Wyspa przez ponad 100 lat zamknięta dla świata
Hawajska wyspa Niʻihau po ponad 100 latach zamknięcia, otwiera się na turystów. Choć na stałe zamieszkują ją ludzie, to na wyspie nie ma asfaltowych dróg, elektrowni, bieżącej wody, sklepów, poczty, telefonów komórkowych czy internetu.
Około 230 żyjących na wyspie rdzennych Hawajczyków (niektóre źródła wskazują na 70-130 mieszkańców - przyp. red.) zajmuje się przede wszystkim rybołówstwem oraz wypasem owiec i bydła. Co warte odnotowania - miejscowa ludność porozumiewa się w języku hawajskim, i prawdopodobnie jest to jedyne miejsce na świecie, gdzie wspomniany język jest nadal praktykowany.
Mieszkańcy wyspy trudnią się również własnoręcznym wyrabianiem naszyjników z charakterystycznymi dla Niʻihau muszelkami.
Lei, bo tak nazywają się te ozdoby, są cenione z uwagi na staranne wykonanie i wspomniane muszle, które tylko na Niʻihau występują w tak dobrej jakości i dużej liczbie.
Czytaj także: Raj ukryty w górach Turcji. Ta wycieczka jest warta każdej złotówki
Jedyną zamieszkaną wioską na wyspie jest Puuwai, po której mieszkańcy poruszając się pieszo, konno i rowerami. Liczba ludności na Niʻihau stale spada. Osoby chcące kontynuować naukę, zmuszone są opuścić wyspę i większość z nich nie decyduje się na powrót.
Chcąc zrozumieć obecną historię wyspy, należy cofnąć się do 1864 roku, kiedy to szkocka plantatorka Elizabeth Sinclair kupiła od króla Kamehamehy V wyspę wycenioną wówczas na 10 tys. dolarów, płacąc za nią w złocie.
Wyspa pozostaje własnością jej potomków, rodziny Robinsonów. Od momentu dokonania transakcji, nowi właściciele wyspy zdecydowali, że będą ją chronić przed napływem ludności i masową turystyką, co miało na celu kultywowanie rdzennej, hawajskiej tradycji.
Wprowadzono politykę, która miała zapewnić wszystkim urodzonym na Niʻihau możliwość zamieszkania tam przez całe życie, z ograniczonym kontaktem ze światem zewnętrznym.
W 1915 r. wprowadzono rygorystyczny zakaz wstępu dla osób niezwiązanych z wyspą. Taka decyzja była podyktowana m.in. panującą wówczas epidemią polio. Choć zagrożenie minęło, na wyspie zakaz wstępu utrzymano w mocy, chcąc chronić to miejsce przed wpływem m.in. amerykańskiej i europejskiej kultury.
Zobacz również: Polskie perły w kolejce do UNESCO. Miejsca, które wkrótce może poznać cały świat

Zakazana wyspa otwiera się na turystów
W kilku ostatnich latach właściciele wyspy, czyli rodzina Robinsonów, zaczęła udostępniać swój kawałek ziemi dla ograniczonej liczby przyjezdnych. Turyści chcący zobaczyć to wyjątkowe miejsce, muszą stosować się do ściśle określonych zasad.
Zezwolono na loty śmigłowcem, ale kontakt między turystami a tubylcami nadal jest zabroniony. Turyści mają możliwość oglądania wyspy z góry, a lądowanie maszyny jest możliwe na odległej, niezamieszkanej plaży. Można tam przebywać maksymalnie ok. trzech godzin, ponadto dozwolone jest nurkowanie i spacerowanie po plaży. Turyści nie mogą wchodzić w głąb wyspy ani na niej nocować.
Rybacy i żeglarze mogą zbliżyć się do wyspy drogą morską, ale zakazane jest wejście na ląd.
Warto wiedzieć: To tu kręcono nową "Odyseję". Miejsca istnieją naprawdę, można je odwiedzić










