Trzy rzeczy, które zawsze zabieram do samolotu. Bez nich nie wyobrażam sobie lotu
Podróż samolotem potrafi być męcząca, zwłaszcza jeśli nie jesteśmy na nią dobrze przygotowani. Niewielkie drobiazgi mogą znacząco wpłynąć na komfort lotu, oszczędzić nam nerwów i pieniędzy , a czasem nawet pomóc uniknąć bólu czy stresu. Dziś wiem jedno - nie wyobrażam sobie lotu bez tych trzech rzeczy.

Spis treści:
- Tłumią hałas, ograniczają ból uszu i pozwalają się wyciszyć
- Nie zapomnij zabrać ją na lotnisko. Możesz sporo zaoszczędzić
- Zawsze miej je pod ręką. Stewardesa wyjaśnia dlaczego to ważne
Tłumią hałas, ograniczają ból uszu i pozwalają się wyciszyć
Rzeczą, którą zawsze zabieram ze sobą na pokład samolotu, niezależnie od tego czy lecę na drugi koniec świata, czy na szybki city break do jednego z europejskich miast są zatyczki do uszu.
U mnie najlepiej sprawdzają się stopery przeciwhałasowe wykonane z masy plastycznej na osnowie bawełny, które kupić można w każdej aptece za 2-3 złote. Skutecznie tłumią hałas, a przy tym są bardzo wygodne - łatwo dopasowują się do kształtu ucha i nie powodują dyskomfortu nawet podczas dłuższego lotu.
Wbrew pozorom zatyczki przydają się nie tylko wtedy, gdy planujemy spać. Nigdy nie wiemy, kto zajmie miejsce obok - rozmowni współpasażerowie, grupa znajomych czy rodzina z małym dzieckiem. Kolejnym źródłem hałasu jest ciągły szum silników:
"Start i lądowanie to najgłośniejsze momenty, kiedy poziom hałasu w kabinie może osiągnąć 105 decybeli (dB). Na wysokości przelotowej hałas spada do około 85 dB" - mówi Pamela Mason z Amerykańskiego Stowarzyszenia Mowy, Języka i Słuchu (ASHA) cytowana przez BBC.
Oczywiście alternatywą są słuchawki i muzyka lub film, ale nie zawsze mamy ochotę spędzać cały lot w ten sposób.
Istnieje jeszcze jedno, bardzo istotne zastosowanie zatyczek - mogą one pomóc w ograniczeniu bólu uszu podczas zmiany ciśnienia. Najbardziej odczuwalne jest to w trakcie startu i lądowania. Podczas wznoszenia się samolotu gwałtownie zmienia się ciśnienie, co może prowadzić do obrzęku błony bębenkowej. Z kolei podczas lądowania ciśnienie zewnętrzne staje się wyższe niż to w uchu środkowym, co u niektórych pasażerów powoduje dyskomfort, a nawet ból. Stosowanie zatyczek spowalnia zmiany ciśnienia w uchu i daje organizmowi więcej czasu na jego wyrównanie.
W tym celu warto rozważyć specjalne zatyczki do uszu z filtrem, zaprojektowane z myślą o podróżach lotniczych. Ich zadaniem jest stopniowe regulowanie przepływu powietrza, co skutecznie zmniejsza dyskomfort podczas lotu.
Zatyczki do uszu docenią także osoby, które nie przepadają za lataniem i odczuwają związany z nim lęk. Dźwięki dochodzące z kabiny podczas startu czy lądowania potrafią potęgować napięcie, a ich wytłumienie często pomaga się uspokoić i poczuć bardziej komfortowo na pokładzie.
Zobacz również: Podróże na własną rękę: Polak mieszka w Angoli od 13 lat. "To młody kraj, otwarty na turystów i świat"
Nie zapomnij zabrać ją na lotnisko. Możesz sporo zaoszczędzić
Choć na niektórych nowoczesnych, międzynarodowych lotniskach działają już zaawansowane skanery, dzięki którym możliwe jest przewożenie w kabinie samolotu płynów w pojemnikach nawet do 2 litrów, na wielu lotniskach nadal obowiązuje limit 100 ml w bagażu podręcznym. Oznacza to, że napoje zabrane z domu trzeba wypić przed kontrolą bezpieczeństwa lub wylać - najczęściej w toalecie albo do specjalnie przygotowanych pojemników.
W takiej sytuacji przydatna okazuje się pusta butelka lub bidon, o którym często zapominamy, pakując się do samolotu.
Obecnie na wielu lotniskach, nie tylko tych w Polsce, ale i za granicą znajdziemy poidełka z darmową wodą pitną. Znajdują się one tuż za kontrolą bezpieczeństwa, najczęściej przy gate'ach. Takie rozwiązania funkcjonują m.in. na Lotnisku Chopina w Warszawie, a także w Poznaniu, Wrocławiu i Katowicach.
Wystarczy więc, że na lotnisko zabierzemy ze sobą pustą butelkę, lub opróżnimy butelkę z piciem, które zabraliśmy z domu. Napełniając ją przy specjalnych kranikach, oszczędzimy nie tylko pieniądze, ale i ograniczymy zużycie plastikowych opakowań.
Warto pamiętać, że cena małej butelki wody na lotnisku często przekracza 10 zł. Pół litra płynu może nie wystarczyć na kilkugodzinny lot, co oznacza konieczność zakupu kolejnej butelki. W przypadku podróży w obie strony może to generować dodatkowy wydatek sięgający nawet 50 zł.

Zobacz również: Nowy hit wśród turystów z Bliskiego Wschodu? Region dostosowuje ofertę do ich potrzeb
Zawsze miej je pod ręką. Stewardesa wyjaśnia dlaczego to ważne
W podróż nigdy nie ruszam się też bez apteczki - wypełnionej różnymi lekami i środkami pierwszej potrzeby. Szczególną uwagę należy jednak zwrócić na leki przyjmowane na receptę, o których lepiej nie zapomnieć podczas pakowania.
W jednym z moich wcześniejszych artykułów przeprowadziłam wywiad ze stewardessą znanej linii lotniczej, która wyjaśniła, dlaczego to tak istotne:
- Zawsze miejmy przy sobie lekarstwa w bagażu podręcznym, nawet jeśli wydaje nam się, że ich nie użyjemy. Zdarzyło mi się, że pasażerka dostała silnych objawów choroby przewlekłej, a swoje leki na receptę spakowała do bagażu rejestrowanego, który trafia pod pokład samolotu. Tak naprawdę nawet zwykłe tabletki przeciwbólowe warto mieć pod ręką. My, jako załoga, nie zawsze mamy na pokładzie wszystkie potrzebne leki, a nawet jeśli mamy, niektóre mogą być wydane wyłącznie przez lekarza, jeśli taki znajdzie się wśród pasażerów - tłumaczyła.
Leki na receptę zawsze powinny znajdować się w bagażu podręcznym, nawet jeśli jesteśmy przekonani, że nie przydadzą nam się podczas lotu. Umieszczanie ich w bagażu rejestrowanym wiąże się z ryzykiem - w przypadku zagubienia walizki przez linię lotniczą, co zdarza się częściej, niż mogłoby się wydawać, dostęp do niezbędnych leków może stać się poważnym problemem.
Zainspiruj się nowymi kierunkami i praktycznymi poradami dla podróżniczek. Sprawdź więcej artykułów na kobieta.interia.pl










