Pojechałam na narty do jednego z najlepszych włoskich kurortów. Nie spodziewałam się tylu Polaków
Już w gondoli prowadzącej na szczyt usłyszałam pierwsze rozmowy w języku polskim. Potem kolejne - na stoku, w restauracji, w miasteczku, czy w hotelowym lobby. Chwilami miałam wrażenie, że jestem raczej w Tatrach niż w uroczym włoskim kurorcie skrytym w objęciach Dolomitów. Madonna di Campiglio to dziś jeden z najczęściej wybieranych zagranicznych kierunków narciarskich wśród Polaków. Sprawdziłam, co stoi za rosnącą popularnością tego miejsca.

Spis treści:
- Polacy pokochali Trentino i narty we Włoszech
- Miasteczko skryte w objęciach Dolomitów
- 150 km tras i ponad 60 wyciągów
- Nowe inwestycje widać tu na każdym roku
- To, co Polacy lubią najbardziej
- Ceny skipassów - ile kosztują karnety narciarskie?
- Madonna di Campiglio latem i poza sezonem zimowym
Polacy pokochali Trentino i narty we Włoszech
- Z zagranicznych turystów to właśnie Polacy przyjeżdżają tu najliczniej. Zaraz po nich są Niemcy, a następnie Czesi - opowiada mi Fabio Gerola, przedstawiciel regionu Trentino, gdy wjeżdżamy wyciągiem na jeden ze szczytów.
Oczywiście najliczniejszą grupę odwiedzających wciąż stanowią Włosi - i to nie tylko z okolic, ale z całego kraju. W ich świadomości Madonna di Campiglio funkcjonuje jako jeden z najbardziej prestiżowych i rozpoznawalnych ośrodków narciarskich we Włoszech.
To niewielkie, eleganckie miasteczko położone w regionie Trydent-Górna Adyga, około 30 km na północny zachód od Trydentu i 60 km na północ od jeziora Garda. Leży w dolinie Val Rendena na wysokości 1522 m n.p.m. Jednak nazwa Madonna di Campiglio kojarzona jest przede wszystkim z rozległym ośrodkiem narciarskim, który łączy ją z okolicznymi miejscowościami w jeden spójny teren (ski area).
Faktycznie, język polski słyszę tu niemal na każdym kroku - i to nie tylko dlatego, że do Madonny przyjechałam z Grupą BFC, która w tym czasie organizowała "Narciarskie Dni Polskie" w jednym z najciekawszych hoteli w okolicy. Budynek, w którym dziś znajduje się Golf Hotel, powstał w 1895 roku, a już w XIX wieku stał się jednym z ulubionych miejsc wypoczynku dworu Habsburgów, w tym księżniczki Sisi.
Polski rozbrzmiewa też w restauracjach, sklepach, na stokach, czy też ulicach miasteczka.
Jak wyjaśniał mi wcześniej Filip Szpot z Grupy BFC:
- Madonna di Campiglio to świetny ośrodek dla każdego, również dla rodzin z dziećmi. Znajdziemy tu mnóstwo łatwych tras i szkółek narciarskich, my przyjeżdżamy tu z naszą. Na naszych wyjazdach rodzice mogą zostawić dzieci pod opieką instruktorów i w tym czasie spokojnie, samodzielnie pojeździć po ośrodku.
Jednak przyjazne trasy, dobre warunki i rozbudowana infrastruktura szkoleniowa to niejedyny powód, dla którego polskie rodziny tak chętnie wybierają to miejsce.
- Narty to nie tylko jazda - dodał. - To cała kultura, widoki i atmosfera.
Zobacz również: Wyluzuj, jesteś w "cyrku". Dwa dni w jednym z największych ośrodków narciarskich Austrii
Miasteczko skryte w objęciach Dolomitów
- Spójrz - wskazuje Fabio na wznoszące się w oddali masywy. - To Dolomity Brenta. Występują tylko tutaj, a od reszty Dolomitów, które znajdują się na wschodzie Trentino, tych znanych z pocztówkowych zdjęć, dzielą nas około dwie godziny. Jednak jest to ten sam rodzaj skały.
Dolomity Brenta, w których objęciach leży ośrodek narciarski Madonna di Campiglio, sprawiają wrażenie namalowanych - zwłaszcza zimą, gdy śnieg osadza się na ich pionowych ścianach, tworząc poziome pasy przypominające długie pociągnięcia pędzla. Struktura tych gór jest surowa i monumentalna - dramatycznie wypiętrzone, tworzą wrażenie skalnych ścian, które oddzielają nas od reszty wszechświata.
Gdzie nie spojrzymy, widać również bardziej typowe dla Alp ostre iglice skalne, postrzępione granie i głębokie doliny wyrzeźbione przez lodowce. Powiedzieć, że widoki są piękne, to jakby nie powiedzieć nic. One naprawdę zachwycają - szczególnie gdy wjedziemy wyciągiem na Cinque Laghi (2059 m n.p.m.) lub kolejką linową z Madonny wybierzemy się w stronę Doss del Sabion.
Na tak spektakularne panoramy nie można byłoby liczyć, gdyby nie słońce, które świeci tu przez większość dni w roku. Wprawdzie, podczas mojego pobytu zdarzały się pochmurne, mgliste dni, jednak stworzyły one świetne warunki i piękną scenerię do spróbowania innych zimowych aktywności, takich jak snowshoeing, czyli wędrówki po lesie w rakietach śnieżnych (sprzęt można wypożyczyć), albo skituring - wędrówki w specjalnych nartach po umiarkowanym terenie, często poza przygotowanymi trasami.

150 km tras i ponad 60 wyciągów
Gdy wysiadamy z gondoli, moim oczom ukazuje się bajeczny widok. "Lampa" - jak to mówią narciarze, słońce odbijające się od śniegu niesamowicie podbija kontrast krajobrazu, a ja co chwilę sięgam po telefon, nie mogąc oprzeć się pokusie sfotografowania każdego zakątka.
Fabio zabiera mnie na krótką przejażdżkę. Choć na co dzień jeździ rekreacyjnie bliżej domu, doskonale odnajduje się w Madonnie di Campiglio - głównie dzięki świetnie zaplanowanej sieci tras i czytelnym oznaczeniom.
Bez niego pokonanie tej samej trasy zajęłoby mi zapewne dwa razy więcej czasu. I choć stoki są naprawdę dobrze opisane, to drugiego dnia pobytu nazwy wyciągów i szczytów, do których miałam się kierować, niewiele mi jeszcze mówiły.
A trzeba dodać, że orientację w terenie mam całkiem dobrą - tyle że przy 150 kilometrach tras nawet to bywa niewystarczające. Madonna di Campiglio wraz z okolicznymi miejscowościami należy bowiem do większego regionu narciarskiego Campiglio Dolomiti di Brenta. To największy ośrodek narciarski w Trentino, oferujący dokładnie 156 km tras i przeszło 60 wyciągów.
Co ważne, poruszanie się po ośrodku wymaga pewnej logistyki - ale wszystko jest doskonale połączone. W praktyce wszędzie można dotrzeć na nartach i spędzić na nich cały dzień. Skibusy nie są konieczne, o ile wybierzemy nocleg w pobliżu jednego z wyciągów, a tych w Madonnie nie brakuje - zarówno w centrum, jak i na obrzeżach miasteczka. Koleją gondolową dostaniemy się także na trasy położone w sąsiednich miejscowościach.
A co najlepsze - wystarczy tu jeden skipass.

Nowe inwestycje widać tu na każdym roku
Po przejechaniu kilkudziesięcu kilometrów i wjechaniu co najmniej sześcioma wyciągami docieramy z Fabio do Doss del Sabion.
Tu na wysokości 2101 m n.p.m. nad alpejską wioską Pinzolo, znajduje się nowoczesne schronisko, a w nim bar, bistro, ale również elegancka restauracja z panoramicznymi oknami, gdzie serwowane są dania inspirowane lokalną kuchnią, w której królują grzyby, górskie zioła oraz dziczyzna jedzona m.in. z makaronem w postaci ragù.
Siadamy do obiadu z widokiem na bajecznie ośnieżone Alpy. To jedno z tych miejsc, w których dbałość o detale widać nie tylko w architekturze, ale też na talerzu. Czuć tu subtelną nutę luksusu - nienachalnego, eleganckiego, wpisanego w górski krajobraz. Ceny rzeczywiście są wyższe, ale płacimy za całe doświadczenie: panoramę, atmosferę i kuchnię, która - co najważniejsze - naprawdę zachwyca smakiem.
Na szczycie co chwilę docierają do mnie rozmowy po polsku. Najczęściej powtarza się jeden wątek: jak bardzo zmieniła się ta stacja na przestrzeni lat. Wielu narciarzy przyznaje, że jeszcze kilka lat temu wyglądała zupełnie inaczej. Dziś na górę wjeżdża się nowoczesną, 10-osobową gondolą, która zastąpiła stary czteroosobowy wyciąg, a stację górną sprytnie ukryto pod ziemią. Nowe schronisko Doss del Sabion również robi wrażenie - z poziomu gondoli można wygodnie dostać się do niego ruchomymi schodami lub windą, a rozległe tarasy otwierają widok na całe pasmo Alp.
To, co Polacy lubią najbardziej
Tym, co Polacy szczególnie doceniają w Trydencie (Trentino), jest włoski klimat. I ktoś mógłby pomyśleć: "no przecież - jesteśmy we Włoszech!". Ale wcale nie jest to takie oczywiste. Wystarczy pojechać nieco dalej na północ regionu, by po dotarciu do Południowego Tyrolu (wł. Alto Adige, czyli Górna Adyga) poczuć zupełnie inną atmosferę.
Obszar ten znajdujący się na pograniczu Austrii, zamieszkiwany głównie przez ludność niemieckojęzyczną, został przyłączony do Włoch dopiero w 1919 roku na mocy traktatu pokojowego w Saint-Germain-en-Laye. Następnie podejmowano tam działania mające na celu italianizację, jednak wpływy niemieckie pozostały, a dziś manifestują się nie tylko w języku, ale również mentalności, kulturze czy też kuchni.
W Trentino jest jednak inaczej i chociaż z Alto Adige tworzą jeden region administracyjny, to różnice są dość odczuwalne. Prowincja ze stolicą w Trydencie zamieszkana jest przez Włochów włoskojęzycznych - choć często posługujących się lokalnymi dialektami. Każda dolina ma tu swój własny dialekt, co wcale nie dziwi, jeśli weźmiemy pod uwagę, że jeszcze niedawno były one od siebie odcięte, a kontakt między ich mieszkańcami był ograniczony.
W każdym razie w okolicach Madonny di Campiglio można poczuć prawdziwie włoską atmosferę, którą Polacy darzą szczególną sympatią.
Na stołach króluje połączenie kuchni alpejskiej ze śródziemnomorską. Widoczna jest też kultura późnych kolacji: Włosi przychodzą na nie elegancko ubrani, potrafią spędzać długie godziny przy stole, jedząc, rozmawiając, spędzając czas z bliskimi i po prostu dobrze się bawiąc. A skoro mowa o zabawie, to Polacy chętnie uczestniczą we włoskim après-ski, bo przecież przeboje włoskiej muzyki są nam bardzo dobrze znane.

Ceny skipassów - ile kosztują karnety narciarskie?
Przejdźmy do kwestii, która najbardziej interesuje wielu narciarzy - cen karnetów. Warto pamiętać, że mogą się one znacząco różnić w zależności od kilku czynników: terminu wyjazdu (sezon niski lub wysoki) oraz sposobu zakupu - w kasie lub online.
Co ciekawe, w tym sezonie ośrodek wprowadził ograniczenie liczby sprzedawanych skipassów jednodniowych w najbardziej obleganych terminach:
- 28 grudnia - 5 stycznia (okres noworoczny)
- 15-22 lutego (ferie karnawałowe)
Jeśli więc planujemy wyjazd w tym czasie, zakup z wyprzedzeniem przez internet jest wskazany. Pamiętajmy też, że kupując karnety online, mamy szansę na realną oszczędność - ceny mogą być niższe nawet o 20 proc.
Obecnie trwa sezon wysoki (do 15 marca), co oznacza, że ceny są średnio o około 10 euro wyższe niż w sezonie niskim.
Ceny skipassów - wysoki sezon (zakup w kasie):
1 dzień:
- dorośli - 85 € (360 zł)
- junior (2008-2017) - 60 € (250 zł)
- dziecko (2018-2022) - 43 € (180 zł)
Karnety wielodniowe:
- 2 dni - 167 € (dorośli) / 117 € (junior) / 84 € (dziecko)
- 3 dni - 237 € / 166 € / 119 €
- 4 dni - 310 € / 217 € / 155 €
- 5 dni - 373 € / 261 € / 187 €
- 5 dni z 7 - 402 € / 281 € / 201 €
- 6 dni - 424 € / 297 € / 212 €
- 7 dni - 479 € / 335 € / 240 €
- 8 dni - 522 € / 365 € / 261 €
Madonna di Campiglio latem i poza sezonem zimowym
Jak podkreśla Alberta Voltolini z lokalnego biura informacji turystycznej, choć zima wciąż pozostaje najważniejszym sezonem, Madonna di Campiglio jest niezwykle atrakcyjna również latem.
Wiele wyciągów działa także w sezonie letnim (od czerwca do września), dzięki czemu możemy szybko dostać się na jeden z okolicznych szczytów, by stamtąd kontynuować wędrówkę malowniczymi szlakami, zatrzymując się po drodze w urokliwych, drewnianych schroniskach, gdzie możemy prawdziwie odpocząć od zgiełku turystów.
Miłośnicy kolarstwa mogą skorzystać z tras rowerowych - jedna z najpiękniejszych w okolicy prowadzi z Doss del Sabion do miasteczka Pinzolo (770 m n.p.m.). Trasa ma 16 km długości, a jej przejazd zajmuje około 1,5 godziny. Latem widoki są tu równie spektakularne, jak zimą.
To jednak nie wszystko. Na aktywnych turystów czeka wiele innych atrakcji, m.in. canyoning. To sport polegający na przemieszczaniu się w dół górskiego potoku lub rzeki płynącej przez wąwóz. Łączy elementy wspinaczki, wędrówki, zjazdów na linie, a także pływania i skoków do wody. Swoich sił w tej aktywności możemy spróbować m.in. w Giudicarie Centrali.
Przyznam, że zimą ta część Trentino naprawdę mnie urzekła. Jednak wyjeżdżam stąd z małym niedosytem. Już teraz mam ochotę wrócić latem, by zobaczyć te same góry i doliny w zielonej, zupełnie innej odsłonie. I wcale nie dziwię się, że Polacy tak łatwo zakochują się w tym miejscu.
Zainspiruj się nowymi kierunkami i praktycznymi poradami dla podróżniczek. Sprawdź więcej artykułów na kobieta.interia.pl









