Spektakularny widok w Krakowie. Wiśnie zamieniły skwer w małą Japonię
"- Chcę jechać do Japonii. - Mamy w domu Japonię" - taki dialog mogliby odbyć mieszkańcy Krakowa, w których mieście tuż przed majówką zakwitła Wiśniowa Aleja. Obsadzona kwitnącymi na różowo drzewami ścieżka, choć położona w ruchliwym miejscu, przy odrobinie wyobraźni rzeczywiście przypomina widoczki znane z dalekiej Azji.

"Jechałam w weekend ślimakiem przy Bronowickiej. Na dole, na trawniku, pod wiśniami było czarno od ludzi" - mówi mi koleżanka, a ja postanawiam sprawdzić, czy faktycznie czarno i czy faktycznie widok kwitnących wiśni jest tak spektakularny, że warto stawać się częścią tłumu ciekawskich.
Wiśniowa Aleja w Krakowie. Gdzie jej szukać?
"Ślimak przy Bronowickiej" - to dla krakowian miejsce znane, osobom spoza miasta przyda się jednak krótkie wyjaśnienie. Chodzi o wiadukt znajdujący się w dzielnicy Bronowice, przy skrzyżowaniu ulic Bronowickiej i Armii Krajowej. To ruchliwy, niekojarzący się z relaksem obszar. Jednak właśnie tutaj, na kawałku trawnika, naprzeciwko kościoła na osiedlu Widok, co wiosnę zakwita szpaler wiśniowych drzew, zmieniając skrawek Krakowa w małą Japonię.

"Mała" nie jest tutaj tylko retorycznym chwytem. Aleja rzeczywiście nie imponuje rozmiarem - tworzy ją niewiele ponad 30 drzew, a sam spacer zajmuje (powolnym krokiem) jakieś dwie minuty. Nie znaczy to jednak, że miejsce nie robi wrażenia, wręcz przeciwnie. Kolorowy szpaler widać z oddali, jego kolor wyróżnia się na tle pobliskiego blokowiska. Kiedy podejdzie się bliżej, można odnieść wrażenie, że otwiera się przed nami tunel do innego, magicznego świata. Gałęzie drzew, obsypane różowymi kwiatami, tworzą nad ścieżką kolorowy baldachim. Pomiędzy drzewami umieszczono kilka ławek, na których można usiąść i podziwiać to przyrodnicze widowisko.

Amatorów biernego podziwiania jest jednak niewielu. W okolicach alejki nawet w powszedni dzień kłębi się spory tłumek pozujących i fotografujących. Pozować można w marszu, pod drzewem, na trawie, samotnie, z dzieckiem, partnerem; zdarzają się nawet osoby w stosownym, inspirowanym Japonią stroju.
"Przepięknie tam jest",
"Te drzewa potrafią zaczarować",
"Prawdziwe niebo",
"Czy to naprawdę Kraków?" -
można przeczytać pod fotografiami alei opublikowanymi w mediach społecznościowych.
Podsumowując więc: warto zobaczyć, ale na spokojny kontakt z przyrodą nie ma co liczyć.
Gdzie jeszcze na kwitnące wiśnie w Krakowie?

Sukces Wiśniowej Alei przy wiadukcie w Bronowicach sprawia, że niedługo kwitnących drzew w Krakowie może być jeszcze więcej. Jak informują lokalne media, na skwerze planowane jest więcej nasadzeń, w efekcie których powstać ma wiśniowa polana. - Ten obszar nie będzie już tylko aleją wiśniową, ale chcemy, żeby powstała polana wiśniowa. Zostanie nasadzonych ok. 80 drzew. Rekompensata za zieleń nastąpi nie tylko poza obszarem inwestycji, ale też tu, na miejscu - cytował portal LoveKraków Annę Twardowską z Zarządu Dróg Miasta Krakowa.
Jesienią ubiegłego roku wiśniowe drzewa posadzono też na osiedlu Tysiąclecia w dzielnicy Mistrzejowice.
Różowy spektakl można podziwiać również w innych miejscach miasta. Wiśnie kwitną m.in. w parku Młynówka Królewska (ciekawostka: jest to ponoć najdłuższy park w Polsce), przez który poprowadzono ścieżkę rowerową, wiodącą aż do Wiśniowej Alei.

Jednym z najciekawszych wiśniowych miejsc jest chyba jednak ogród Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha. Posadzone tutaj drzewa są prezentem od stowarzyszenia Gifu Sakura no Kai z Japonii z okazji 100-lecia nawiązania kontaktów międzynarodowych pomiędzy Polską a Japonią. Tutejsze drzewa możemy podziwiać z tarasu kawiarni, z którego rozciąga się widok również na Wawel i Wisłę. Warto się spieszyć, bo kwitnące wiśnie to nie tylko efektowne, ale i ulotne zjawisko.








