TPN nałoży mandat za dodanie zdjęcia w mediach społecznościowych?
Tatrzański Park Narodowy zatrudnił pracownika, który - jak wskazują przedstawiciele TPN - w większym zakresie będzie się mógł zająć obszarem online. Jednym z obowiązków nowego strażnika Parku jest monitorowanie m.in. mediów społecznościowych w celu poszukiwania turystów łamiących przepisy i "chwalących się" tym w sieci.

Nowy pracownik w TPN ma przeglądać media społecznościowe turystów?
O nowym pracowniku zatrudnionym przez TPN kilka dni temu poinformowała Gazeta Krakowska, która rozmawiała z dyrektorem Tatrzańskiego Parku Narodowego Szymonem Ziobrowskim.
Nowy pracownik, jak wskazano w artykule Gazety Krakowskiej, ma się zajmować szukaniem w internecie osób, które zamieściły multimedia wskazujące na łamanie przez nich przepisów obowiązujących na terenie TPN.
Szef TPN w rozmowie z Gazetą Krakowską powiedział, że: "Straż Parku powinna być przede wszystkim w terenie, a nie przy komputerze. Dlatego zdecydowaliśmy się zatrudnić osobę, która będzie się w tym specjalizować. (…) To mrówcza praca. Trzeba przejrzeć media społecznościowe, ustalić miejsce zdarzenia, a potem odnaleźć osobę, ustalić jej personalia i ją ukarać".
Na podstawie wypowiedzi dyrektora TPN można wywnioskować, że nowy pracownik Parku większość czasu nie będzie spędzać w terenie, ale przy komputerze.
W związku z tym Interia zwróciła się do TPN z pytaniem, na czym dokładnie ma polegać praca strażnika zatrudnionego do wyszukiwania w internecie osób łamiących regulamin. Zapytaliśmy również, czy decyzja o zatrudnieniu osoby mającej szukać w sieci turystów łamiących regulamin TPN była poprzedzona konsultacją np. z prawnikami, ponadto, w jaki sposób pracownik będzie weryfikował autentyczność zamieszczonej w internecie fotografii mającej rzekomo stanowić dowód na łamanie regulaminu, czy posiada do tego specjalne narzędzie, i wreszcie - w jaki sposób ustalane będą dane osobowe turysty, mającego na podstawie zamieszczonej fotografii łamać regulamin na ternie TPN. Chcieliśmy również ustalić, czy w tym kontekście TPN posiada opinie ekspertów zajmujących się RODO.
Dział Komunikacji i Wydawnictw Tatrzańskiego Parku Narodowego przesłał Interii wypowiedzi dyrektora TPN, Szymona Ziobrowskiego, który stwierdził, że:
- Tatrzański Park Narodowy zatrudnił kolejnego funkcjonariusza Straży Parku, wykonującego standardowe zadania wynikające z Ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody. Do obowiązków Straży Parku należy ochrona przyrody oraz zwalczanie przestępstw i wykroczeń na terenie parku narodowego. W ramach tych działań analizowane są również publicznie dostępne materiały publikowane w internecie, w szczególności w mediach społecznościowych, które mogą wskazywać na możliwe naruszenia przepisów, np. poruszanie się poza wyznaczonymi szlakami. Zatrudnienie kolejnego funkcjonariusza pozwala w większym stopniu skupić się także na analizie takich materiałów i reagowaniu na sygnały o możliwych naruszeniach przepisów publikowane w sieci. Działania te mają również wymiar profilaktyczny - liczymy, że świadomość monitorowania publicznie dostępnych treści w internecie będzie zniechęcać część osób do łamania przepisów oraz do promowania takich zachowań w mediach społecznościowych.

Po otrzymaniu odpowiedzi próbowaliśmy raz jeszcze ustalić, czy nowy pracownik TPN będzie przede wszystkim zajmować się szukaniem w sieci turystów łamiących przepisy na ternie Parku, co sugerowała wypowiedź dyrektora TPN dla Gazety Krakowskiej, czy wręcz przeciwnie - nowy pracownik będzie wykonywał standardowe zadania strażnika Parku, co z kolei sugerował Szymon Ziobrowski w odpowiedzi na pytania Interii.
W kolejnej korespondencji z Interią Dział Komunikacji i Wydawnictw Tatrzańskiego Parku Narodowego poinformował nas, że:
- Analiza publicznie dostępnych materiałów publikowanych w internecie nie jest zupełnym novum, była już wcześniej jednym z elementów pracy Straży Parku i mogła stanowić podstawę do podejmowania działań w przypadku naruszeń przepisów.
- Nowo zatrudniona osoba jest kolejnym funkcjonariuszem Straży Parku i wykonuje zadania wynikające z ustawy o ochronie przyrody - zarówno w terenie, jak i w biurze. Niemniej w większym zakresie będzie się mogła zająć obszarem online, co zostało uwzględnione już na etapie rekrutacji. Liczymy, że możliwa będą skuteczniejsza analiza materiałów publikowanych w internecie oraz reagowanie na sygnały o możliwych naruszeniach przepisów.
Dyrektor TPN Szymon Ziobrowski na nasze pytanie, czy karane będą wyłącznie osoby z dobrze widoczną twarzą na fotografii, czy do ukarania wystarczy jedynie fotografia, na której nie widać twarzy, ale widoczne jest złamanie regulaminu, odpowiedział: - Każda sytuacja analizowana jest indywidualnie. Materiał fotograficzny lub filmowy może stanowić jeden z elementów ustaleń w sprawie i w razie potrzeby jest uzupełniany o inne informacje pozwalające ustalić przebieg zdarzenia.
Próbowaliśmy również ustalić, jak weryfikowana będzie autentyczność zamieszczonej w internecie fotografii mającej rzekomo stanowić dowód na łamanie regulaminu. Pytanie wydaje się zasadne szczególnie w dobie rozwijającej się sztucznej inteligencji, pozwalającej na generowanie niezwykle realistycznych zdjęć. Czy wobec tego pracownik TPN dysponuje narzędziami pozwalającymi na dokonanie weryfikacji, czy zamieszczona w sieci fotografia jest prawdziwa?
- Analizowany jest kontekst publikacji oraz dostępne informacje dotyczące miejsca i okoliczności wykonania zdjęcia lub nagrania. W razie wątpliwości materiał traktowany jest jedynie jako sygnał wymagający dalszej weryfikacji w toku czynności wyjaśniających - mówi Interii Szymon Ziobrowski.
Z kolei na pytanie, w jaki sposób TPN zamierza ustalać dane osobowe turysty mającego łamać przepisy na terenie Parku (na podstawie zamieszczonej fotografii w sieci - przyp. red.), dyrektor TPN wskazuje:
- W toku czynności wyjaśniających analizowane są w pierwszej kolejności publicznie dostępne informacje dotyczące zdarzenia oraz kontekst publikacji materiału w internecie, pozwalające ustalić jego przebieg oraz osoby mogące mieć z nim związek. Straż Parku w razie potrzeby wzywa taką osobę do złożenia wyjaśnień. Ustalenie tożsamości następuje następnie poprzez wylegitymowanie przez funkcjonariusza Straży Parku, do czego strażnicy są uprawnieni na podstawie art. 108 ustawy o ochronie przyrody.
- Materiały publikowane w internecie mogą być sygnałem o możliwym naruszeniu przepisów obowiązujących na terenie parku. W takich przypadkach Straż Parku prowadzi czynności wyjaśniające w celu ustalenia miejsca i okoliczności zdarzenia. Jeżeli w ich toku zostanie potwierdzone popełnienie wykroczenia, funkcjonariusz Straży Parku może zastosować środki przewidziane w przepisach prawa, w tym nałożyć mandat. Uprawnienia Straży Parku w zakresie zwalczania wykroczeń przeciwko ochronie przyrody wynikają z art. 108 ustawy o ochronie przyrody, natomiast możliwość nakładania grzywien w drodze mandatu karnego została określona w rozporządzeniu Prezesa Rady Ministrów z 25 kwietnia 2005 r. w sprawie nadania funkcjonariuszom Straży Parku takich uprawnień. W przypadkach wymagających dalszych czynności pozostających w kompetencji innych służb Straż Parku współpracuje również z Policją, przekazując zgromadzone materiały do dalszego prowadzenia sprawy - dodaje dyrektor TPN.

Turyści reagują na "cyber strażnika" w TPN
O nowym pracowniku TPN, mającym m.in. monitorować internet pod kątem osób publikujących multimedia świadczące o łamaniu regulaminu Parku, wypowiedzieli się turyści na popularnym profilu facebookowym Tatromaniak. Głosy są podzielone, część pasjonatów górskich wycieczek uważa, że zatrudnienie "cyfrowego strażnika" to bardzo dobry pomysł, ale nie brakuje również opinii wskazujących na "daleko posuniętą inwigilację".
"W dobie AI każdy będzie mówił, że przerobił swoje treści pod zasięgi. Nikt nie udowodni, że było inaczej, zarządcy TPNu odkleili się już całkiem od rzeczywistości" - pisze jeden z użytkowników.
"Czyli za stare zdjęcia też mnie zamkną? Jak będziemy dochodzić do tego, które zdjęcia są z jakiej daty czy godziny, czy nawet relacje? Trzeba będzie Panu policjantowi pokazać plik źródłowy?" - dopytuje Pan Tobiasz.
"Ja mam zawsze taki dysonans poznawczy, jak widzę wycinkę drzew w Dolinie Chochołowskiej, gdzie piły nie straszą zwierząt, powalone drzewa nie zaburzają ekosystemu, a potem dowiaduję się od TPN, że np. chodzenie po nocy zabija przyrodę" - komentuje Pan Grzegorz.
"Nareszcie. Może skończą się te wyprawy jawnie łamiące zakaz wędrówek przed świtem i po zmroku. Reguły są dla wszystkich, a Park Narodowy przede wszystkim dla ochrony przyrody" - wychodzi z założenia Pani Edyta, której pomysł TPN się bardzo podoba.
"A jak ktoś będzie nocować w schronisku nad Morskim Okiem i zrobi zdjęcie o wschodzie słońca, to też dostanie mandat?" - dopytuje Pani Katarzyna.
Warto wiedzieć: Majówka w Beskidach. 6 miejscowości idealnych na wiosenny wypoczynek. Tych widoków się nie zapomina








