja - decyduje się na bardziej "przygodową" opcję i spędza noc w samochodzie lub vanie. Nawet poza sezonem widziałam tam sporo zaparkowanych kamperów, co tylko udowadnia, że miejsce to przyciąga miłośników niezależnego podróżowania i bliskiego kontaktu z naturą.
***
Kolejny odcinek "Podróży na własną rękę" już za dwa tygodnie, w czwartek 7 maja.
***

O autorce cyklu "Podróże na własną rękę"
Agata Zaremba: Absolwentka dziennikarstwa i medioznawstwa o specjalności fotografia prasowa, reklamowa i wydawnicza. W Interii najczęściej zajmuje się tematyką podróżniczą i społeczną. Miłośniczka Włoch i Japonii, amatorka tanich podróży. Odwiedziła ponad 25 krajów w tym Brazylię, Tajlandię, Japonię i Stany Zjednoczone, organizując wszystkie podróże na własną rękę. I to wszystko z małym plecakiem podręcznym!
Zainspiruj się nowymi kierunkami i praktycznymi poradami dla podróżniczek. Sprawdź więcej artykułów na kobieta.interia.pl










