Podróże na własną rękę: Odwiedziłam najpiękniejsze miejsca w Toskanii. Gotowa trasa na idealne wakacje
Jak zaplanować objazdówkę po Toskanii, mając do dyspozycji zaledwie kilka dni? Które miejsca naprawdę warto zobaczyć, a które można odpuścić bez większego żalu? Sprawdziłam to w praktyce i przygotowałam listę najpiękniejszych miejsc w regionie, które warto odwiedzić podczas podróży.

Czujesz, że czas ruszać w drogę? Na swojej liście marzeń masz zachód słońca w Kenii, karaoke w Tokio, salsę na Kubie, spacer z alpakami w Peru i plażowanie na Malediwach? Chcesz przekonać się, czy Taj Mahal, Machu Picchu, Chiński Mur, Statua Wolności i Petra, na żywo wyglądają tak samo spektakularnie jak na pocztówkach? Masz piękne plany, ale... nie wiesz, jak zabrać się za ich realizację? Spokojnie, w "Podróżach na własną rękę" autorka - Agata Zaremba i zaproszeni przez nią eksperci podpowiadają, jak samodzielnie, bezpiecznie i niskobudżetowo zorganizować wycieczkę do najbardziej odległych zakątków świata (oraz do tych całkiem bliskich, bo przecież w Europie też jest tyle do odkrycia). Doradzają jak kupić tanie bilety, zarezerwować bezpieczny nocleg, korzystać z komunikacji publicznej i odczytać kulturowe kody. Tobie pozostaje tylko... cieszyć się podróżą.
Spis treści:
- Toskania w kilka dni. Jak zaplanować idealną objazdówkę?
- Florencja, Piza czy Bolonia - skąd zacząć zwiedzanie Toskanii?
- Turyści odwiedzający Florencję cierpią na... nadmiar piękna
- Zachód Toskanii i wybrzeże Morza Liguryjskiego
- Najpiękniejsze miasteczka Toskanii - lista miejsc, które musisz zobaczyć
- Agroturystyka w Toskanii - dlaczego warto i ile to kosztuje?
Toskania w kilka dni. Jak zaplanować idealną objazdówkę?
Ciężko polemizować ze stwierdzeniem, że Toskania jest jednym z najpiękniejszych regionów Włochy. Choć każdy z nich ma swój niepowtarzalny charakter i własne atuty, to właśnie Toskania najpełniej ucieleśnia tę filmową, romantyczną wizję kraju, którą znamy z kadrów i pocztówek. Niewielkie, średniowieczne miasteczka rozsiane na wzgórzach, szerokie połacie zieleni, winnice i gaje oliwne układające się na horyzoncie w niemal geometryczne kompozycje. Do tego niespieszne tempo życia i wszechobecny śpiew ptaków. I choć mam tendencję do romantyzowania odwiedzanych miejsc, tutaj trudno mówić o przesadzie - Toskania naprawdę wygląda jak z filmu.
Zaplanowanie objazdówki po tym regionie nie należy do trudnych - wyzwanie zaczyna się dopiero wtedy, gdy czasu jest niewiele i trzeba zdecydować, które miejsca zobaczyć, a które odłożyć na później.
I właśnie tu przychodzę z pomocą. Pokażę wam miejsca, które sama odwiedziłam podczas objazdówki po Toskanii i które z czystym sumieniem mogę polecić. A więc w drogę!
Florencja, Piza czy Bolonia - skąd zacząć zwiedzanie Toskanii?
To, gdzie rozpoczniemy naszą podróż po Toskanii, w dużej mierze zależy od wybranego środka transportu. Jeśli decydujemy się na podróż samochodem z Polski, naturalnym punktem startowym będzie Florencja. Trasa z Krakowa to niespełna 1300 kilometrów i około 14 godzin jazdy. Z Warszawy czy Poznania trzeba doliczyć jeszcze mniej więcej dwie godziny.
Taką podróż można zamknąć w jeden dzień, choć znacznie przyjemniejszą opcją jest rozłożenie jej na dwa, zwiedzając po drodze czeskie Brno, austriacki Wiedeń czy też włoską Bolonię.
Jeśli zdecydujemy się na podróż samolotem, możliwości jest kilka. Choć obecnie nie znajdziemy bezpośrednich tanich lotów z Polski do Florencji, do wyboru pozostają trzy wygodne alternatywy. Najlepszą z nich jest moim zdaniem lot do Pizy - to świetny punkt startowy do dalszej podróży po regionie. Nawet w sezonie można znaleźć bardzo przystępne ceny, obecnie loty na czerwiec z Krakowa znajdziemy już od 130 zł w dwie strony. Z Warszawy, czy Wrocławia zapłacimy o około 50 zł więcej.
Drugą opcją jest lot do miasta Perugia - stolicy Umbrii. Wówczas objazdówkę po Toskanii możemy połączyć z podróżą po równie pięknej, ale mniej oczywistej Umbrii oraz wizytą w Asyżu. To wspaniały kierunek dla każdego, nie tylko pielgrzymów, ponieważ miasto zachwyca architekturą, historią, a także malowniczymi panoramami. Najtańsze loty na czerwiec kosztują obecnie 140 zł w dwie strony z Krakowa.
Trzecią opcją jest lot do Bolonii, a następnie podróż samochodem do Florencji - to niecałe 120 km, które pokonamy w 1 godzinę 15 minut. Zaletą tego rozwiązania jest możliwość zwiedzenia stolicy regionu Emilia-Romania oraz rozsmakowania się w jego lokalnych specjałach w tym w prawdziwym ragù alla bolognese, które klasycznie podaje się z tagliatelle, a nie spaghetti.
Ja jednak opiszę trasę, którą zrealizowałam w zaledwie pięć dni - z Florencją jako punktem wyjścia.
Turyści odwiedzający Florencję cierpią na... nadmiar piękna
Słyszeliście kiedyś o syndromie Stendhala? Ja pierwszy raz usłyszałam o nim właśnie tutaj - i nie bez powodu. To po przyjeździe do Florencji francuski pisarz Stendhal opisał w swoich pamiętnikach szereg dolegliwości, których doświadczył podczas zwiedzania miasta.
Tajemniczo brzmiący syndrom Stendhala to rodzaj zaburzenia somatomorficznego - czyli takiego, w którym pojawiają się fizyczne objawy bez wyraźnej przyczyny medycznej. Może objawiać się przyspieszonym biciem serca, zawrotami głowy, dezorientacją, a nawet halucynacjami. Co ciekawe, wywołuje go… nadmiar piękna. Najczęściej pojawia się w miejscach, gdzie na niewielkiej przestrzeni nagromadzonych jest wiele dzieł sztuki i zabytków.
Sam Stendhal odwiedził tu m.in. Galerię Uffizi, Bazylikę Santa Croce, podziwiał też oryginalnego "Dawida" autorstwa Michała Anioła. Wrażenie, jakie wywarło na nim obcowanie ze sztuką, było tak silne, że (dosłownie) rozchorował się. Spędził kilka dni w łóżku z wysoką gorączką, a gdy w końcu wyszedł na ulicę, jak sam pisał, odczuwał "gwałtowne kołatanie serca".
Zjawisko to po raz pierwszy opisała włoska psychiatra Graziella Magherini w 1979 roku. Pracując w szpitalu Santa Maria Nuova, zauważyła u pacjentów powtarzające się objawy będące reakcją na nadmiar doznań estetycznych. Pierwszy przypadek oficjalnie zdiagnozowano kilka lat później, w 1982 roku.
Czy sama doświadczyłam tego syndromu podczas pobytu we Florencji? Raczej nie - przynajmniej nie w kontekście sztuki, która rzeczywiście potrafi tu zapierać dech w piersiach i dla której warto choć raz w życiu odwiedzić to miasto.
Mój dyskomfort miał zupełnie inne źródło - tłumy skondensowane na naprawdę niewielkiej przestrzeni. Florencja bywa nimi wręcz przytłoczona. Trudno skupić się na jej urokach, kiedy zamiast spacerować, poruszamy się w ślimaczym tempie, lawirując między innymi turystami i patrząc pod nogi, by na kogoś nie wpaść. Z tego powodu szczególnie polecam przyjazd poza szczytem sezonu turystycznego.
Jeśli planujecie zwiedzanie Florencji, warto wiedzieć jeszcze jedno - poruszanie się po mieście samochodem to bardzo zły pomysł. W dużej części centrum obowiązuje strefa ograniczonego ruchu, do której wjazd mają tylko uprawnieni: mieszkańcy, pracownicy, a czasem goście hoteli (po wcześniejszym zgłoszeniu). Problem polega na tym, że oznaczenia łatwo przeoczyć, przez co wielu turystów wraca z podróży z mało przyjemną pamiątką w postaci mandatu.
Do tego dochodzą wąskie uliczki i liczne podjazdy wokół centrum, które potrafią być wyzwaniem nawet dla bardziej doświadczonych kierowców. Dlatego najlepiej zostawić samochód na jednym z parkingów poza ścisłym centrum i dalej poruszać się pieszo lub komunikacją miejską.

Zachód Toskanii i wybrzeże Morza Liguryjskiego
Rozpoczynając naszą wycieczkę we Florencji, mamy różne możliwości. Możemy obrać kierunek na wschód regionu, docierając do wybrzeża Morza Liguryjskiego, albo zostawić Pizę i nadmorski wypoczynek na inny wyjazd, a tym razem ruszyć na południe, by odkryć najpiękniejsze, toskańskie miasteczka.
Jeśli dysponujemy większą ilością czasu, warto jednak pojechać w stronę Pizy. Po drodze miniemy Pistoię oraz Lukkę - oba miejsca idealnie nadają się na kilkugodzinny przystanek i są świetnym wprowadzeniem do toskańskiego klimatu, choć trzeba przyznać, że z każdym kolejnym punktem trasy robi się tylko ciekawiej.
Sama Piza to już klasyk wśród turystów - Plac Cudów i Krzywa Wieża to obowiązkowe punkty programu. Warto jednak przygotować się na spore tłumy, które potrafią skutecznie odebrać przyjemność ze zwiedzania. Z tego powodu uważam, że nie jest to miejsce absolutnie obowiązkowe na takiej trasie.
Z Pizy w zaledwie 40 minut dojedziemy do Livorno, położonego tuż nad Morzem Liguryjskim. Największym urokiem tego miejsca jest dzielnica La Venezia, która do złudzenia przypomina Wenecję - pełno tu kanałów, mostków i charakterystycznej zabudowy. Wieczorem nabiera szczególnego klimatu i świetnie sprawdza się na spokojny spacer lub romantyczny rejs.
W okolicy warto też zajrzeć na Spiaggia di Calafuria - to jedno z najlepszych miejsc do podwodnej eksploracji, znane m.in. z tzw. "Magicznej Mili", gdzie można zobaczyć żywe kolonie czerwonych koralowców.
Zobacz również: Duże zmiany na lotnisku w Gdańsku. Pasażerowie odetchną z ulgą
Najpiękniejsze miasteczka Toskanii - lista miejsc, które musisz zobaczyć
Ja jednak podczas mojej wycieczki pominęłam wybrzeże i północ regionu. Choć obiektywnie są bardzo malownicze, nie oddają tak dobrze klimatu Toskanii, jak miasteczka, o których zaraz napiszę. Włosi określają te miejsca słowem "borghi" - w dosłownym tłumaczeniu oznacza ono "wioski" czy "miejscowości", za tym słowem kryje się znacznie więcej. To najczęściej niewielkie, urokliwe, średniowieczne miasteczka, zwykle położone na wzgórzach, z których rozciągają się widoki na okolicę.
To właśnie borghi tworzą ten kameralny, sielski i jednocześnie romantyczny obraz Toskanii. Poniżej znajdziecie miejsca, które odwiedziłam - w kolejności, w jakiej polecam zobaczyć je, wyruszając z Florencji.
San Gimignano
Położone pośród wzgórz Val d'Elsa, między Florencją a Sieną, San Gimignano to jedno z najlepiej zachowanych średniowiecznych miast Europy. Nazywane jest "średniowiecznym Manhattanem" - dawniej znajdowały się tu aż 72 wieże, z których do dziś przetrwało jedynie 14.
Były one nie tylko elementem obronnym, ale też symbolem statusu. Im wyższa wieża, tym większe znaczenie i bogactwo rodziny. W czasach niepokojów mieszkańcy chronili się w nich przed najazdami.
To miejsce urzekło mnie swoją surowością. Ze wszystkich toskańskich miasteczek właśnie tutaj najmocniej czuć ducha średniowiecza. Do tego dochodzą spektakularne widoki na zielone wzgórza i winnice - jedne z najpiękniejszych w całym regionie.

Volterra
Zaledwie 30 kilometrów dalej na zachód leży Volterra, znana jako miasto alabastru. Już w czasach Etrusków wydobywano tu ten cenny materiał, a jego obróbka rozkwitła ponownie w epoce renesansu.
Do dziś można odwiedzić lokalne warsztaty, zobaczyć proces tworzenia wyrobów, a nawet wziąć w nim udział. W sklepach znajdziemy zarówno dekoracje, jak i przedmioty codziennego użytku - od lamp po naczynia.
Warto zobaczyć także rzymskie ruiny Teatro Romano, a także wybrać się na główny plac Piazza dei Priori oraz na punkt widokowy przy Viale dei Ponti.
Siena
Kolejny przystanek to Siena, oddalona o około godzinę drogi od San Gimignano. To miejsce, w którym warto zatrzymać się na dłużej. To miejsce, które na co dzień tętni życiem i oferuje wiele atrakcji dla turystów.
Sercem miasta jest Piazza del Campo - niezwykły plac w kształcie muszli, otoczony ceglaną zabudową. To właśnie tutaj odbywa się słynne Palio di Siena - widowiskowy wyścig konny bez siodeł, którego tradycja sięga średniowiecza. Rozgrywany jest jedynie dwa razy do roku 2 lipca i 16 sierpnia o godzinie 19.
Warto zobaczyć także piękną fontannę Fonte Gaia oraz imponującą Katedrę w Sienie, której budowa trwała niemal 200 lat.
Montepulciano
Montepulciano to jedno z tych miejsc, które w bardzo wymowny sposób reprezentuje ducha Toskanii. Położone na wzgórzu, otoczone winnicami i długimi alejami cyprysów, przyciąga nie tylko widokami, ale też lokalnymi wyrobami.
Muszę przyznać, że miasteczko ma w sobie coś nieoczywistego - klimat, który trudno jednoznacznie opisać. Jest niezwykle autentyczne, momentami tajemnicze, a w deszczowe dni nawet i nieco mroczne. Nic więc dziwnego, że twórcy słynnej Sagi Zmierzch właśnie tutaj postanowili nakręcić kilka scen do filmu "Księżyc w nowiu".
Miasto słynie także z wina, którego skosztować możemy na degustacjach, a te znajdziemy niemal na każdym kroku.
Pienza
Zaledwie 14 kilometrów dalej leży Pienza, położona w sercu doliny Val d'Orcia. To miejsce idealne na niespieszny spacer - wąskimi uliczkami, wśród kamienic, z widokami na okoliczne wzgórza. Główna ulica, Corso Rossellino, skupia życie miasta - znajdziemy tu restauracje, sklepy i lokalne produkty, zwłaszcza sery, wina i oliwę.
Warto zajrzeć na Piazza Pio II, przejść się romantyczną Via dell'Amore i zajrzeć na punkty widokowe.
Podczas mojej wizyty było tu zdecydowanie spokojniej niż w innych miastach - być może przez pogodę, ale dzięki temu zwiedzanie miało wyjątkowo kameralny charakter.
Z Pienzy warto ruszyć dalej - choćby na kąpiel w naturalnych termach pod gołym niebem. O jednym z takich miejsc, czyli o Fosso Bianco opowiadałam szerzej w poprzednim artykule z tego cyklu.

Agroturystyka w Toskanii - dlaczego warto i ile to kosztuje?
Jeśli już wiemy, gdzie pojechać i co zobaczyć w ciągu dnia, warto pamiętać, że na tym nie kończy się doświadczanie Toskanii. Jednym z obowiązkowych elementów takiej podróży jest nocleg w lokalnej agroturystyce.
To miejsca bardzo charakterystyczne dla regionu - najczęściej są to wille położone na uboczu lub na obrzeżach miast, otoczone winnicami i gajami oliwnymi. Często mają własne restauracje, w których serwowane są dania przygotowywane z lokalnych produktów. Wiele z nich oferuje również baseny, ogrody i przestrzenie do wypoczynku, dzięki czemu są idealnym miejscem, by zwolnić i odpocząć z dala od turystycznego zgiełku.
Dużym plusem są śniadania, które zazwyczaj wliczone są w cenę. Choć włoskie poranki kojarzą się głównie ze słodkimi wypiekami, tutaj oferta bywa bardziej różnorodna i dostosowana do gości z zagranicy. Nie brakuje oczywiście domowych tart i innych słodkości, często przygotowywanych na miejscu, ale znajdziemy też bardziej "klasyczne" propozycje.
Przyznam, że ceny przed sezonem bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły - choć tutaj zaznaczyć muszę kilka rzeczy. Podróżowałam w kwietniu, a nocleg rezerwowałam dzień wcześniej, korzystając z programu lojalnościowego popularnego portalu rezerwacyjnego. Dzięki temu za noc w pięknej agroturystyce z widokiem na San Gimignano, ze śniadaniem, zapłaciłam jedyne 280 zł za dwie osoby.
To dobry dowód na to, że podróżowanie poza sezonem to najlepszy sposób na udany wypoczynek, bez szczególnego nadwyrężania budżetu.
***
Kolejny odcinek "Podróży na własną rękę" już za dwa tygodnie, w czwartek 21 maja.
***

O autorce cyklu "Podróże na własną rękę"
Agata Zaremba: Absolwentka dziennikarstwa i medioznawstwa o specjalności fotografia prasowa, reklamowa i wydawnicza. W Interii najczęściej zajmuje się tematyką podróżniczą i społeczną. Miłośniczka Włoch i Japonii, amatorka tanich podróży. Odwiedziła ponad 25 krajów w tym Brazylię, Tajlandię, Japonię i Stany Zjednoczone, organizując wszystkie podróże na własną rękę. I to wszystko z małym plecakiem podręcznym!
Zainspiruj się nowymi kierunkami i praktycznymi poradami dla podróżniczek. Sprawdź więcej artykułów na kobieta.interia.pl








