Długotrwałe i wieloetapowe procedury bezpieczeństwa, przeszukiwanie, bramki, wielokrotne sprawdzanie dokumentów - to wszystko, chcąc nie chcąc, musimy przejść, by w końcu znaleźć się na swoim miejscu w samolocie. Ufamy niemal bezgranicznie zarówno załodze, jak i produktom podawanym na jego pokładzie, bo w tak niecodziennym miejscu przecież powinno być najbezpieczniej, prawda?
Zobacz również:
Okazuje się, że nie do końca. Choć oczywiście poszczególne linie lotnicze będą różnić się między sobą w tym, jak przechowują serwowane podczas lotu przekąski i napoje, na wszelki wypadek lepiej być ostrożnym. Na łamach magazynu Woman's Health były steward Alex Quigley zdradził, czego on sam nigdy nie zamówiłby podczas podróży na wysokości kilku tysięcy metrów. Niestety jeśli chodzi o przechowywanie pewnych "smakołyków" - ze zbyt wielu rzeczy nie zdajemy sobie sprawy. Lista "zakazanych przekąsek" niestety obejmuje najczęściej zamawiane napoje i jedzenie. Warto uzmysłowić sobie, że spożycie ich może (ale nie musi) skończyć się dla naszego zdrowia i samopoczucia w podróży nie najlepiej.
Nigdy nie zamawiaj tych 5 rzeczy w samolocie

- Kawa albo herbata - woda używana na pokładzie samolotu pochodzi z baków, które używane są i leżą w jednym miejscu przez dłuższy czas. Nikt tak naprawdę nie wie, kiedy były ostatnio czyszczone. To stwarza ryzyko dla namnażania się groźnych bakterii. I co gorsza, kiedy kawa się skończy, często resztę dzbanka po prostu wylewa się do toalety, bez wcześniejszego mycia naczyń. Sam fakt wnoszenia dzbanka do niewielkiej, pełnej zarazków toalety może działać na wyobraźnię. Ale były steward twierdzi, że gdy pracował, nie widział, by choć raz ekspres był myty, opróżniany czy dokładnie czyszczony między lotami.
- Przekąski o mocnym zapachu - rzeczy takie jak pikantne chipsy (np. o smaku barbecue) czosnkowe lub cebulowe smaki - po otwarciu opakowania potrafią bardzo intensywnie pachnieć i "zatruwać" powietrze w kabinie. Steward twierdzi, że mimo iż bywają serwowane nawet w pierwszej klasie, zapach potrafi być naprawdę przytłaczający. A warto pamiętać, że w samolocie mamy do czynienia z zamkniętym obiegiem powietrza.
- Mięso - dania mięsne lepiej omijać, ponieważ jeśli serwowanie się opóźnia (na przykład ze względu na opóźniony lot) lub jeśli jedzenie było źle przechowywane, ryzyko choroby pokarmowej rośnie. Mięso wymaga precyzyjnych warunków (temperatury, czasu), które w samolocie niełatwo jest utrzymać.
- Produkty powodujące wzdęcia ("gas-inducing foods"), czyli napoje gazowane, warzywa typu brokuły, fasola, tłuste potrawy i produkty mleczne - powód: ciśnienie w kabinie i krążące w obiegu zamkniętym powietrze to gotowy przepis na większy dyskomfort, a do tego ewentualnie mniej przyjemna atmosfera dla sąsiada siedzącego obok. Tak, mowa o wydobywających się z naszych jelit gazach.
- Alkohol - wysokość, niższe ciśnienie powietrza i mniej tlenu w kabinie sprawiają, że alkohol działa silniej niż na ziemi. Dodatkowo alkohol może odwadniać, a mieszanki (np. z sokiem pomarańczowym, który jest kwaśny) mogą podrażniać żołądek lub powodować dyskomfort. Steward radzi raczej postawić na wodę.
Bez paniki, ale ostrożnie

Naturalnie nie należy popadać w nadmierny niepokój, ale na wszelki wypadek bądźmy wyczuleni na to, co spożywamy na pokładzie samolotu. Nieapetycznie pachnąca kawa, herbata z unoszącymi się drobinkami w wodzie powinny "zapalić" nam czerwoną lampkę. Pamiętajmy o nawodnieniu i lekkim posiłku zjedzonym najlepiej przed lotem. Podczas dłuższych podróży na wszelki wypadek wybierajmy wegetariański posiłek. Nasze babcie zawsze hołdowały zasadzie "przezorny zawsze ubezpieczony". I tego należy się trzymać na pokładzie samolotu.












