Surowa wyspa jest dostępna tylko przez kilka miesięcy w roku. Chętnych nie brakuje
Skalista wyspa, która niemalże bez przerwy jest smagana wiatrem i nie brakuje na niej stromizn, przez co jeden nieuważny krok może mieć fatalne konsekwencje, nie brzmi jak miejsce idealne do życia. To nie stanęło na przeszkodzie średniowiecznym mnichom, którzy właśnie w takich warunkach wybudowali swoją osadę. Choć nie mieli do dyspozycji specjalistycznego sprzętu ani szerokiego wyboru materiałów budowlanych, ich konstrukcje przetrwały do dziś. Sceneria okazała się na tyle atrakcyjna, że trafiła nawet do kultowej filmowej serii.

Spis treści:
- "Stroma skała" tylko dla wytrwałych
- Miejsce odosobnienia i chatki jak ule
- Zwiedzanie wymaga krzepy. Chętnych nie brakuje
- Kultowy film rozsławił Skellig Michael
"Stroma skała" tylko dla wytrwałych
Skellig Michael to nazwa miejsca, które raczej nie kojarzy się od razu jako jedna z najbardziej rozpoznawalnych europejskich atrakcji. Samo słowo "skellig" wywodzi się z języka irlandzkiego i jest tłumaczone jako "stroma skała". Idealnie opisuje niewielką wyspę położoną u południowo-zachodnich wybrzeży Irlandii, a dokładniej rzecz ujmując hrabstwa Kerry.
To jedno z najbardziej spektakularnych, a jednocześnie surowych miejsc naszego kontynentu. Skellig Michael (nazywana także Wielkim Skelligiem) ma kształt skalistej i bardzo stromej piramidy. Jej najwyższy punkt znajduje się na wysokości 217,6 m n. p. m., a pionowe, skalne ściany opadają prosto do wzburzonych fal Oceanu Atlantyckiego. W krajobrazie dominuje ciemna skała, mech, paprocie oraz trawa. Choć prezentuje się zachwycająco, nie wygląda na miejsce, w którym warto się osiedlić. Przed wiekami jednak nie wszyscy zgadzali się z tym stwierdzeniem.
Miejsce odosobnienia i chatki jak ule
Turystów spragnionych nieoczywistych atrakcji przyciąga tu nie tylko zjawiskowy krajobraz, ale też intrygująca historia. Wielki Skelling już w VI wieku stał się pustelnią mnichów, którzy postanowili wybudować tu klasztor. Powstała niewielka kaplica, oratorium oraz charakterystyczne cele, które kształtem przypominają ogromne ule. Wszystko wzniesiono z kamienia, a cały kompleks tej brawurowej pustelni współcześnie wygląda prawie tak samo jak 1,4 tysiąca lat temu.

Skąd decyzja o osiedleniu się w tak wymagającym miejscu? Kontynent był w tych czasach miejscem niebezpiecznym, a liczne najazdy ze strony wikingów wymagały budowania monasterów w lokalizacjach trudno dostępnych. Otoczenie sprzyjało dodatkowo wyciszeniu, modlitwie i skupieniu, jakie z pewnością towarzyszyło duchownym przepisującym cenne księgi czy analizującym teologiczne zagwozdki.
Przeżycie mnichom umożliwiała dieta złożona z ryb, morskich ptaków i warzyw uprawianych w skromnym ogrodzie. W IX wieku przetrwali wiele prób najazdów i dopiero w drugiej połowie XII wieku podjęto decyzję o przeprowadzce na stały ląd. Powodem tego kroku miały być dokuczliwe i niebezpieczne sztormy.
Zwiedzanie wymaga krzepy. Chętnych nie brakuje
W celu podziwiania dawnych zabudowań wyjątkowej pustelni trzeba pokonać ponad 600 stromych schodów. Nie ma tu barierek czy jakichkolwiek innych zabezpieczeń. Z tego powodu przewodnicy zawsze uprzedzają turystów o konieczności zachowania ogromnej ostrożności i koncentracji podczas wyprawy. Trzeba mieć na uwadze, że strome ukształtowanie terenu sprawia, że nie jest to relaksujący spacer, a atrakcja przeznaczona dla osób w pełni sił. Tym bardziej że porywiste wiatry utrudniają sprawę jeszcze bardziej.
Co ważne, ze względu na gwałtownie zmieniające się warunki pogodowe, organizowanie rejsów na Wielki Skellig możliwe jest tylko przez kilka miesięcy w roku. Sezon turystyczny trwa tu najczęściej do maja do końca września. Jednocześnie nadal trzeba mieć na uwadze, że przy niesprzyjającej pogodzie wycieczka zostanie odwołana. Jednego dnia może przybyć tu maksymalnie 150 osób (niektóre źródła podają 180), a czas, jaki się tutaj spędza, nie przekracza dwóch i pół godziny.

Kultowy film rozsławił Skellig Michael
Odosobnienie sprawiło, że średniowieczny klasztor w pełni zachował swój autentyczny charakter, nie poddając się przeróbkom architektonicznym. Skellig Michael trafił na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Dodatkowo wyspa jest siedliskiem maskonurów, czyli ptaków o wyjątkowo przyjaznej prezencji, więc powodów do dbania o to wyjątkowe miejsce nie brakuje.

Nie dziwią ograniczenia względem liczby turystów. Ich zainteresowanie wzrosło po 2015 roku, kiedy premierę miał film "Przebudzenie mocy" z kultowej serii Gwiezdnych Wojen. Wyspa "wystąpiła" w nim jako samotnia Luke'a Skywalkera, co rozbudziło apetyt miłośników podróży szlakiem filmowych kadrów i wielbicieli miejsc, które wydają się oderwane od czasu i cywilizacji.
Zainspiruj się nowymi kierunkami i praktycznymi poradami dla podróżniczek. Sprawdź więcej artykułów na kobieta.interia.pl










