"Podróże osobiste" to autorski cykl, realizowany przez Joannę Leśniak. W swoich reporterskich opowieściach autorka zabiera nas w mniej znane zakątki Polski i Europy, w poszukiwaniu tego, co warte zobaczenia, usłyszenia, posmakowania. W jej historiach kryją się nie tylko własne doświadczenia, ale również opowieści lokalnych mieszkańców i ciekawostki, wyszukane w przewodnikach.
Szukasz miejsca na nietypowe wakacje, długi weekend lub city break? Ruszaj z nami w drogę. Zaciszne, pełne kolorowych kamienic miasto w Bawarii raz w roku przyciąga tłumy. Wszystko przez tradycję, która kultywowana jest tutaj od czasów średniowiecza. Pod koniec lipca setki mieszkańców wskakują do miejskiego strumienia, aby zdobyć królewski tytuł. Zwycięzca może być tylko jeden.
Spis treści:
- Dlaczego warto odwiedzić Memmingen w lipcu?
- Nietypowa atrakcja, czyli skoki do miejskiego potoku
- Dzisiaj święto, dawniej konieczność. Historia Święta Rybaka
- Huczne święto dumą mieszkańców
- Rywalizacja tylko dla wybranych
Dlaczego warto odwiedzić Memmingen w lipcu?
Wyjazdy w miesiącach wakacyjnych mają swoje plusy i minusy. Do wad z pewnością należą tłumy turystów w najbardziej popularnych miejscach. Memmingen, choć pełne uroku, okazałych zabytków i mogące pochwalić się długą historią, raczej się do nich nie zalicza. Lato w tym mieście przywitało mnie nie tylko wspaniałą pogodą, sprzyjającą długim spacerom, ale też pustkami na ulicach.

W spokoju podziwiam bogato zdobione fasady budynków w autentycznym, bawarskim stylu. Zabytkowa część miasta czujnie monitorowana jest przez bociany, które gniazdują na najbardziej reprezentacyjnych kamienicach. W kawiarnianych ogródkach bez trudu znajduję miejsce i napawam się zaciszną atmosferą. Aż trudno uwierzyć, że w drugiej połowie lipca Memmingen diametralnie zmienia oblicze. Nietypowe święto nie tylko mieszkańców mobilizuje do wyjścia z domów, ale też przyciąga turystów z różnych zakątków Niemiec i świata. To jeden z nielicznych momentów w ciągu roku, kiedy miasto pęka w szwach.
Zobacz też: Najbardziej nostalgiczny polski kurort? W PRL przyciągał tłumy
Nietypowa atrakcja, czyli skoki do miejskiego potoku
Najważniejszym punktem kalendarza Memmingen jest Fischertag, czyli Dzień Rybaka. Nie jest to jednak zwykły jarmark z tematycznymi straganami i mało porywającymi ekspozycjami, ale niezwykle dynamiczne i głośne wydarzenie.
Gwoździem programu podczas obchodów są skoki setek mieszkańców miasta (zwykle ich liczba oscyluje w okolicach 1200) do lodowatej wody potoku o nazwie Stadtbach. Zaopatrzeni w specjalne sieci, próbują wyłowić jak największego pstrąga, by zdobyć tytuł Króla Rybaków. Wszystko odbywa się przy okrzykach tłumu gapiów. Do Memmingen w lipcowy weekend przybywa nawet 30-40 tysięcy turystów. Warto wspomnieć, że w 2026 roku Święto Rybaka odbywa się 25 lipca.

Dzisiaj święto, dawniej konieczność. Historia Święta Rybaka
Korzenie nietypowej tradycji mają bardzo pragmatyczne podłoże i sięgają głębokiego średniowiecza, choć dopiero od XVI wieku zaczęły zyskiwać kształt dużej fety. Miejski potok był kluczowy dla funkcjonowania zakładów rzemieślniczych, zwłaszcza garbarni. Woda zarówno zasilała pracownie, jak i służyła usuwaniu z nich nieczystości. W związku z tym raz w roku kanał musiał zostać całkowicie osuszony i oczyszczony. Zanim spuszczono wodę, należało wyłowić wszystkie ryby. Z biegiem stuleci ten praktyczny obowiązek przerodził się w huczne święto. Mieszkańcy do dziś zacięcie rywalizują, ochoczo wskakując do strumienia przy akompaniamencie wiwatującego tłumu.
Huczne święto dumą mieszkańców
Pierwsza część obchodów zaczyna się w wieczór poprzedzający efektowne skoki do wody. Straż miejsca ubrana w historyczne stroje o godzinie 18:00 ogłasza oficjalny początek świętowania, a ulicami zabytkowej części miasta rusza barwny pochód. Odświętnie zostaje przystrojona Fontanna Rybaka, a radosne oczekiwanie na główne wydarzenie przenosi się do kawiarni i restauracji.

Można założyć, że uczestnicy nie imprezują do bladego świtu. W końcu próba wyłowienia największego pstrąga to nie przelewki, a całe wydarzenie zaczyna się z samego rana. Rybacy gromadzą się przed bramą Westertor już od szóstej rano. Godzinę później przemierzają miasto w uroczystej paradzie, aby dotrzeć na Schrannenplatz. Duże emocje towarzyszą odliczaniu minut do armatniego wystrzału, który jest jasnym sygnałem - czas na połów. O 8:00 ponad tysiąc osób wskakuje do zimnej wody, wypatrując ryby, która zapewni brawurowe zwycięstwo.
Rywalizacja tylko dla wybranych
Czy każdy może spróbować swoich sił w nietypowym konkursie? Nie ma tak łatwo. Uczestnikami mogą być osoby urodzone w Memmingen lub zameldowane w mieście od co najmniej pięciu lat. Konieczna jest również przynależność do organizacji miejskich rybaków oraz posiadanie państwowej licencji wędkarskiej. W końcu nikt nie powiedział, że zyskanie królewskiego tytułu jest łatwe.

Zwycięzca jest koronowany na głównym rynku, a jego zdjęcie dołącza do kolekcji królewskich wizerunków umieszczonej w jednym z budynków w parku Zollergarten. Całe miasto hucznie świętuje, a zabawa trwa do późnych godzin nocnych.
Atmosfera musi być niesamowita, zwłaszcza że z jednej strony wszystko odbywa się bez zadęcia. Z drugiej scenerią jest przepiękna architektura, która spokojnie mogłaby stanowić tło dla wystawnych balów królewskich. Kompaktowe miasto najprzyjemniej jest zwiedzać pieszo - bez pośpiechu charakterystycznego dla wielkich metropolii. Memmingen jest świetnym dowodem na to, że najciekawsze przygody często czekają na nas w najmniej oczekiwanych zakątkach.
***
Kolejny tekst w cyklu "Podróże osobiste" już za dwa tygodnie, w czwartek 6 sierpnia.
***
O autorce:

Joanna Leśniak - Absolwentka socjologii o specjalizacji multimedia i komunikacja społeczna. Z Interią związana od 2021 roku. W zawodowej historii przez długi czas zgłębiała dynamicznie trendy związane ze stylem życia. Miłośniczka podróży, quizów i ciekawostek z najróżniejszych dziedzin, która rzadko kiedy wypuszcza z rąk aparat fotograficzny.
Zainspiruj się i zaplanuj swoją kolejną podróż. Nawet krótką, ale pełną wrażeń. Odkryj miejsca, które zachwycają klimatem, smakiem i spokojem, jakiego na co dzień brakuje. Więcej na kobieta.interia.pl












