Spis treści:
- Włoch był zaskoczony polskimi miastami. Zazdrości nam jednej rzeczy
- Po studiach we Włoszech nie jest łatwo. Młodzi mają poważny problem
- Włosi spędzają Wigilię inaczej. "U nas to dzień imprezowania"
Włoch był zaskoczony polskimi miastami. Zazdrości nam jednej rzeczy
Pierwsza kwestia, o której wspomina Antonio, może zaskoczyć niejednego Polaka:
- Zazdroszczę Polakom zielonych przestrzeni w miastach. Skwery, liczne parki - zarówno te duże, jak i mniejsze - czy zielone tereny pomiędzy blokami to coś, czego często brakuje we Włoszech, zwłaszcza w historycznych centrach miast, gdzie najwyżej można postawić donicę z rośliną.
Wielu Polaków mogłoby się z tą opinią nie zgodzić, biorąc pod uwagę, że od kilku lat w miastach dość mocno widoczny jest trend "betonowania przestrzeni publicznej". Przez lata modernizacja i przebudowa okolic głównych arterii wielu miast wiązały się z usuwaniem zieleni, pod kolejne drogi, trasy tramwajowe oraz deptaki. Co prawda w ostatnim czasie zauważyć można przybierającą na sile odwrotną tendencję - w Warszawie powstaje coraz więcej zielonych skwerów w miejscach dawnych parkingów czy betonowych placów, jednak powszechna "betonoza" wciąż pozostaje realnym problemem.
Jak się jednak okazuje, w Polsce pod tym względem nie jest wcale najgorzej. Dane z 2024 roku, przygotowane przez proekologiczne stowarzyszenie Legambiente, pokazują zresztą wyraźną różnicę w skali kraju: w największych włoskich miastach, będących stolicami regionów, przypadają średnio 24 drzewa na 100 mieszkańców, a aż 27 z nich ma ich mniej niż 20 na 100 mieszkańców, przy czym ponad połowa nie osiąga nawet progu 10 drzew. Tymczasem w samej Warszawie lasy, parki i zielone skwery zajmują aż 40 procent powierzchni miasta, a rośnie tam łącznie około 9 milionów drzew.
- Brak zieleni w dużych włoskich miastach jest naprawdę uciążliwy. Zaczynając od nieznośnych temperatur latem, a kończąc na tym, że jeśli chce się odpocząć wśród zieleni, czasami trzeba specjalnie jechać do parku na drugim końcu miasta - dodaje.

Zobacz również: Zapytałam Włoszkę dlaczego nie pije się cappuccino po obiedzie. Odpowiedź może zaskoczyć
Po studiach we Włoszech nie jest łatwo. Młodzi mają poważny problem
Antonio zwraca też uwagę na możliwości, jakie mają młodzi Polacy - i choć niejeden z nich zapewne by z tym polemizował, w porównaniu z Włochami młodzi dorośli dopiero wybierający ścieżkę kariery mają tutaj nieco inne podejście.
- Zacznijmy od tego, że wiele uniwersytetów w Polsce jest naprawdę nowoczesnych. Dwa razy przyjeżdżałem tu na studia w ramach programu Erasmus - raz do Warszawy, raz do Poznania - i obie uczelnie były świetnie wyposażone i nowoczesne - wspomina.
Pamiętajmy, że włoskie uczelnie wyższe należą do najstarszych w Europie i na świecie, a wiele z nich funkcjonuje nieprzerwanie od średniowiecza. Wydziały uniwersyteckie, zwłaszcza w miastach słynących z tradycji akademickiej, jak Bolonia, mieszczą się w zabytkowych budynkach, a same metody dydaktyczne są ściśle związane z tradycją. Włoski uniwersytet wciąż w dużej mierze opiera się na tradycyjnym, hierarchicznym modelu nauczania. Wykłady mają często charakter ex cathedra - profesor mówi, studenci słuchają i robią obszerne notatki. Jak się jednak okazuje, młodzi Włosi często szukają czegoś zupełnie innego.
Antonio zwraca uwagę na jeszcze jedną, kluczową różnicę:
- Niesamowite jest to, że w Polsce nie płaci się za studia. We Włoszech studia są płatne, ale wysokość opłat zależy od zarobków studenta lub jego rodziców - najpierw trzeba zadeklarować dochody, a na tej podstawie ustalana jest kwota czesnego.
Co prawda opłaty za studia we Włoszech nie należą do najwyższych w Europie. Na wielu uczelniach ich wysokość jest uzależniona od dochodów rodziny, a studenci mogą ubiegać się dodatkowo o stypendia lub częściowe zwolnienia z opłat, tak by studiowanie pozostawało dostępne nawet dla osób w trudniejszej sytuacji finansowej. Jak wynika z dostępnych informacji, roczne czesne na publicznych uczelniach mieści się zwykle w przedziale od około 900 do 4000 euro, choć - jak przyznaje Antonio - w jego przypadku opłata, otwiera się w nowym oknie była znacznie niższa niż dolna granica tego przedziału. Nie zmienia to jednak faktu, że sama konieczność płacenia za studia wpływa na samo podejście do studiowania.
- Fakt, że za studia się płaci, sprawia, że traktuje się je jak inwestycję. Dużo trudniej jest wtedy zrezygnować, gdy nie jesteśmy pewni, czy chcemy kontynuować - zwłaszcza gdy jesteśmy już np. na trzecim roku i czujemy, że sporo w to zainwestowaliśmy. W Polsce brak opłat sprzyja za to eksperymentowaniu z różnymi kierunkami i sprawia, że zmiana po prostu przychodzi łatwiej - wyjaśnia Antonio.
Antonio wspomina również o sytuacji na rynku pracy. Twierdzi, że młodym Włochom, którzy są zaraz po studiach, naprawdę trudno znaleźć pracę. Dotyczy to przede wszystkim osób, które ukończyły kierunki humanistyczne i społeczne. Pracodawcy, poszukując pracowników na najbardziej podstawowe stanowiska oczekują już kilkuletniego doświadczenia w zawodzie. Jednocześnie znalezienie stażu, który jest płatny, graniczy z cudem.

Zobacz również: Włoch opowiedział co sądzi o Polsce i Polakach. "Nie doceniają swojego kraju"
Włosi spędzają Wigilię inaczej. "U nas to dzień imprezowania"
Antonio miał okazję spędzić różne święta w Polsce, w tym Boże Narodzenie w polskim domu. Oprócz samego jedzenia i tradycji największy podziw wywołała u niego jednak zupełnie inna kwestia:
- Podoba mi się, jak Polacy spędzają święta w gronie rodziny. I nie chodzi tylko o samą kolację wigilijną, ale o wszystko, co się wokół niej dzieje - wspólne przygotowania, dekorowanie i sprzątanie domu. Cały dzień jest wtedy zarezerwowany dla najbliższych.
Jak dodaje, na południu Włoch, skąd pochodzi, święta wyglądają zupełnie inaczej - choć spotkania z rodziną wciąż stanowią ważny punkt programu, samą Wigilię spędza się tam zazwyczaj z przyjaciółmi.
- U nas Wigilia jest tak naprawdę dniem imprezowania w gronie znajomych. Jedziemy wtedy do miasta, na ulicach pojawia się mnóstwo ludzi, są DJ-e i stanowiska, gdzie można kupić drinki. Oczywiście później jemy wspólną kolację, najczęściej już z rodziną, ale cały ten dzień ma dla nas mniej szczególny charakter - dodaje Antonio.
Podobał ci się ten artykuł? Zobacz więcej praktycznych porad i inspiracji w serwisie kobieta.interia.pl, otwiera się w nowym oknie - codziennie coś nowego.











