Babcia kazała usunąć z krzaczków "zbędny balast". Latem zbieram wiadra pomidorów
Pielęgnujesz pomidory, podlewasz, a na koniec sezonu i tak zbierasz tylko garstkę owoców? Znam to z własnego doświadczenia. Zamiast kupować kolejne odżywki, posłuchałam rady mojej babci, która od lat ma w ogrodzie prawdziwą plantację. Rozwiązanie okazało się proste i zajmuje dosłownie kilka minut. Wystarczy pozbyć się z krzaka jednego konkretnego elementu, by roślina przestała chorować i wreszcie zaczęła obficie owocować.

Spis treści:
- Dlaczego krzak musi zrzucić zbędny balast?
- Jak i kiedy ciąć, żeby pomóc, a nie zaszkodzić?
- Spokój z chorobami i zbiory, które cieszą oko
Dlaczego krzak musi zrzucić zbędny balast?
Babcia wytłumaczyła mi to bardzo prosto. Pomidor z natury dąży do tego, żeby być wielki i zielony. Produkuje mnóstwo liści, przez co po prostu brakuje mu już siły na to, co najważniejsze - tworzenie owoców. Największym problemem są najniższe gałązki, które często dotykają ziemi. To właśnie one wypijają wodę z gleby. Co gorsza, leżąc na wilgotnym podłożu, szybko stają się siedliskiem chorób. Zrozumiałam, że taki gęsty, duszny dół to idealne warunki dla grzybów i zarazy. Kiedy usuwamy dolne liście, wpuszczamy do środka powietrze. Ziemia wokół krzaka szybciej przesycha, a roślina całą energię kieruje prosto do rosnących pomidorów.
Jak i kiedy ciąć, żeby pomóc, a nie zaszkodzić?
Oczywiście nie można po prostu podejść do krzaka i uciąć połowy gałęzi. Babcia zawsze powtarzała, że rośliny nie lubią pośpiechu. Zaczynam obrywać liście dopiero w momencie, gdy pomidory na najniższym gronie osiągną swój docelowy rozmiar i zaczną leciutko zmieniać kolor. Wtedy te dolne liście nie są im już potrzebne do rozwoju. Trzymam się twardej zasady: podczas jednego zabiegu usuwam z krzaczka maksymalnie dwa lub trzy liście. Zbyt mocne cięcie sprawi, że roślina przeżyje stres i na chwilę przestanie rosnąć. Zabieram się za to zawsze w słoneczny, ciepły poranek, używając czystego sekatora. Chodzi o to, żeby rany na łodydze zdążyły wyschnąć i zabliźnić się przed chłodnym wieczorem.

Spokój z chorobami i zbiory, które cieszą oko
Przyznam szczerze, że na początku miałam pewne obawy. Po obcięciu liści moje krzaki wyglądały dość nietypowo, bo miały nagie łodygi przy samej ziemi. Szybko jednak przestałam się tym martwić. Kiedy słońce wreszcie swobodnie dotarło do owoców, pomidory zaczęły bardzo szybko dojrzewać i nabierać głębokiego koloru. W smaku stały się niesamowicie słodkie. Największą ulgą był jednak fakt, że pierwszy raz od dawna nie musiałam wyrzucać gnijacych z powodu grzyba roślin. Odkąd stosuję ten babciny sposób, moje zbiory są pewne i naprawdę obfite. Nie wydaję pieniędzy na opryski, a pomidory zbieram całymi koszami. Jeśli do tej pory unikaliście cięcia, po prostu spróbujcie - sami zobaczycie różnicę.
Odkryj sekrety pięknych kwiatów w domu i ogrodzie. Sprawdź nasze porady i spraw, by każda roślina rosła zdrowo i pięknie. Więcej na kobieta.interia.pl/porady










