Podróże osobiste: Jedno z najstarszych miast na świecie. Nazywano je "hańbą narodu"
Wydrążone w skałach groty, które przez tysiące lat były domami dla tutejszych mieszkańców i labirynt kamiennych uliczek przypominają bardziej plan filmowy niż miejsce, w którym toczy się prawdziwe życie. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu miasto było nazywane "hańbą Włoch". Dziś przyciąga podróżników z całego świata i sprawia, że opuszczają je oczarowani. Brzmi jak historia Kopciuszka? Matera udowadnia, że bajkowe scenariusze się zdarzają, choć ich realizacja nie zawsze jest usłana różami.

"Podróże osobiste" to autorski cykl, realizowany przez Joannę Leśniak. W swoich reporterskich opowieściach autorka zabiera nas w mniej znane zakątki Polski i Europy, w poszukiwaniu tego, co warte zobaczenia, usłyszenia, posmakowania. W jej historiach kryją się nie tylko własne doświadczenia, ale również opowieści lokalnych mieszkańców i ciekawostki, wyszukane w przewodnikach.
Szukasz miejsca na nietypowe wakacje, długi weekend lub city break? Ruszaj z nami w drogę. Kilkadziesiąt lat temu Matera była symbolem biedy i społecznego wykluczenia. Dziś staje się przykładem tego, że nawet zapomniane i spisane na straty miejsca mogą narodzić się na nowo.
Spis treści:
- Region Włoch, który omijają turyści
- Matera to jedno z najstarszych miast świata
- Skalne domy dalekie od ideału
- Włoskie miasto nazywano "hańbą narodu"
- Niełatwy początek zmian
- Jak feniks z popiołów, czyli Matera dziś
- Atrakcje na każdym kroku
- Najlepsze punkty widokowe w Materze
Region Włoch, który omijają turyści
Choć większość turystów dociera do Matery podczas odkrywania najciekawszych zakątków Apulii, miasto położone jest w rejonie znanym jako Bazylikata. O ile wielu z nas jest w stanie bez problemu wymienić co najmniej kilka największych atrakcji Italii, ten region nadal wydaje się nieodkryty przez masową turystykę.
Położony na uboczu podróżniczych planów, nie zwraca na siebie uwagi. To dość zaskakujące, biorąc pod uwagę, że niczego mu nie brakuje. Na stosunkowo niewielkiej przestrzeni mamy do czynienia ze zróżnicowanym krajobrazem, na który składają się zarówno górskie pejzaże, jak i panoramy obejmujące dwa morza - od zachodu Tyrreńskie, od wschodu Jońskie.
Zobacz też: Wybierasz się na urlop do Turcji, Chorwacji, Włoch, Hiszpanii lub na Maltę? Dobrze przemyśl datę
Matera to jedno z najstarszych miast świata
W tym zdaniu nie ma ani grama przesady. Matera jest uznawana za jedno z najstarszych i nieprzerwanie zamieszkanych miast na całym świecie. Jej historii nie liczymy w setkach lat, a tysiącach. Badania archeologiczne wykazały, że kariera niezwykłej osady rozpoczęła się już w późnym paleolicie, a ludzie osiedlali się na skalistym wzgórzu około 10 tysięcy lat temu.
Skalne domy dalekie od ideału
Długa i imponująca historia nie idzie niestety z prężnym rozwojem i życiem mieszkańców na wysokim poziomie. Zagłębiając się w losy Matery, trudno znaleźć ślady włoskiego luzu i zadowolenia. "La dolce vita"? Wypowiedzenie tego hasła w obrębie granic miasta jeszcze do niedawna byłoby potraktowane jako ponury i pełen goryczy żart.

Na przestrzeni wieków dzieje Matery były burzliwe. Znajdowała się pod panowaniem m.in. Rzymian i Greków, będąc wtedy typowo pasterską osadą. W średniowieczu tereny przejęli Longobardowie, a miasto zostało otoczone murami - w ten sposób powstała Civita - najstarsza część miasta, usytuowana na wzgórzu. Domów nie budowano w "standardowy" sposób. Zamiast tego drążono skalne groty, w których warunki trudno nazwać przyzwoitymi.
Włoskie miasto nazywano "hańbą narodu"
Mieszkańcom Matery nie wiodło się dobrze. Miasto było doświadczane wojnami, głodem i trzęsieniami ziemi. W spokojniejszych okresach sytuacja wcale nie była lepsza. W skalnych domach nie było dostępu do czystej wody, kanalizacji czy elektryczności. Panowała bieda, brud i wysoka śmiertelność wśród ludzi, którzy swoją przestrzeń dzielili ze zwierzętami gospodarskimi.
Niech wybrzmi to, że nie mówimy o czasach średniowiecza, a fatalne warunki były rzeczywistością mieszkańców w połowie XX wieku. Szacuje się, że 90 proc. obywateli miasta było analfabetami. Gdy zestawimy to z intensywnym rozwojem północnych Włoch w tamtym okresie, trudno się dziwić, że Materę określano mianem "hańby narodu".

Niełatwy początek zmian
Na początku lat 50. XX wieku włoskie władze postanowiły działać. Mieszkańcom jaskiń zapewniono zakwaterowanie w lokalach komunalnych, budowanych w nowszej części miasta, chcąc zamknąć temat wstydliwych slumsów. Nie przewidziano jednego. Przywiązania ludzi do wielopokoleniowej tradycji, swojego dialektu i lokalnej wspólnoty.
Dochodziło do tego, że część osób pod osłoną nocy wracała do dawnych domostw, co skutkowało licznymi interwencjami policji. Więź z miejscem była potężna i miała ewidentnie większą moc niż wygody, które zapewniało nowe budownictwo.
Finalnie jednak doprowadzono do tego, że skalne groty stały opustoszałe i to prawie przez 30 lat. W 1987 roku dano możliwość dzierżawy domostw, ale pod warunkiem przeprowadzenia remontu wedle ściśle określonych przepisów. Choć przez lata istnienie Matery było ujmą na włoskim honorze, prawo miało zagwarantować zachowanie autentycznego wyglądu.
Jak feniks z popiołów, czyli Matera dziś
Krajobraz miasta wygląda jak ogromna, niezwykle imponująca rzeźba. Stare dzielnice wykute w skale, składające się z bielonych domów w 1993 roku zostały wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego UNESCO. Historia w stylu "od zera do bohatera"? Jak najbardziej, ponieważ dziś Matera jest uznawana za jedno z najpiękniejszych miast nie tylko Włoch, ale i świata.
Historyczne centrum nosi nazwę Sassi, stanowiąc zespół unikatowych domów, tuneli i świątyń wykutych w skałach. Podzielone jest na dwie części: Sasso Caveoso oraz Sasso Barisano. Biorąc pod uwagę położenie na wzgórzu, trzeba przygotować się na to, że podczas zwiedzania nie unikniemy wspinaczki po stromych schodach i wąskich uliczkach, ale każdy krok to kolejny zachwyt. Grunt to wziąć ze sobą zapas wody i przewidzieć czas na kawiarnianą przekąskę dla uzupełnienia energii.
Atrakcje na każdym kroku
Ruszając na podbój Matery, staniemy przed niemałym dylematem. Lepiej opracować trasę i trzymać się jej sztywno, aby nie pominąć żadnego ważnego miejsca, czy może postawić na improwizację i pozwolić sobie na gubienie się w gąszczu uliczek? Każde rozwiązanie ma swoje plusy, u mnie sprawdziło się połączenie obu wariantów.

Do zobaczenia jest niemało. Na zjawiskowy krajobraz składa się około 150 wykutych w skale świątyń i groty, które można zobaczyć od środka. Dla lepszej organizacji czasu można skusić się na kupno biletu łączonego w cenie 12 euro, który uprawnia do wejścia do słynnej Cassa Grotta, prezentującej dawne życie mieszkańców oraz trzech skalnych kościołów: San Pietro Barisano, Santa Lucia alle Malve oraz kompleksu Santa Maria de Idris i San Giovanni in Monterrone.
Dają zupełnie inny pogląd na architekturę sakralną, którą wiele osób kojarzy z monumentalnymi bazylikami ze strzelistymi wieżami i bogato zdobionymi sklepieniami. Surowe i bez przepychu - jak życie dawnych mieszkańców, a jednocześnie pozostające w pamięci na długo.
Najlepsze punkty widokowe w Materze
Temat jest wyjątkowo prosty do opisania. Niesamowitość miasta polega na tym, że pierwszorzędne widoki czekają na nas właściwie wszędzie. Czasem będzie to prześwit między dwoma budynkami, czasem panoramiczny taras jak się patrzy. Szukacie jednak konkretów? Oto one.

Pierwsze przyspieszenie serca pojawia się w dolnej części miasta - na placu przy klasztorze Sant'Agostino. Jeśli wybierzecie to miejsce jako punkt startowy, szybko nabierzecie apetytu na więcej.
Jedną z lokalizacji, której nie sposób przeoczyć, jest punkt widokowy Belvedera di Piazza Giovanni Pascoli, skąd podziwiać można jak na dłoni najstarszą część miasta. Na pewno nie będziecie tu sami (chyba że dotrzecie na miejsce wcześnie rano), ale i tak warto pozwolić sobie na krótki przystanek, by nacieszyć się widokiem.
Ogromne wrażenie robi Matera widziana spod wrót wspomnianego wcześniej kościoła Santa Maria de Idris. Z tej lokalizacji kapitalnie widać nie tylko miasto, ale też otaczający je park krajobrazowy.
Po takiej dawce wspaniałości nadchodzi jednak smutna refleksja. Choć w okolicy znajduje się mnóstwo interesujących miejsc, raczej żadne z nich nie zrobi aż tak wielkiego wrażenia jak miasto, które z pogrążonych w chaosie slumsów, stało się prawdziwym klejnotem.
***
Kolejny tekst w cyklu "Podróże osobiste" już za dwa tygodnie, w czwartek 11 czerwca.
***
O autorce:

Joanna Leśniak - Absolwentka socjologii o specjalizacji multimedia i komunikacja społeczna. Z Interią związana od 2021 roku. W zawodowej historii przez długi czas zgłębiała dynamicznie trendy związane ze stylem życia. Miłośniczka podróży, quizów i ciekawostek z najróżniejszych dziedzin, która rzadko kiedy wypuszcza z rąk aparat fotograficzny.
Zainspiruj się i zaplanuj swoją kolejną podróż. Nawet krótką, ale pełną wrażeń. Odkryj miejsca, które zachwycają klimatem, smakiem i spokojem, jakiego na co dzień brakuje. Więcej na kobieta.interia.pl










